Szukaj na tym blogu

9 czerwca 2021

Planeta rozkoszy.

78. Nietoperz.


Jej cipka wyglądała, jak szeroko otwarta koperta, z dużym przecinkiem łechtaczki w górnym rogu. Nietoperz natomiast podobny był do małego samolociku, który wpadł dziobem w miękką ziemię.


Powoli odsunąłem się do tyłu i zobaczyłem ugięte w kolanach, szeroko rozchylone nogi. Jego długi, giętki odwłok zwisał, dotykając jej cipki. Trzy razy uderzył swoimi smoczymi skrzydłami, unosił się do góry, a później na ułamek sekundy złożył je, by opaść trochę niżej. Teraz już wiedziałem, dlaczego nie mogła podnieść głowy: jej biodra były wysoko podparte na przedramionach. W ten sposób ochoczo mu się oddawała. On robił to, do czego był stworzony. Zamiast lęku i odrazy dominowała we mnie ciekawość i pytanie, jak będzie ją zadowalał.

Niczym wielka ćma wisiał nad jej brzuchem, a jego długi ogon wnikał w jej szparkę.

-Aha, aha, aha... - wzdychała ciężko.

W jej środku coś mlaskało. Ten cienki fiutek musiał mieć w sobie coś szczególnego.

-Ach, aha, ach... - wyrzucała ze zmęczonego gardła.

Potwór balansował w powietrzu, próbując utrzymać się nad jej kroczem. Jego ogonek lawirował w jej norce. Parę razy prawie dotknął skrzydełkami jej brzucha.

Tymczasem wielka sprośna żaba uważnie obserwowała każdy ich ruch.

Cipka panienki spęczniała i rozchyliła się sama. Giętka końcówka wnikała coraz głębiej.

-Aaaaaaha!!! - westchnęła, szeroko otwierając oczy.

Po chwili ponownie opuściła powieki, poruszała biodrami w górę i w dół.

-Aha, ah, ah, ah...

Zagryzła dolną wargę i delikatnie się uśmiechnęła.

-Aaaaaah, ooooooh...

Raptownie rzuciła głową do góry. Stwór machał skrzydłami, świdrując nieustanie.

-Łoooooch, oooooch...

Pociągnięcia jego aparatu do latania były coraz silniejsze, a ruchy ogonka coraz bardziej gwałtowne i głębsze.

Glup-chlap, glub-chlap... - bulgotało.

Raz, dwa... raz, dwa, trzy... raz, dwa... poruszał skrzydłami, wzbudzając nad jej brzuchem pęd powietrza.

Unosił się i opadał, unosił się i opadał... - jego odwłok wyginał się przy każdym ruchu. 

-Ach, aha, ach, aha... - wzdychała głęboko.

Czarny wężyk poruszał się do dołu i do góry masując całą długość jej pipki.

-Aaaa-ha, aaaa-ha, aaaa-ha... - ciężko oddychała, próbując jeszcze raz unieść głowę.

Spod przeciwległej ściany uważnie obserwowały ich wielkie ślepia. Płaz uchylał i zamykał swoją ogromną paszczę, zupełnie jakby się oblizywał.

Tymczasem nietoperz wbił się już łebkiem w jej czeluść. Nic nie widział, ale wciąż poruszał skrzydłami, próbując utrzymać swoją pozycję. Dziewczyna opadła pośladkami na stół, chwyciła się za podudzia i szeroko rozłożyła nogi.

Chlup, chlup, mlask, mlask... - rozbrzmiewały mokre odgłosy.

-Aha, kha... - wzdychała, kiedy potworek wpychał swoja podłużną głowę.

Chlup, chlup, chlup...

-Aha, kha...

Uniosła lekko kark, by móc na niego spojrzeć. Rozpiętość jego skrzydeł nie przekraczała pół metra. Zwariowany i dziwny zachowywał się tak, jakby zamierzał wcisnąć się w nią całkowicie.

-Aaaaaach, aaaaaach, aaaaaach... - wzdychała co chwilę.

Jej powieki zwężały się do wąskich szparek, a usta otwierały bardzo szeroko. Mocnymi pociągnięciami zanurzył się w niej aż po same skrzydła, lecz nie przestawał, pchał się coraz dalej. 

-Aaaaaaaach, aaaaaaach!!! - jęczała co raz donośniej.

Jeszce szerzej rozłożyła uda.

-Aaaaaaaaaach, aaaaaaaaach!!!

Mały upiór ledwie dawał sobie radę, ocierając się o jej pośladki.

-Acha, acha, acha... - z trudem łapała powietrze.

Przeniosłem się za jej głowę i patrzyłem przez nogi jak przez widełki na olbrzymią żabę po drugiej stronie pomieszczenia. Nietoperz zaczął szarpać się i trzepać skrzydłami we wszystkie strony.

-Acha, acha, ah! - dyszała.

Jak duch krążyłem wokół, uważnie się jej przyglądając. Patrzyła przed siebie z szeroko otwartymi oczami, a po chwili przechyliła głowę i opuściła powieki. Latający kutas machając skrzydłami nad krawędzią stołu, utrzymywał szybkie tempo.

W końcu zawisłem prostopadle nad jej piersiami. Przez sekundę widziałem szeroko otwarte oczy, duże jak pod wpływem narkotyków źrenice i podnieconą twarz. Powoli cofałem się wzdłuż jej ciała, coraz dalej do tyłu między rozchylonymi nogami. Jej cipka wyglądała, jak szeroko otwarta koperta, z dużym przecinkiem łechtaczki w górnym rogu. Nietoperz natomiast podobny był do małego samolociku, który wpadł dziobem w miękką ziemię. Szarpał się, jakby z całych sił chciał się wycofać. Szparka jednak mocno się na nim zaciskała.

Zawisłem nad powierzchnią podłogi. Zobaczyłem seksowne nogi obute w kozaczki i powoli zacząłem się unosić. Przed oczami błysnęły mi jej kolana a po chwili te czarne skrzydła.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...