90. Starałam się bardzo.
-No i jak? - zaczęła. - Starałam się bardzo by pana zadowolić.
Znów podjęła tę grę. Patrzyłem na jej wielkie, kołyszące się przed moją twarzą cycki i nic nie rozumiałem.
Chwyciłem ją za ramiona i waliłem jeszcze mocniej. Uniosła twarz i spojrzała na pracującego kutasa. Dygotała, jęczała coraz głośniej. Fiut mlaskał miękko jak w maśle. Czułem narastające mrowienie w podbrzuszu, wsłuchiwałem się w rytm własnych uderzeń.
Ścisnęła mnie za mięśnie na klatce piersiowej. Wirowało mi w głowie. Byłem zmęczony, ale czułem się wspaniale. Opadłem niżej i oparłem się dłońmi o łóżko.
-Iiiiiiich, iiiiiiich, aaaaaach!!! - rżała, jak kobyła.
Jak mityczny tytan fedrowałem jej jaskinię. Moje jaja coraz mocniej uderzały o jej pośladki. Końcem fiuta zapierałem się o jej trzewia. Krzyczała coraz głośniej, a ja waliłem, jak opętany.
-Taaaaak, taaaak Jazonie!!! - zawołała.
Jej zgrabna sylwetka podskakiwała podrzucana na moim drążku. Wyglądała jak kukiełka przebita długą igłą. Jej cipka zaciskała się jak szalona i to pulsowanie bardzo szybko przeszło na mojego fiuta. Oblało mnie niebiańskie gorąco, zastygłem w bezruchu, sprężyłem się i puściłem wodze mojej rozkoszy. Czułem, jak z każdą sekundą coraz bardziej napełniam ją moim pożądaniem. Oboje szarpaliśmy się w boskich spazmach na wskroś przeszywających nasze ciała.
Kiedy włosy na moich skroniach uniosły się, powolutku wyszedłem z jej spragnionej kobiecości. W chwilę po tym, jak mój żołnierz zawisł między jej udami, z wnętrza popłynął biały strumień.
-Uuuuuuuuch, aaaaaaach! - westchnęła półprzytomnie.
Kremowe prześcieradło znaczyła coraz większa plama moich plemników. Jej cipeczka kurczyła się, uwalniając kolejne porcje. Spojrzałem na mojego konia i spostrzegłem, że zamiast opadać, unosi swój łeb. Wciąż miałem niesamowitą ochotę zerżnąć ją po raz kolejny. Nie czekałem ani chwili dłużej i jednym mocnym pchnięciem wpakowałem się w nią jak niewyżyty szczeniak.
-Oooooooch! - jęknęła kompletnie zaskoczona.
Z miejsca podjąłem kosmicznie szybką akcję. Tempo było dwa razy większe niż wcześniej.
-Taaaak, taaaaak Jazonie!!! - jęczała, nazywając mnie już moim własnym imieniem.
Mocno chwyciłem ją za uda i pracowałem jak mały motorek. Nagle pociemniało mi w oczach. Wyskoczyłem i skierowałem się nad jej cycki. Z miejsca ozdobiłem je kwiatuszkami pachnącego nasienia.
-Taaaaak, taaaaaak mój mężu!!! - krzyczała, wyraźnie zadowolona.
Kierowałem węża raz na lewo raz na prawo, a później na środek. Wszędzie malowałem fantazyjne plamki. Z każdą sekundą spermy było coraz więcej i więcej. Nie mogłem uwierzyć, że umazałem jej wielkie zderzaki prawie w całości. Nasienie ze wszystkich stron spływało na jej ciało a później na łóżko, jakby w ogóle nie było w stanie utrzymać się na mokrej od potu skórze. Byłem zadowolony i zachwycony, ale kiedy zerknąłem na mojego banana, oniemiałem z wrażenia. Wciąż sztywno stał na baczność. Nie mogłem w to uwierzyć, to mógł być tylko sen. Nigdy nie miałem aż tak ogromnych możliwości. Chciałem ją rąbać i rąbać bez końca.
Szybko wepchnąłem się w jej niezaspokojone wnętrze i podjąłem jeszcze bardziej zwariowaną galopadę. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, w ogóle nie panowałem nad sobą.
-Taaaak Jazonie, chcę cię, chcę cię jeszcze!!! - jęczała, doprowadzając mnie do białej gorączki.
Łomotałem ją jak wielki, dziki goryl, jak ten mutant z dżungli. Jej jęki i westchnienia odbijały się echem od wszystkich ścian, przenikały moją świadomość i jeszcze bardziej wzmagały moje podniecenie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem, to był jakiś opętańczy, niekończący się stosunek.
Wyła niczym syrena, a ja czułem, że zbliża się kolejny wielki wytrysk. Szybko przemieściłem się w górę jej ciała. Zdążyła nieco unieść się na łokciach i wysunąć język. Wystrzeliłem wprost do jej buzi.
-Ah! - westchnęła, łykając pierwszą kroplę.
Szczęka mi opadła, kiedy zobaczyłem, jak daleko poszybowała następna porcja. Większość białej śmietany spadła daleko poza jej głową. Dopiero sama końcówka trafiła tam, gdzie powinna.
To było oszałamiające, lało się ze mnie niczym z węża strażackiego. Nie mogło do mnie dotrzeć, że moje własne ciało tyle tego naprodukowało. Mimo wszystko każde doznanie było autentyczne, moje i doświadczałem go każdą komórką własnego organizmu.
-Mmmmmmm... - mruczała.
Uśmiechnąłem się, bo zrobiłem jej białe wąsy. Zbierała wszystko, czego dosięgła swoim zwinnym języczkiem. Chwyciła jedną dłonią za członka, a druga objęła jaja. Po chwili brudna głowica sprawnie wylądowała w jej usteczkach. Mruczała, poruszając głową do przodu i do tyłu. Wyglądała tak, jakby przed chwilą wyszła z gorącej sauny. Obfite strugi potu płynęły po całym jej ciele, a wszędzie wokół unosiły się mgliste ciężkie opary.
-Mh-oho! - westchnęła, uwalniając go ze swoich ust.
Odsunęła się trochę i spojrzała na mnie wymownie.
-No i jak? - zaczęła. - Starałam się bardzo by pana zadowolić.
Znów podjęła tę grę. Patrzyłem na jej wielkie, kołyszące się przed moją twarzą cycki i nic nie rozumiałem.
-Było ci dobrze, och powiedz, było ci dobrze? - pytała.
Usilnie próbowała uspokoić oddech. Opadła na pościel, zdawałoby się, że tym razem na dobre zadowolona.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz