8. Może się rozebrać.
Bała się go, cała drżała, ale oprócz lęku odczuwała dziwną ciekawość. To jej się podobało. Przecież może się rozebrać i pokazać mu swoje ciało. To przecież nie jest takie straszne. Później będzie zastanawiać się co dalej.
Było coraz gorzej. Z każą minutą, coraz bardziej dochodziła do wniosku, że to kompletnie chory człowiek. Nie wiedziała jak z tego wybrnąć. Trzęsła się ze strachu. Dobrze, niech zabije, niech zrobi z nią co tylko zechce, byleby nie cierpiała. Bała się cierpienia, bała się bólu.
-Jakiej wyobraźni? - spytała.
W pewnym momencie zaświtał jej jakaś myśl. Uświadamiała sobie, że ma do czynienia z kimś nie tyle niepoczytalnym, ile kompletnie chorym na duchu. Zaczynała już czuć do niego coś w rodzaju współczucia i sympatii.
-Mojej, - odpowiedział krótko.
Patrzyła na niego błagalnie. Myślała, że coś się zmieni.
-Co ze mną zrobiłeś?
Nic jednak nie zaszło. Uśmiechał się tka samo jak wcześniej.
-Już ci mówiłem.
-Podałeś mi jakieś narkotyki, prawda?
-Nie.
Patrzył na niż z niesamowitym spokojem.
-Czy…? Nie, no przecież nie. Jak to? Boże, jestem kopią?
-Tak, - skinął w jej stronę.
Popatrzyła na swoje ręce tak jakby widziała je po raz pierwszy.
-To wszystko… ja… wszystko… jakąś nędzną kopią?!
-To prawda. To tylko kopia. Doskonała. Nie da się jej odróżnić od oryginału. Jesteś programem komputerowym.
Otworzyła szeroko usta.
-Co ty wygadujesz, przecież to niemożliwe.
Uśmiechał się i pokiwał głową.
-Możliwe.
Była roztrzęsiona. To był koniec. Koniec wszystkiego. Nic już się nie liczyło. Nawet ona sama. Jak przerwać coś takiego i nie zwariować?
-Nie!!! - krzyknęła w ostatnim akcie protestu.
Nie wydawał się być tym przejęty. Uśmiechnął się jeszcze uprzejmiej.
-To nie takie straszne. Zobacz, przecież istniejesz. Przestań o tym myśleć i zacznij dobrze się bawić. Kiedy przestaniesz istnieć, przestaniesz odczuwać cokolwiek. Po prostu cię nie będzie.
Jeszcze raz spojrzała na swoje dłonie, dotknęła twarzy. Bezsprzecznie istniała, a przynajmniej się jej tak wydawało.
-Boże, co ja robię?! To jakaś psychoza. Chcę wyjść!
Bez pośpiechu śledził każdy jej ruch. Rzeczywiście była jego ofiarą, ale w innym sensie. To było jeszcze gorsze niż miałby ją zamordować.
-Rozbierz się, - odezwał się cicho.
Wciąż nie mogła zaakceptować tej sytuacji. Ledwie go słyszała. Tak jakby mówił do niej z oddali.
-Co?
Zareagował łagodnym uśmiechem.
-Rozbierz się. Chcę na ciebie popatrzeć.
Odetchnęła z ulgą. Nie potrafiła tego wyjaśnić, ale uspokoiła się trochę. Pierwszy raz, od bardzo długiego czasu ktoś chciał na nią patrzeć.
-Na mnie? Nic więcej?
-Tak. Na razie chcę zobaczyć, jak wyglądasz. Chcę popatrzeć na twoje nagie piersi, na niewygoloną cipkę…
-Skąd wiesz? - przerwała mu.
-Co?
-Że…
-Niewygolona?
Czuła, że się rumieni. Zapomniała, że oprócz strachu odczuwa ogromne podniecenie.
-Po prostu wiem. Ja wszystko wiem.
Bała się go, cała drżała, ale oprócz lęku odczuwała dziwną ciekawość. To jej się podobało. Przecież może się rozebrać i pokazać mu swoje ciało. To przecież nie jest takie straszne. Później będzie zastanawiać się co dalej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz