Szukaj na tym blogu

16 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

85. W górę i w dół.


Poruszała się w górę i w dół, raz za razem pochłaniając moją nabrzmiałą do granic możliwości męskość.


Wpatrywałem się w jej duże, zgrabne pośladki, przecięte wstążką czarnych stringów. Poruszała głową do dołu i do góry.

Chlup, chlup, chlup... - rozlegał się mokry dźwięk.

Bardzo szybko byłem gotowy do ponownego orgazmu. Mocno naprężyłem mięśnie ud i podbrzusza czekając na tę cudowną chwilę.

Chlup, chlup, chlup... poruszała się niczym wahadło.

Jej paluszki mocno zaciskały się na moim korzeniu, a jego łeb co chwilę uderzał w jej gardło.

Chiiiilup, chiiiilup, chiiiilup... - pociągnięcia były dłuższe i jeszcze bardziej soczyste.

Jej włosy falowały wraz z ruchami głowy. Zamknęła oczy i pracowała wytrwale.

Chiiiilup, chiiiilup, chiiiilup...

Ciasny chwyt jej dłoni poruszał się wraz z posunięciami ust a po chwili naprzemiennie. To te zmieniające się fale doprowadzały mnie do skrajnej rozkoszy.

Chiiiilup, chiiiilup, chiiiilup, chlap, chlap...

Uniosłem biodra centymetr nad posłanie i przygotowywałem się na jeszcze jeden wytrysk.

Chiiiilup, chlap, chiiiilup, chlap...

Zadrżałem.

-Ach! - westchnęła.

Jej ślina coraz obfitszym strumieniem płynęła po moim drążku. Wciągała ją i rozprowadzała po całej jego powierzchni.

-Mch! - stęknęła, wypuszczając go na chwilę.

Spojrzała, wysunęła język i od dołu do góry zaczęła lizać samą żołądź.

Czując narastające mrowienie w pośladkach, zacząłem się niecierpliwie wiercić. Przez kilka sekund muskała koniuszkiem sam czubek, po czym bez skrupułów zabrała się do lizania całej jego długości.

-Na wielkie nieba, Klaro, co ty mi robisz?! - jęknąłem na skraju cudownego odlotu.

-Oach! - westchnęła, szeroko otwierając usta.

Po sekundzie byłem już w jej buzi.

-Chlubulg! - rozległ się przyjemny dźwięk, gdy wnikałem w jej niesamowicie gorącą jamkę.

-Mchu! - stęknęła, koncentrując się na swoim zadaniu.

Chiiiiluuuup! - jeszcze jedno długie pociągnięcie.

Obserwowałem jej falującą grzywkę i rączki wprawnie manipulujące przy moim narzędziu.

Flu, flu, flu, flu... - robiła to z coraz większym zapamiętaniem.

Całe jej ciało stopniowo pokrywało się stróżkami potu.

Chilup, chlup, flu...

Wsparta na łokciach kołysała się na moim udzie.

Szybowałem. Patrzyłem na jej kołyszące się piersi i coraz bardziej pogrążałem się w ekstazie.

Flu, flu, chilup, chilup, chlup...

Było mi tak dobrze, tak cudownie, że powoli zatracałem poczucie rzeczywistości.

Chlup, chlup, chilup...

Widziałem jej wspaniałe, kołyszące się balony, jak zawieszone na sprężynach podskakiwały przy każdym ruchu.

Chillup, chillup...

-Mch! - mruknęła jeszcze raz.

Była gorąca, niesamowicie podniecająca.

Chillup, chlup, flu...

Jedną dłonią waliła mi konia, a drugą, dla ustabilizowania pozycji chwyciła za biodro. Każde muśnięcie jej palców było jak dotyk rozgrzanego żelaza.

Chlup, chlup, chlup, chillup...

Unosiłem i opuszczałem swoje ciało. Zatraciłem się w tej jednej, krótkiej chwili.

Chillup, flu, lu, lu...

Wygięła kręgosłup, jej piersi ocierały się o moje nogi, a pośladki coraz bardziej strzelały w niebo.

Fllllu, filllu, flu... - mlaskała ustami na moim kutasie.

-Mch! - stęknęła po raz kolejny.

Nim zdążyłem zrozumieć, co się stało, już leżała na mnie. Jej spocone, gorące ciało przylgnęło do mnie jak naleśnik. Od razu przyssała się do moich krótkich sutków.

-Ach! - westchnąłem, czując, jak jej kolano przygniata mojego giganta.

Z głośnym mlaskaniem lizała moje brodawki. Jej język lawirował najpierw z jednej strony, później z drugiej. Co chwilę pomrukiwała cichutko. Jej wielkie cyce rozgniatały się na moim brzuchu. Chciałem je czuć cały czas, bez przerwy. Były jak wielkie cudowne poduchy.

-Mch, uch! - stękała.

Uniosła się wyżej i lizała. Po moim pępku jeździły antenki jej biustu. Oparła się dłońmi na mojej klatce piersiowej i lizała, słyszałem tylko ciche, słodkie mlaskanie.

-Ooooooch!!! - jęknąłem.

Zabrała się za czyszczenie mojej pały.

Chlap, chlap, chillup, chillup...

Poruszała się w górę i w dół, raz za razem pochłaniając moją nabrzmiałą do granic możliwości męskość.

Chilup, chilup, flup...

Jeden z jej cycuszków ocierał się o moje jaja.

Chilup, flup, chilup, flup...

Robiła to coraz szybciej. Przesunąłem się na skraj łóżka i opuściłem nogi. Uklękła na podłodze, nie wypuszczając fiuta ze swoich ust.

-Chlllup, flllup, chlllup, flllup...

Co chwilę wciągała ślinę, przez co robiło się jeszcze przyjemniej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...