Szukaj na tym blogu

20 lipca 2021

Zabawka.

5. Nie broniła do siebie dostępu.


Jeszcze raz, niepewnie, włożyła dłoń między swoje nogi. Teraz jednak nie broniła do siebie dostępu, teraz masowała swoją cipkę. Ściskała uda, pocierała jedno o drugie. 


Stał. Nie ruszał się a ona nie pomagała sobie rękoma. Łykała i wypluwała łykała i wypluwała… w końcu zaczął ciężko dyszeć. 

-Saro… 

-Uch… - odpowiedziała.

-Dziecko moje…

-Umh… - mruknęła jakby to był dla niej największy komplement.

Pochłaniała i wypuszczała, pochłaniała i wypuszczała… Zamknęła oczy. Pracowała jeszcze wytrwalej, wciągała go coraz głębiej, najpierw do połowy później do końca. 

-Jesteś niesamowita. Och jak mi dobrze! - dyszał. 

Poruszała ciałem do przodu i do tyłu, kręciła głową na boki. Stał i dyszał. W końcu chwycił ją za tył głowy i przyciągnął do siebie. Wjechał w nią bardzo głęboko, do samego gardła. Była zaskoczona. Nie zakrztusiła się. 

Odsuwała się a on ciągnął, odsuwała się a on ciągnął… Poruszał jej głową. Jęczała a on dyszał.

-Och Saro! - wyrzucił z siebie. 

Wypuściła fiuta. Chcąc ponownie się w nią wepchać przejechał całą długością w poprzek jej ust. Lizała z boku rozprowadzając grubą warstwę śliny. 

-Jesteś moją małą laleczką, znalazłem cię.

Uniosła wzrok i spojrzała mu w twarz. Przytrzymał chuja w ręku i pocierał głowicą o jej usta. 

-Wiedziałem, że jesteś dobra, masz to w genach słoneczko. 

Pojękiwała. Bardzo wprawnie obrabiała mu kutasa. Nie wiedziała, jak ale to robiła. Wysuwała język a on ocierał się o niego. Dyszała, pojękiwała. 

-Bierz go dziecino, - westchnął szykując się do ponownego wjazdu.

Odsunęła się jednak. Nie mogła złapać tchu.  

-A teraz… wiesz… co zrobimy? 

Dyszała nerwowo odgarniając grzywkę. 

-Będziesz bardzo zadowolona, - powiedział.

Jego głos brzmiał tajemniczo, magicznie. Pół siedziała, pól leżała z wielkimi cyckami na wierzchu i powziętą na biodra spódnicą. 

-Saro wiem, że zawsze na to czekałaś… 

Jeszcze raz, niepewnie, włożyła dłoń między swoje nogi. Teraz jednak nie broniła do siebie dostępu, teraz masowała swoją cipkę. Ściskała uda, pocierała jedno o drugie. 

-Chcę, byś była szczęśliwa, - ciągnął przyciszonym głosem.

Jedną stopę postawiła na sofie, drugą na podłodze w ten sposób robiąc dostęp do swojej pipeczki. Po chwili wsunęła w nią dwa palce. 

-Przecież ty wiesz i ja też wiem…

Rozgarniała płatki swojej różyczki na boki. Patrzyła mu w twarz i pieściła muszelkę.

- …że fantazje tobą władają… - urwał, jakby miał zamiar jeszcze coś powiedzieć. 

Powoli zbliżał się do niej. Przykucał, coraz bardziej uginając kolana. Trzymał w dłoni fiuta i kierował go w sam środek jej gorącej jamki. Jego gruba sztywna fujara była jeszcze bliżej. Dziewczyna jeszcze przez sekundę patrzyła na niego proszącym wzrokiem, jednak nie ściągnęła kolan. Ciężko oddychała w oczekiwaniu na spotkanie pokaźnego tarana. 

Nagle wstrzymała oddech i zastygła w bezruchu. Trafił na miejsce. 

-Aaaaaa! - jęknęła.

-Ooooch! - westchnął. 

Kolejna sekunda, posunął się o pół centymetra. 

-Hm-a-a! - wyrzuciła z siebie kolejne jęki. 

Stękał i posuwał się do przodu. W napięciu odchyliła głowę do tyłu. Czekała, aż wejdzie do końca. 

Dyszała coraz ciężej. Jej cipka była ciasna a on pchał się powoli. Wchodził nieco pod kątem, trochę niezdarnie. Tak jednak chciała. Tak było jej dobrze.

Nagle wyszedł. Westchnęła z zawodem i lękiem. Bała się, że już nie skończy. Dźgnął w bułeczkę obok szparki, ale nie trafił. Westchnęła jeszcze raz, jeszcze głębiej. Drżała, chciała go w sobie, czekała. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...