Szukaj na tym blogu

14 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

83. Może mi pan wierzyć.


-Może mi pan wierzyć, panie Hamman, jestem w tej dziedzinie fachowcem, wiem, czego pan potrzebuje.

Jeszcze mocniej zacisnęła palce na moim kutasie.

-Czemu pan nic nie mówi, panie Hamman?


Pochyliła się, nie odrywając wzroku od moich oczu. Zrobiło mi się bardzo gorąco. Poczułem jej spojrzenie gdzieś głęboko w sobie.

-Biedny pan Hamman, oj biedny... - mówiła, powoli się prostując.

Jak psychoanalityk ciągle wpatrywała się w moją twarz.

„Kim jesteś?” - pytałem w myślach.

-... taki spięty, zestresowany. - ciągnęła. - Chce się pan odprężyć?

Czułem się tak, jakbym śnił, jednak to wszystko było takie realne, takie rzeczywiste, że niczego już nie byłem pewien.

Wyciągnęła dłoń i dwoma palcami chwyciła moją wielką pytę.

-Och! - jęknąłem, a moje podbrzusze zareagowało tak, jakby wylał ktoś na nie wiadro wrzątku.

Objęła samą żołądź: delikatnie, od góry. Jej długie mocne palce zacisnęły się na sprężystej żyle.

-O tak, jest pan spięty, - westchnęła.

Gładziła od dołu do góry, bardzo delikatnie, sam koniec. Myślałem, że zwariuję.

-Tak nie może być, panie Hamman.

„Dlaczego mnie tak nazywa?” - zastanawiałem się.

Pieściła, robiła to niby od niechcenia, ale bardzo wprawnie, precyzyjnie i dokładnie. Pomyślałem, że morze rzeczywiście jest lekarką.

„Moja żona lekarką”, - ta myśl wywołała uśmiech na mojej twarzy.

Zwolniła uścisk i puściła, zupełnie jakby zakończyła jakieś wstępne badanie. Nie pamiętam, co było dalej. Zdaje się, że zasnąłem albo na chwilę straciłem świadomość.

Ocknąłem się na klęczkach, moje łokcie były wsparte o poduszkę, a goły tyłek wystawiony w jej kierunku. Znajdowała się dokładnie za mną.

-Mmmmmmmm... - mruczała, głaszcząc moje jaja.

Całym moim ciałem zawładnęło przyjemne gorąco.

-Twarde, - powiedziała fachowym tonem, - dawno pan nie ruchał.

„Och kurwa!” - zakląłem w duchu, uświadamiając sobie, że za chwilę się spuszczę.

-Oj dawno, dawno, - mówiła, - poruszając skórą na moim kutasie. - Nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałam tak spragnionego fiuta.

Musiałem przyznać, że trafnie oceniła sytuację. Byłem niesamowicie napalony. Spojrzałem przed siebie. Nie mogłem uwierzyć: miał prawie metr.

-Niech pan mi powie, panie Hamman, chciałby się pan spuścić na moje ciało?

Jej dłoń przesuwała się w górę i w dół, potęgując i tak już ogromne podniecenie.

-Och, na pewno, - odpowiedziała sama sobie, - i co, najchętniej pewnie na moje cycki?

Jedną dłonią jeździła po grubym trzonie, a drugą masowała zwisające, wielkie jądra.

-Może mi pan wierzyć, panie Hamman, jestem w tej dziedzinie fachowcem, wiem, czego pan potrzebuje.

Jeszcze mocniej zacisnęła palce na moim kutasie.

-Czemu pan nic nie mówi, panie Hamman? Och, tak, oczywiście, wiem, co sprawi panu największą przyjemność, - tłumaczyła, pochylając się nad moimi pośladkami.

Gładziła je dłońmi, czułem jej ciepły oddech.

-Domyśla się pan, o co mi chodzi?

Jej palce wjechały w rowek między moimi pośladkami. Prawie poderwało mnie do góry.

-Tak, tak, to panu na pewno sprawi przyjemność.

Pochyliła się i językiem dotknęła mojej skóry.

-Och Klaro, nigdy cię takiej nie widziałem! - westchnąłem już bardzo podniecony.

Nie odpowiedziała, ja także nie mogłem nic więcej dodać. Jej język przejechał po moim anusie. Jedną ręką gładziła moje jaja, a drugą wprawnie waliła ogromnego ogiera.

-Mmmmmm... - mruknęła cicho.

Po chwili z donośnym mlaskaniem lizała moje żołędzie, a kciukiem masowała otworek między pośladkami. Jej ruchy na moim drągu stały się bardziej gwałtowne, sprężyste i mocne. Napiąłem kręgosłup.

-Och Klaro, Klaro!!! - jęczałem.

Do moich uszu dobiegało głośne mlaskanie. Trzepała kapucyna, lizała jajka i pieściła mój tyłek. Zwiesiłem głowę i gapiłem się na jej cycki. Rzeczywiście miałem nieodpartą ochotę spuścić się na te wielkie balony.

„Co za cudowny dzień, co za wspaniały sen”, - myślałem, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, co się ze mną dzieje.

Raz – dwa, raz – dwa... - jej zaciśnięta dłoń przesuwała się po moim fiucie.

Chlap, chlap, chlap... - zwinny język lawirował po moim worku.

-Aaaaaauuuuu!!! - zawyłem z rozkoszy, kiedy chwyciła jedno jajo w swoje gorące usteczka.

Ssała.

Zwolniła uścisk na moim penisie, by po chwili chwycić jeszcze raz, trochę inaczej. Teraz obejmowała go z większym wyczuciem. Cztery palce delikatnie zaciskały się na nim, lecz nie obejmowały dookoła, piąty, wskazujący, wysunięty do przodu, przy każdym ruchu drażnił miejsce, gdzie gruba żyła nikła w środku. Kciukiem drugiej dłoni wciąż masowała mój kakaowy otworek.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...