Szukaj na tym blogu

5 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.


74. Czerwony język. 


Czerwony język przybrał kształt dorodnego penisa o dwóch końcach. Wchodził w pizdeczkę niczym sękaty kij, intensywnie drażniąc jej ścianki. Widziałem, jak delikatne płatki drżąc, prześlizgują się po wniesieniach, powoli przybierając barwę terminatora, który siedział między nimi.


Jej cipka ciągle pozostawała rozwarta, a łechtaczka wywinięta do góry. W pewnym momencie fantom wsunął tam trzy wyprostowane palce.

-Oooooołch!!! - westchnęła przeciągle, a mnie zrobiło się jeszcze bardziej gorąco. 

Dłonie o metalicznym połysku rytmicznie wchodziły i wychodziły z jej słodkiej pizdeczki.

-Aha, aha, aha... - pojękiwała.

Odbicie wpatrywało się w jej cipkę, jakby zobaczyło tam coś niezwykłego i jednocześnie coraz głębiej penetrowało. Musiałem przyznać, że były to ruchy bardzo precyzyjne i dokładne. Dziewczyna na chwilę umilkła.

Po jakimś czasie jej duplikat pozostawił w norce tylko dwa palce, ale zaczął obracać nimi raz w lewo raz w prawo.

-Mmmmmmmm! - mruknęła w końcu ciemnowłosa piękność.

Przy każdym ruchu płatki różyczki rozjeżdżały się na boki. Wyglądało to przepięknie i bardzo podniecająco. 

W pewnym momencie ta dość dziwna postać uniosła głowę i beznamiętnym wzrokiem spojrzała przed siebie. W sekundę później bardzo szeroko otworzyła usta, a spomiędzy nich wysunęła gruby, mięsisty język. Nie był taki, jak reszta jej ciała, lecz miał intensywnie czerwoną barwę. Jak wąż falistym, szybkim ruchem począł sunąć do przodu: dalej, dalej, jeszcze dalej.

Nie mogłem uwierzyć, miał co najmniej pół metra i ciągle się wysuwał. Spłaszczył się na samym końcu i jechał. Osiągnął metr i jechał. W równych odstępach pojawiały się na nim zgrubienia w kształcie niewielkich brodawek. Na całej długości pokrywały go pęcherzyki śliny.

Nagle oderwał się od metalizowanych ust i jako samoistny byt poszybował w stronę żywej dziewczyny. Ta uniosła się do pionu i szeroko otworzyła oczy.

-O, oooo!!! - zawołała wystraszona, ale nie uciekła. 

Piękną łagodną falą zbliżył się do jej twarzy. Kilkanaście centymetrów przed nim poruszał się kolorowy pęcherzyk, który oderwał się od jego górnej krawędzi.

Tuż przed jej nosem banieczka uniosła się do góry, natomiast sam język opadł i wyginając się, nieuchronnie zbliżał się do jej zadziwionych usteczek. W ostatnim momencie spojrzała na jego koniec i się uśmiechnęła.

Nie potrafię określić, co działo się dalej. Po prostu zobaczyłem, że ona leży na plecach z ugiętymi kolanami i szeroko rozchylonymi udami. Posągowa postać klęczała już między nimi. Jedną dłonią trzymała ją za przedramię, a drugą buszowała w jej kroczu. Słyszałem tylko soczyste mlaskanie.

-Aaaaaaach! - jęknęła rozkosznie panienka, a po chwili zaczęła ciężko dyszeć.

Byłem z tyłu i widziałem tylko miedziany tyłek lustrzanego odbicia. Próbowałem przenieść się w wygodniejsze miejsce, tak by spostrzec nieco więcej, jednak przychodziło mi to z olbrzymim trudem. Natomiast dziewczyna jeszcze wyżej uniosła kolana i jeszcze szerzej rozłożyła uda.

-Jaaaah, jaaaah!!! - jęczała coraz słodszym głosem.

Fantom poruszał dłonią w okolicach jej cipki. Widziałem, jak pojedyncze baloniki śliny opadają na podłogę, której przecież nie było i pękając, pozostawiają po sobie raz mniejsze raz większe kółeczka.

Powoli przesuwałem się w prawo i w pewnej chwili ujrzałem coś czerwonego w samym środku jej szeroko rozchylonych nóg. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że był to ten długi język.

Dziewczyna opuściła niżej głowę, uniosła plecy i wypięła piersi. Alter ego pochylało się nad nią, trzymając w ręku jeden koniec jaskrawo ubarwionego węża. Miejsca, gdzie znajduje się drugi koniec, mogłem się tylko domyślać.

Samiczka jęczała coraz głośniej, coraz szerzej rozchylając uda. Po chwili leżała już płasko a karminowy zaganiacz spoczywał głęboko w jej cipce. Fantom podtrzymywał go w połowie i poruszał do przodu i do tyłu.

-Aaaaaha, aaaaha, aaaaaha!!! - wzdychała.

Podpłynąłem bliżej i pojawiłem się nad jej udami. Czerwony język przybrał kształt dorodnego penisa o dwóch końcach. Wchodził w pizdeczkę niczym sękaty kij, intensywnie drażniąc jej ścianki. Widziałem, jak delikatne płatki drżąc, prześlizgują się po wniesieniach, powoli przybierając barwę terminatora, który siedział między nimi.

-Aaahaaa!!! - wzdychała, kiedy dochodził do końca i zaczynał wychodzić.

Chlip-chlup, chlip-chlup, chlip-chlup...

-Aaaha, aaaha, aaaha...

Dynamika była płynna, rytmiczna bez przerw i zatrzymań.

Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa...

-Aaaha, aaaha, aaaha...

Nie wiem jak, ale pojawiłem się pod nimi. Patrzyłem na dwie postacie jak przez szklaną taflę. Może to rzeczywiście była podłoga? Trudno było mi to ocenić. Obserwowałem tylko, jak kolejne pęcherzyki bezgłośnie osiadają i pękają. Dziewczyna leżała rozkrzyżowana a miedziana postać pochylała się nad jej brzuchem i trzymając rękę w jej kroczu, poruszała grubym fiutem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...