88. Wielkie piersi.
Wielkie piersi przelewały się po jej ciele, jak prezerwatywy wypełnione wodą a cipeczka zaciskała się tak mocno, że czułem każdą nierówność.
Kołysała się do góry i do dołu, szybko, płynnie, po jej ciele opadały stróżki potu. Jej muszelka coraz ciaśniej obejmowała mojego pytona. Czułem, że długo nie wytrzymam tej szaleńczej pogoni.
-Alfa Centauri... pamiętasz? - pytałem.
Odpowiedziały mi westchnienia:
-Aha, aaaaa, aha...
Uderzała w moje jajka mokrą cipeczką, rozgniatała ją w moim kroczu. Jej uda bosko obejmowały moje pośladki, było ni niebiańsko dobrze, powoli zaczynałem odpływać.
-Pamiętasz mnie żono?
-Ammmmm, oho, oooooo, mmmmm... - wzdychała.
Płynne, faliste ruchy porwały mnie i poniosły ze sobą, niemal czułem, jak unoszę się nad łóżkiem.
-Och Klaro, Klaro moja! - jęczałem.
-Oho, ocho, ouuuuu... - odpowiadała.
-Klaro, Klaro!
Roześmiała się półprzytomnie, doświadczając rozkoszy. Teraz wykonywała eliptyczne ruchy i raczej wzdłuż mojego ciała. Jęczała coraz głośniej, coraz bardziej przejmująco.
-Oooooo, oho, oooooo, oooooo...
Do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, kółeczko za kółeczkiem, za każdym razem do dna, do samego końca. Była prawdziwą profesjonalistką, ciągnęła swoją grę do samego finału, nie zdradzając się ani jednym słowem, ani jednym gestem. Raz po raz, między kolejnymi westchnieniami i jękami, śmiała się radośnie, jak dziecko. Nie znałem jej takiej, miałem wątpliwości, czy to naprawdę ona. Mimo wszystko było mi tak cudownie, jak nigdy dotąd.
-Aaaaaaach, oooooo, oooooo! - kwiliła.
Wielkie piersi przelewały się po jej ciele, jak prezerwatywy wypełnione wodą a cipeczka zaciskała się tak mocno, że czułem każdą nierówność. Mój kutas, z coraz większym trudem przedzierał się przez piekielne zakamarki. Byłem napięty, jak struna, odruchowo ująłem poręcz za głową i trzymałem tak kurczowo, że prawie gięła się w moich dłoniach.
-Ooooooooch Klaro!!! - jęknąłem.
Czułem, jak wgniata mnie w posłanie, jak coraz głębiej się na mnie nabija.
-Aaaaaaaaaaa!!! - krzyczała.
W półmroku nieznanego mi pomieszczenia jej sylwetka wydawała mi się niezwykle piękna, niemalże boska, nieuchwytna, a jednak tak bardzo bliska.
-Oooooooch Klaaaaarooooo!!! - wyłem z rozkoszy.
W anielskiej kopulacji odleciałem w niezmierzony kosmos. Widziałem gwiazdy, planety i wszystko inne.
-Uhu, oooooch, oooooooo!!!- wołała.
Poprawiła pozycję. Byłem śliski od potu. Poruszała się nieznacznie, dbając o to, by za każdym razem dociskać do samego końca. Była jak nimfa jak rusałka. Jej niedbale spięte włosy falowały wraz z nią. Nawet na sekundę nie rozluźniłem swojego ciała. Czekałem na ten wulkan rozkoszy.
Nagle rozsuwając szeroko nogi, odchyliła się do tyłu.
-Aaaaaaaaaahaaaaa!!! - jęknęła przeciągle.
Wstała. Uniosła się na stopach, a mój naprężony do granic możliwości kutas płynnym ślizgiem wyjechał z jej ciasnej pizdeczki. Miałem wrażenie, że spadam w otchłań bez dna. Niczym diabelskie wrota z głośnym mlaśnięciem zamknęła się tuż za jego łbem.
Szybko przestąpiła przez moje ciało i obróciwszy się tyłem, zaczęła siadać. Rozsunęła przy tym uda, uwydatniając zmęczoną i bardzo pobudzoną norkę.
-Teraz, teraz... oj, jeszcze... - mruczała do siebie.
Patrzyłem, jak powoli opada, a jej muszelka zbliża się do mojego oręża.
-Ha, ha, ha... - zaśmiała się, chwytając go w połowie długości i nakierowując do samego środeczka.
Z zachwytem obserwowałem każdy jej ruch. Gdy tylko go sobie włożyła od razu padła.
-Oho-oooooooooch!!! - jęknęła, a mnie coraz trudniej było utrzymać przytomność umysłu.
Ciemniało mi w oczach, w uszach słyszałem galopujący puls.
-Aha, aha, ach, ach!!! - wyrzucała z siebie.
Nadziała się do połowy i czułem, jak włosy na mojej głowie się podnoszą. Po moim ciele przebiegł zimny dreszcz.
-Ooooooooch moja jedyna!!! - krzyknąłem nieprzytomnie.
Usiadła.
-A-ha! - stęknęła.
Poruszała biodrami do przodu i do tyłu, drżałem, dygotałem.
-Ach, ach, ach! - wyrzucałem z siebie.
Zaczęła wiercić tyłeczkiem, rysować malutkie, szybkie kółeczka. Moje serce łomotało.
-Uchu, uchu, uch!
Zmieniła tempo, przesuwała się do przodu i do tyłu.
-Uuuuuu-aaaaaaa-uuuuuu!!!
Zaczęła podskakiwać niczym piłka, rozgniatając moje jądra.
-Ooooo-aaaaa-oooooo!!! - wyrzuciła z siebie.
Zaplotła ramiona na cyckach, a one podskakiwały wraz z nią. Ta pozycja była jeszcze przyjemniejsza od poprzedniej. Czułem, jak ciężko oddycha, jak z trudem walczy o każdy haust powietrza. Poruszała się raz szybciej, raz wolniej, raz płycej, to znów głębiej. Jej pizdeczka pulsowała coraz mocniej.
-Aha, ha, ha, aa, aaa... - docierały do mnie odgłosy ni to śmiechu, ni płaczu.
Patrzyłem na jej opinającą mojego fiuta cipeczkę, na jej wspaniałe pośladki i plecy. Zacisnąłem zęby i sapałem. Trudno było mi znieść taką dawkę mocnych doznań.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz