Szukaj na tym blogu

10 lipca 2021

Kopia.

16. Rozgryzł ją.


Wiedziała, że nie będzie w stanie ukryć przed nim czegokolwiek. Jej myśli i ciało krzyczały głośno o seks. Rozgryzł ją. W ciągu tak krótkiego czasu całkowicie ją rozpracował. Zaplotła ramiona na swoim ciele. Coraz mocniej drżała. Zauważył to. 


Nie wiedziała, czy ma uciekać, bronić się, a może zostać i pozwolić mu zrobić z nią wszystko, o czym mówił. Może pozwolić mu się związać, zgwałcić i zostawić bez tchu. To nie byłoby takie złe. Przecież nie mogła się oszukiwać. Tego nie dało się ukryć. Była cholernie podniecona. Pragnęła go jak dzika suka. To nie było zwykłe pożądanie. Chciała zbliżenia. Chciała zobaczyć, jak będzie, kiedy się podda i pozwoli mu na wszystko. Poza tym było coś jeszcze. Chciała zobaczyć, jak dla niej tworzy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Już wyobrażała sobie kolejne, cudowne krajobrazy, wręcz całe światy. Już widziała się pośród łąk, kwiatów, nagą, podnieconą i tak bardzo spragnioną. Była zaskoczona, jak szybko weszła w tę grę. Z całą pewnością mogła powiedzieć, że to było lepsze niż seks. Ale przecież musiała się opanować. Musiała powiedzieć stop. Nie mogła sobie na to pozwolić. Jak by to wyglądało? Co powiedzieliby ludzie? Chociaż, do jasnej cholery, jacy ludzie?! Co obchodzili ją jacykolwiek ludzie?

Pokiwał głową.

-O nie, nie...  - zaprzeczyła. 

-Ależ tak moja mała. Spójrz prawdzie w oczy. Bawisz się, bo ja się bawię, doświadczasz rozkoszy, bo ja tego chcę. 

Patrzyła na niego z pytaniem w oczach. Nie mogła się na to zgodzić, a on mówił dalej:

-… płaczesz, bo ja płaczę…

-Przestań, - zaczęła szlochać, - Co ty ze mną robisz? Przecież tak nie można.

Nie wybiło go to z rytmu. Jeszcze bardziej czuła się bezradna.

-… śmiejesz się, bo ja się śmieję, - spokojnie ciągnął swój monolog.

-Ale ja nie chcę. Nie mogę. Nie tak.

-Możesz. Wiem, że możesz i chcesz.

Spuściła oczy. Znowu pojawiły się w nich łzy. Nie umiała nad tym zapanować. Znowu drżała, tylko tym razem nie wiedziała dlaczego. Może była zła na samą siebie. Czuła się tak, jakby dostała smacznego cukierka i sama nie pozwalała go sobie zjeść. To było straszne, a jednocześnie tak bardzo pociągające. Była jak ćma krążąca wokół płomienia. Wiedziała, że może spłonąć, a jednak nie potrafiła tego przerwać. To był zaklęty krąg.

-Jak możesz?! Jesteś egoistą. Myślisz tylko o sobie. Nic cię nie obchodzi. 

Jej słowa nie wywarły na nim najmniejszego wrażenia. Przynajmniej tak się jej zdawało. Pokiwał lekko głową. 

-Nie masz za grosz sumienia? Nic cię nie wzrusza?!

-Sumienie? Po co mi tutaj sumienie? Dlaczego miałoby cokolwiek wzruszać? W mojej wyobraźni mogę być, kimkolwiek zechcę. 

-Jesteś egoistą. 

-Nie zaprzeczam. Nigdy tego nie robiłem. Powiedz mi, a ty w swojej wyobraźni nie jesteś egoistką?

Patrzyła i nie potrafiła zaprzeczyć. Nastąpiła dłuższa chwila niezręcznej ciszy. 

-Rozbierz się, - wrócił do tego co było, - chcę na ciebie patrzeć. 

Była w prawdziwej rozterce. Nie wiedziała, co robić. Trzęsła się, jakby było bardzo zimno. Czuła, że pod oblewa całe jej ciało. 

-Och! - westchnęła.

Wiedziała, że nie będzie w stanie ukryć przed nim czegokolwiek. Jej myśli i ciało krzyczały głośno o seks. Rozgryzł ją. W ciągu tak krótkiego czasu całkowicie ją rozpracował. Zaplotła ramiona na swoim ciele. Coraz mocniej drżała. Zauważył to. 

-Może jest za zimno? - spytał z troską.

Nie było jej zimno, ale się trzęsła. Między nogami czuła dziwne, wciąż narastające mrowienie. Coraz bardziej pragnęła spełnienia. 

-Chcesz więcej słońca? Przegonić te chmury? - patrzył jej w oczy i uśmiechał się beztrosko i przyjaźnie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

16. Rozkosz z przerażeniem Później, choć ona już nie zdawała sobie z tego sprawy w pełni, jej pączek – ten delikatny, ukryty skarb między ud...