Szukaj na tym blogu

15 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

84. Jej balony.


Jej balony pokryte były siecią ciemniejszych żyłek. Zapragnąłem ich dotknąć, wziąć w usta te niesamowite antenki.


Byłem kompletnie goły, spocony, klęczałem na jakimś obcym łóżku, a moja własna żona robiła mi tak dobrze. Jej nos wsuwał się między moje pośladki, w powietrzu rozbrzmiewało głośne chlapanie, a przez moje ciało przebiegał słodki dreszcz rozkoszy.

-Och Klaro, tak mi rób, ssij moje jaja, wal mojego konia, och, tak, tak!!! - powtarzałem półprzytomnie.

W odpowiedzi usłyszałem coś jakby przełykanie wody. To chyba była jej własna ślina. Czułem ogromną wilgoć między nogami.

Nagle trysnąłem, tak normalnie, bez ostrzeżenia, wprost na prześcieradło. Sperma lała się i lała. Kałuża była coraz większa, a ona tylko westchnęła zadowolona.

W pewnym momencie pomyślałem, że dawno powinienem był już skończyć, lecz wciąż pompowałem. Z każdą kolejną porcją moje ciało opanowywało coraz większe odprężenie.

-Och tak, tak właśnie! - westchnąłem, kiedy ostatnie krople spadły w białe koło.

-Ha, ha, ha... - roześmiała się słodko.

Nie czekając, ujęła moją opadającą fujarę i przeciągnęła między nogami w stronę pośladków.

-Noooooo! - jęknąłem z zadowolenia.

To, co zrobiła, było niesłychanie przyjemne, ale kiedy ze słodkim mlaśnięciem ponownie chwyciła ją w swoje usteczka, czułem, że za chwilę ponownie odlecę. Naprężyłem uda i drżałem.

Chlup - chlap, chlup – chlap... - bulgotały jej usta za moją dupą.

Mój wąż zesztywniał tak szybko i tak mocno, że prawie wyrwał się jej z rąk. Nie pozwoliła na to, stanowczo go przytrzymując. Obciągała dalej.

-Mmmmmh, mmmmmh... - pomrukiwała co jakiś czas.

Po chwili, podtrzymując go na otwartej dłoni, uwolniła ze swoich ust.

-Eeeeeech! - westchnęła.

Po minucie opuszczając do dołu, bardzo głębokim, słodkim głosem powiedziała:

-Jak, panie Hamman, dobrze panu było? Jest pan dostatecznie odprężony?

-Jestem, a jakże, - odpowiedziałem, godząc się na jej zasady, - ale jeszcze bym chciał.

-Och tak, wiem, - uśmiechnęła się.

Odwróciłem się w jej stronę. Powoli rozsuwała połówki swojego żakietu. Pod spodem miała już tylko wielkie, naprawdę wielkie, wspaniałe cycki. Usłyszałem, jak wdzianko spada na posłanie, odsłaniając jej delikatne ramiona.

Położyłem się na plecach i wsparty na łokciach, jak w koszyk cukierków wpatrywałem się w jej cycki. Już dawno nie widziałem tak ogromnych, tak cudownie wybarwionych brodawek. Błyszczały, jakby przed chwilą zostały wysmarowane olejem.

-Panie Hamman, moje piersi są do pańskiej dyspozycji, może się pan nimi zająć, - odezwała się takim tonem, jakby właśnie podała gorącą kawę.

Westchnąłem.

-Widzę, że gustuje pan w dużych rozmiarach, - dokończyła.

Jej balony pokryte były siecią ciemniejszych żyłek. Zapragnąłem ich dotknąć, wziąć w usta te niesamowite antenki.

Weszła na łóżko i uklękła u moich stóp. W chwilę później, zakładając ręce na głowę, przeciągnęła się, jak kotka. Zakręciła biodrami i roześmiała się ciepło. Jej mleczarnia kołysała się na boki.

-Tak, panie Hamman, są pańskie, - zachęciła, a po chili jeszcze raz usłyszałem ten rozbrajający śmiech.

Patrzyłem z szeroko otwartymi oczami, zawirowało mi w głowie, nie poznawałem własnej żony. Opadła do przodu i wsparła się na rękach, jej cudowna, anielska buzia była tak blisko mojej twarzy.

Uchyliła swoje błyszczące usta.

-To wszystko dla... - cedziła.

Pochylała się coraz bardziej, jej niesamowity biust zawisł nad moim przyrodzeniem.

-... ciebie, panie...

Pulsujący kutas przybrał już pozycję bojową. Opadała coraz niżej, uważnie się w niego wpatrując.

-... Hamman...

Nim się zorientowałem, trzymała go dłońmi, a jej gorące wargi chwyciły sam koniec.

-... ale najpierw... - recytowała, na sekundę odrywając się od niego, - muszę jeszcze raz zająć się pańskim narzędziem.

Nie czekając na reakcję, szeroko uchyliła buzię i pochylając się nad nim, chwyciła samą żołądź. W sekundę oblał mnie ukrop.

Zacisnęła swoje wargi i cofając głowę, z głośnym mlaśnięciem uwolniła łeb. Po chwili znów się pochyliła, tak, jak poprzednio złożyła usteczka, chwyciła i stopniowo wypuszczała.

Kiedy wykonała trzeci taki ruch, szeroko rozłożyłem uda, wpuszczając ją między nie. Poprawiła tylko pozycję i cicho westchnęła.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...