Szukaj na tym blogu

6 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

75. Żadnej niedoskonałości.


Jej jęki i westchnienia cichły, by za chwilę eksplodować z nową siłą. Z szeroko otwartymi ustami wpatrywała się gdzieś w dół. Jej bliźniaczka w tym, co robiła była nadzwyczaj dobra. W jej ruchach nie było żadnej niedoskonałości, czy czegoś, co można byłoby określić mianem błędu.


Cycki laseczki zrobiły się wielkie i okrągłe jak piłki. Prężyła się, mocno odchylając głowę i szeroko otwierając usta. Dyszała. Za każdym pchnięciem jej biodra mechanicznie unosiły się do góry. Plaskania stawały się coraz głośniejsze, coraz bardziej soczyste.

-Łaaa-chaaa, łaaa-chaaa, łaaa-chaaa...

Wytrzeszczonymi oczami patrzyła gdzieś przed siebie. Jej spojrzenie było półprzytomne, szkliste.

-Aaach, aaach, ach!!! - jęczała coraz głośniej.

Bliźniaczka nie miała nad nią litości, długimi pociągnięciami penetrowała całą głębokość jej norki.

Chkip-chlup, chlip-chlup... - rozbrzmiewało cyklicznie.

-Łaaacha, łaaacha... - odpowiadała za każdym razem.

Nim się zorientowałem, odwróciła się i wystawiła tyłek. Miedziana opadła twarzą w rowek między pośladkami i tak zastygła wsparta ciężarem na jej biodrach. Rozwarła palcami połówki zadku i zaczęła lizać. Ciekawiło mnie tylko, czym dokładnie się zajmuje: cipeczką, czy też kakaowym oczkiem. Z tej odległości nie mogłem tego dostrzec.

Zbliżyłem się i po chwili już wiedziałem. Język niczym wycior czyścił jej alternatywne wejście. Fantom mocno dociskał, nie żałując doznań.

-Mmmmmm, mmmmmm... - mruczała jak kotka.

Połyskujące cycki kołysały się między jej nogami.

Chlip, chlip, chlip... w rowku zrobiło się mokro.

Łysa głowa raz za razem pojawiała się nad jej plecami.

-Łoooooch, oooooch, och, och!!!

Posąg przykleił się do jej dupy jak do plastra miodu. Jego lśniące piersi prawie uderzały w jej cipeczkę.

-Aaaaach, oooooch, mmmmm! - wydała z siebie serię miękkich dźwięków.

Chlap, chlap, chlap... - rozbrzmiewały odgłosy pracującego języka.

Ugięła ręce w ramionach, głową prawie dotykała podłogi.

-Niiiaha, aaaah, haaaah!!!

Chlap, chlap, chlap...

Sobowtór usytuowany był na niższym poziomie, jej nogi znajdowały się na wysokości jego bioder. Całą twarzą siedział w jej rowku i lizał, jakby heblował deskę. Każde kolejne posunięcie było podobne do poprzedniego.

-Aha, aha, aha... - dyszała ciężko.

Jej jęki i westchnienia cichły, by za chwilę eksplodować z nową siłą. Z szeroko otwartymi ustami wpatrywała się gdzieś w dół. Jej bliźniaczka w tym, co robiła była nadzwyczaj dobra. W jej ruchach nie było żadnej niedoskonałości, czy czegoś, co można byłoby określić mianem błędu.

Klast, klast, klast... - język z trudem odrywał się od jej dziurki.

-Łaaaaaach, haka, haka, haka, łacha, łacha!!!

W ciągu dwóch sekundach, z bezwładnie rozłożonymi rękami i nogami, leżała na plecach.

-Aaaaaha, aaaaaha!!! - nie przestawała jęczeć.

W cipce spoczywał już czerwony zaganiacz. Bliźniaczka ułożona nieco z boku bardzo precyzyjnie nim poruszała.

Raz, dwa, raz, dwa...

-Aha, aha, aha... - jęczała dziewczyna.

Jej doznania wciąż były niesłychanie intensywne. Po jakimś czasie wróciła do przedniej pozycji, wystawiając swoją zgrabną pupę do góry. Czerwony wąż błyskawicznie znalazł się w jej tylnej dziurce. Był elastyczny, śliski, mokry i wjechał w nią bez najmniejszych problemów. Dobił do końca i szybko zaczął się wysuwać.

-Aaaaaah, ah... - jęczała.

Jeszcze jeden wjazd i wyjazd, bez sekundy przerwy, bez zmiany tempa. Wszystko po to, by płynnie doprowadzić ją na szczyt.

-Aha, aaaaah!!!

Wjazd, wyjazd... mokry, przeciągły odgłos.

Panienka otworzyła usta tak szeroko, że nie tylko zobaczyłem jej uzębienie, ale też migdałki. Jej cycki były tak napęczniałe, że mało nie pękły.

Nie wytrzymała i znów zmieniła pozycję. Przewróciła się na plecy i uniosła jedną nogę. Terminator wciąż w niej tkwił i w takim samym co poprzednio tempie dokonywał swojego dzieła.

-Oooooohooooo! - westchnęła.

Fantom, niczym troskliwy lekarz pochylał się nad nią, obserwując każdą reakcję.

-Muuuuaaaaha!!! - jęknęła przeciągle.

Manekin opadł na jedno ramię, drugim manewrował giętkim orężem. Razem tworzyli zgraną, dopasowaną parę.

Fiiiilllluuuut, fiiiilllluuuut... - wydobywało się spomiędzy jej ud.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...