5. Nie broniła do siebie dostępu.
Jeszcze raz, niepewnie, włożyła dłoń między swoje nogi. Teraz jednak nie broniła do siebie dostępu, teraz masowała swoją cipkę. Ściskała uda, pocierała jedno o drugie.
Stał. Nie ruszał się a ona nie pomagała sobie rękoma. Łykała i wypluwała łykała i wypluwała… w końcu zaczął ciężko dyszeć.
-Saro…
-Uch… - odpowiedziała.
-Dziecko moje…
-Umh… - mruknęła jakby to był dla niej największy komplement.
Pochłaniała i wypuszczała, pochłaniała i wypuszczała… Zamknęła oczy. Pracowała jeszcze wytrwalej, wciągała go coraz głębiej, najpierw do połowy później do końca.
-Jesteś niesamowita. Och jak mi dobrze! - dyszał.
Poruszała ciałem do przodu i do tyłu, kręciła głową na boki. Stał i dyszał. W końcu chwycił ją za tył głowy i przyciągnął do siebie. Wjechał w nią bardzo głęboko, do samego gardła. Była zaskoczona. Nie zakrztusiła się.
Odsuwała się a on ciągnął, odsuwała się a on ciągnął… Poruszał jej głową. Jęczała a on dyszał.
-Och Saro! - wyrzucił z siebie.
Wypuściła fiuta. Chcąc ponownie się w nią wepchać przejechał całą długością w poprzek jej ust. Lizała z boku rozprowadzając grubą warstwę śliny.
-Jesteś moją małą laleczką, znalazłem cię.
Uniosła wzrok i spojrzała mu w twarz. Przytrzymał chuja w ręku i pocierał głowicą o jej usta.
-Wiedziałem, że jesteś dobra, masz to w genach słoneczko.
Pojękiwała. Bardzo wprawnie obrabiała mu kutasa. Nie wiedziała, jak ale to robiła. Wysuwała język a on ocierał się o niego. Dyszała, pojękiwała.
-Bierz go dziecino, - westchnął szykując się do ponownego wjazdu.
Odsunęła się jednak. Nie mogła złapać tchu.
-A teraz… wiesz… co zrobimy?
Dyszała nerwowo odgarniając grzywkę.
-Będziesz bardzo zadowolona, - powiedział.
Jego głos brzmiał tajemniczo, magicznie. Pół siedziała, pól leżała z wielkimi cyckami na wierzchu i powziętą na biodra spódnicą.
-Saro wiem, że zawsze na to czekałaś…
Jeszcze raz, niepewnie, włożyła dłoń między swoje nogi. Teraz jednak nie broniła do siebie dostępu, teraz masowała swoją cipkę. Ściskała uda, pocierała jedno o drugie.
-Chcę, byś była szczęśliwa, - ciągnął przyciszonym głosem.
Jedną stopę postawiła na sofie, drugą na podłodze w ten sposób robiąc dostęp do swojej pipeczki. Po chwili wsunęła w nią dwa palce.
-Przecież ty wiesz i ja też wiem…
Rozgarniała płatki swojej różyczki na boki. Patrzyła mu w twarz i pieściła muszelkę.
- …że fantazje tobą władają… - urwał, jakby miał zamiar jeszcze coś powiedzieć.
Powoli zbliżał się do niej. Przykucał, coraz bardziej uginając kolana. Trzymał w dłoni fiuta i kierował go w sam środek jej gorącej jamki. Jego gruba sztywna fujara była jeszcze bliżej. Dziewczyna jeszcze przez sekundę patrzyła na niego proszącym wzrokiem, jednak nie ściągnęła kolan. Ciężko oddychała w oczekiwaniu na spotkanie pokaźnego tarana.
Nagle wstrzymała oddech i zastygła w bezruchu. Trafił na miejsce.
-Aaaaaa! - jęknęła.
-Ooooch! - westchnął.
Kolejna sekunda, posunął się o pół centymetra.
-Hm-a-a! - wyrzuciła z siebie kolejne jęki.
Stękał i posuwał się do przodu. W napięciu odchyliła głowę do tyłu. Czekała, aż wejdzie do końca.
Dyszała coraz ciężej. Jej cipka była ciasna a on pchał się powoli. Wchodził nieco pod kątem, trochę niezdarnie. Tak jednak chciała. Tak było jej dobrze.
Nagle wyszedł. Westchnęła z zawodem i lękiem. Bała się, że już nie skończy. Dźgnął w bułeczkę obok szparki, ale nie trafił. Westchnęła jeszcze raz, jeszcze głębiej. Drżała, chciała go w sobie, czekała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz