92. Kolorowe gwiazdki.
Jej norka była taka słodka, tak mocno kurczyła się na moim drągu, że przed oczami wirowały mi już kolorowe gwiazdki.
Wyła, jęczała. Moje biodra chlapały o jej pośladki. Znowu wzdychała. Jeździła głową po materacu tak, że aż dziwiłem się, że nie złamała sobie jeszcze szyi.
Mruczała, dyszała. Moje jaja odbijały się od jej podbrzusza. Dźgałem, nadawałem tempo, jakie mi samemu odpowiadało, a ona się temu poddawała.
Wyrzucała z siebie głośne okrzyki. Było w niej już bardzo ciasno, bardzo mokro i gorąco. Robiło mi się coraz bardziej przyjemnie. Plaskanie naszych ciał było coraz głośniejsze.
Mruczała coraz bardziej przejmująco. Odczuwałem tylko szybkie kolejne posunięcia. Przygotowywałem się na kolejny wytrysk.
Jej pomruki przechodziły w donośne jęki. Patrzyła na pracującego fiuta i huśtające się jaja. Skupiłem się na coraz szybszych ruchach moimi biodrami. Uderzenia o mokrą skórę stawały się coraz bardziej ogłuszające. Jęczała już na całe gardło.
Ścisnąłem ją mocno i poruszałem jej ciałem jak kukłą, bez pardonu dobijałem do samego końca. Musiała to czuć.
Znów wydala z siebie serię donośnych jęków i westchnień. Czułem, jak walę w jej macicę. Bez przerwy rozbrzmiewało głośne plaskanie, jej wycie, jęki i stękania. Dbałem tylko o to, by tempo nie zmalało.
Po chwili już tylko kwiliła, wręcz prawie płakała. Waliłem, nie dawałem jej ani sekundy wytchnienia. Wkrótce zaczęła rżeć. Łomotałem coraz mocniej. Wsłuchiwałem się w rytmiczne klapnięcia. Zacisnąłem zęby i przyspieszałem. Chciałem szybciej, jeszcze trochę szybciej. W głowie miałem tylko wciąż narastające tempo.
Dyszała, jakby uchodziło z niej życie i znów wyła. Byłem jak maratończyk na finiszu. Moim celem było utrzymanie rytmu.
Zaczęła głośno stękać i jęczeć. Pomagała mi ruchami własnego ciała dociskając się do mnie intensywnie. Stękała, jakby to już był koniec.
W momencie, kiedy byłem prawie na samym szczycie, przerwałem. Nie mogłem tego wytłumaczyć, ale wyszedłem z niej i jednym silnym ruchem, jak naleśnik obróciłem jej zgrabne ciało na drugą stronę.
Leżała na plecach a ja chwyciłem ją za uda i uniosłem do góry. Po chwili podciągnąłem wysoko i wsparłem jej pośladki na swoim brzuchu. Po sekundzie jej kontakt z materacem ograniczał się już tylko do samych barków. Cycki zjechały jej pod brodę, przybierając cudowny gruszkowaty kształt. Wciąż miała szeroko rozwarte usta.
Mój wielki kutas nieznacznie opadł pod własnym ciężarem, ale wciąż był sztywny i twardy jak stal. Wstałem, westchnęła cicho i przejmująco.
Na lekko ugiętych nogach trzymałem ją za uda, a mój wąż w niepełnym zwisie, samym końcem dotykał jej gorącej szparki.
-Aaaaaa!!! - jęknęła, kiedy powoli zacząłem opadać.
Mój ogórek był na tyle sztywny, że bez pomocy rąk wsunął się w jej przepastną czeluść. Głęboko westchnęła, kiedy zacząłem wdzierać się jeszcze dalej.
Wylot jej cipki pokazywał sufit, a ja ruchałem ją, wykonując przysiady. Za drugim, czy trzecim pchnięciem westchnęła jeszcze raz. Miała zamknięte oczy i otwarte usta, a na jej pięknej twarzy malowała się rozkosz wymieszana z cierpieniem.
Jęknęła. Pchnąłem, wprawiając w ruch jej cycki. Jeszcze raz jęknęła, a ja uniosłem się i opadłem. Znowu wyrzuciła z siebie przejmujący dźwięk, przykucałem, wchodząc w jej słodką norkę. Wewnętrzna strona moich ud ocierała się o jej pośladki. Przesunąłem się do tyłu, ciągnąc ją za sobą. W końcu znalazłem się na samym skraju łóżka i by nie spaść, mocno trzymałem się jej ciała. Zaparła się dłońmi o brzeg materaca.
Zaczęła głośno wzdychać. Powietrze przenikało miękkie bulgotanie.
Jęczała, dyszała, a mój kutas chlapał w jej środku. Poruszałem biodrami do przodu i do tyłu, przykucałem i wstawałem. Jej obfity biust przelewał się do góry i do dołu.
Chlapało, poruszałem się coraz szybciej, intonowała coraz bardziej wysublimowaną melodię. Wchodziłem i wychodziłem, wirowało mi w głowie.
Stęknęła krótko, pchnąłem dwa razy. Znów wydała z siebie serię krótkich, urywanych dźwięków. Chlapanie mieszało się z jej jękami. Czułem, że mój worek jak precyzyjne wahadło trafia w sam środek jej anusika. Stęknięcia stawały się coraz słodsze. Jej norka była taka słodka, tak mocno kurczyła się na moim drągu, że przed oczami wirowały mi już kolorowe gwiazdki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz