Szukaj na tym blogu

2 lipca 2021

Kopia.

8. Może się rozebrać.


Bała się go, cała drżała, ale oprócz lęku odczuwała dziwną ciekawość. To jej się podobało. Przecież może się rozebrać i pokazać mu swoje ciało. To przecież nie jest takie straszne. Później będzie zastanawiać się co dalej. 


Było coraz gorzej. Z każą minutą, coraz bardziej dochodziła do wniosku, że to kompletnie chory człowiek. Nie wiedziała jak z tego wybrnąć. Trzęsła się ze strachu. Dobrze, niech zabije, niech zrobi z nią co tylko zechce, byleby nie cierpiała. Bała się cierpienia, bała się bólu. 

-Jakiej wyobraźni? - spytała. 

W pewnym momencie zaświtał jej jakaś myśl. Uświadamiała sobie, że ma do czynienia z kimś nie tyle niepoczytalnym, ile kompletnie chorym na duchu. Zaczynała już czuć do niego coś w rodzaju współczucia i sympatii. 

-Mojej, - odpowiedział krótko. 

Patrzyła na niego błagalnie. Myślała, że coś się zmieni. 

-Co ze mną zrobiłeś? 

Nic jednak nie zaszło. Uśmiechał się tka samo jak wcześniej. 

-Już ci mówiłem.

-Podałeś mi jakieś narkotyki, prawda?

-Nie.

Patrzył na niż z niesamowitym spokojem. 

-Czy…? Nie, no przecież nie. Jak to? Boże, jestem kopią? 

-Tak, - skinął w jej stronę. 

Popatrzyła na swoje ręce tak jakby widziała je po raz pierwszy. 

-To wszystko… ja… wszystko… jakąś nędzną kopią?!  

-To prawda. To tylko kopia. Doskonała. Nie da się jej odróżnić od oryginału. Jesteś programem komputerowym. 

Otworzyła szeroko usta. 

-Co ty wygadujesz, przecież to niemożliwe.

Uśmiechał się i pokiwał głową.

-Możliwe.

Była roztrzęsiona. To był koniec. Koniec wszystkiego. Nic już się nie liczyło. Nawet ona sama. Jak przerwać coś takiego i nie zwariować? 

-Nie!!! - krzyknęła w ostatnim akcie protestu. 

Nie wydawał się być tym przejęty. Uśmiechnął się jeszcze uprzejmiej.

-To nie takie straszne. Zobacz, przecież istniejesz. Przestań o tym myśleć i zacznij dobrze się bawić. Kiedy przestaniesz istnieć, przestaniesz odczuwać cokolwiek. Po prostu cię nie będzie. 

Jeszcze raz spojrzała na swoje dłonie, dotknęła twarzy. Bezsprzecznie istniała, a przynajmniej się jej tak wydawało.

-Boże, co ja robię?! To jakaś psychoza. Chcę wyjść!

Bez pośpiechu śledził każdy jej ruch. Rzeczywiście była jego ofiarą, ale w innym sensie. To było jeszcze gorsze niż miałby ją zamordować. 

-Rozbierz się, - odezwał się cicho. 

Wciąż nie mogła zaakceptować tej sytuacji. Ledwie go słyszała. Tak jakby mówił do niej z oddali. 

-Co? 

Zareagował łagodnym uśmiechem.

-Rozbierz się. Chcę na ciebie popatrzeć. 

Odetchnęła z ulgą. Nie potrafiła tego wyjaśnić, ale uspokoiła się trochę. Pierwszy raz, od bardzo długiego czasu ktoś chciał na nią patrzeć.  

-Na mnie? Nic więcej? 

-Tak. Na razie chcę zobaczyć, jak wyglądasz. Chcę popatrzeć na twoje nagie piersi, na niewygoloną cipkę…

-Skąd wiesz? - przerwała mu. 

-Co?

-Że…

-Niewygolona?

Czuła, że się rumieni. Zapomniała, że oprócz strachu odczuwa ogromne podniecenie. 

-Po prostu wiem. Ja wszystko wiem.

Bała się go, cała drżała, ale oprócz lęku odczuwała dziwną ciekawość. To jej się podobało. Przecież może się rozebrać i pokazać mu swoje ciało. To przecież nie jest takie straszne. Później będzie zastanawiać się co dalej. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...