75. Żadnej niedoskonałości.
Jej jęki i westchnienia cichły, by za chwilę eksplodować z nową siłą. Z szeroko otwartymi ustami wpatrywała się gdzieś w dół. Jej bliźniaczka w tym, co robiła była nadzwyczaj dobra. W jej ruchach nie było żadnej niedoskonałości, czy czegoś, co można byłoby określić mianem błędu.
Cycki laseczki zrobiły się wielkie i okrągłe jak piłki. Prężyła się, mocno odchylając głowę i szeroko otwierając usta. Dyszała. Za każdym pchnięciem jej biodra mechanicznie unosiły się do góry. Plaskania stawały się coraz głośniejsze, coraz bardziej soczyste.
-Łaaa-chaaa, łaaa-chaaa, łaaa-chaaa...
Wytrzeszczonymi oczami patrzyła gdzieś przed siebie. Jej spojrzenie było półprzytomne, szkliste.
-Aaach, aaach, ach!!! - jęczała coraz głośniej.
Bliźniaczka nie miała nad nią litości, długimi pociągnięciami penetrowała całą głębokość jej norki.
Chkip-chlup, chlip-chlup... - rozbrzmiewało cyklicznie.
-Łaaacha, łaaacha... - odpowiadała za każdym razem.
Nim się zorientowałem, odwróciła się i wystawiła tyłek. Miedziana opadła twarzą w rowek między pośladkami i tak zastygła wsparta ciężarem na jej biodrach. Rozwarła palcami połówki zadku i zaczęła lizać. Ciekawiło mnie tylko, czym dokładnie się zajmuje: cipeczką, czy też kakaowym oczkiem. Z tej odległości nie mogłem tego dostrzec.
Zbliżyłem się i po chwili już wiedziałem. Język niczym wycior czyścił jej alternatywne wejście. Fantom mocno dociskał, nie żałując doznań.
-Mmmmmm, mmmmmm... - mruczała jak kotka.
Połyskujące cycki kołysały się między jej nogami.
Chlip, chlip, chlip... w rowku zrobiło się mokro.
Łysa głowa raz za razem pojawiała się nad jej plecami.
-Łoooooch, oooooch, och, och!!!
Posąg przykleił się do jej dupy jak do plastra miodu. Jego lśniące piersi prawie uderzały w jej cipeczkę.
-Aaaaach, oooooch, mmmmm! - wydała z siebie serię miękkich dźwięków.
Chlap, chlap, chlap... - rozbrzmiewały odgłosy pracującego języka.
Ugięła ręce w ramionach, głową prawie dotykała podłogi.
-Niiiaha, aaaah, haaaah!!!
Chlap, chlap, chlap...
Sobowtór usytuowany był na niższym poziomie, jej nogi znajdowały się na wysokości jego bioder. Całą twarzą siedział w jej rowku i lizał, jakby heblował deskę. Każde kolejne posunięcie było podobne do poprzedniego.
-Aha, aha, aha... - dyszała ciężko.
Jej jęki i westchnienia cichły, by za chwilę eksplodować z nową siłą. Z szeroko otwartymi ustami wpatrywała się gdzieś w dół. Jej bliźniaczka w tym, co robiła była nadzwyczaj dobra. W jej ruchach nie było żadnej niedoskonałości, czy czegoś, co można byłoby określić mianem błędu.
Klast, klast, klast... - język z trudem odrywał się od jej dziurki.
-Łaaaaaach, haka, haka, haka, łacha, łacha!!!
W ciągu dwóch sekundach, z bezwładnie rozłożonymi rękami i nogami, leżała na plecach.
-Aaaaaha, aaaaaha!!! - nie przestawała jęczeć.
W cipce spoczywał już czerwony zaganiacz. Bliźniaczka ułożona nieco z boku bardzo precyzyjnie nim poruszała.
Raz, dwa, raz, dwa...
-Aha, aha, aha... - jęczała dziewczyna.
Jej doznania wciąż były niesłychanie intensywne. Po jakimś czasie wróciła do przedniej pozycji, wystawiając swoją zgrabną pupę do góry. Czerwony wąż błyskawicznie znalazł się w jej tylnej dziurce. Był elastyczny, śliski, mokry i wjechał w nią bez najmniejszych problemów. Dobił do końca i szybko zaczął się wysuwać.
-Aaaaaah, ah... - jęczała.
Jeszcze jeden wjazd i wyjazd, bez sekundy przerwy, bez zmiany tempa. Wszystko po to, by płynnie doprowadzić ją na szczyt.
-Aha, aaaaah!!!
Wjazd, wyjazd... mokry, przeciągły odgłos.
Panienka otworzyła usta tak szeroko, że nie tylko zobaczyłem jej uzębienie, ale też migdałki. Jej cycki były tak napęczniałe, że mało nie pękły.
Nie wytrzymała i znów zmieniła pozycję. Przewróciła się na plecy i uniosła jedną nogę. Terminator wciąż w niej tkwił i w takim samym co poprzednio tempie dokonywał swojego dzieła.
-Oooooohooooo! - westchnęła.
Fantom, niczym troskliwy lekarz pochylał się nad nią, obserwując każdą reakcję.
-Muuuuaaaaha!!! - jęknęła przeciągle.
Manekin opadł na jedno ramię, drugim manewrował giętkim orężem. Razem tworzyli zgraną, dopasowaną parę.
Fiiiilllluuuut, fiiiilllluuuut... - wydobywało się spomiędzy jej ud.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz