Szukaj na tym blogu

14 lipca 2021

Kopia.

20. Chciała wrócić.


Otrzeźwiała. Postanowiła jednak, za wszelką cenę wrócić. Nie potrafiłaby tu zostać na zawsze. Nie chciała być wiecznie erotyczną lalką. Ciągle czuła się kobietą, osobą pełną człowieczeństwa, z wadami i zaletami. Mimo ewidentnych dobrodziejstw tego świata chciała wrócić do swojego życia, w którym za każdy błąd trzeba płacić. 


W pewnym momencie przyszła jej do głowy irracjonalna niedorzeczna myśl. Była to myśl, która może przyjść do głowy tylko człowiekowi, który nie ma nic do stracenia, który stoi nad przepaścią. Ona właśnie tak się czuła. 

-Na początku wspominałeś, że możesz zmienić mnie samą, - zaczęła. 

Odpowiedział bez zastanowienia. 

-Mogę, oczywiście.

-To znaczy, nie charakter, - poprawiła się, - tylko żebym inaczej wyglądała.

Teraz zobaczyła w jego oczach błysk niepewności. 

-Tak? Jeśli chcesz.

-Chcę, - skinęła. 

Znowu zapadła chwila męczącej ciszy.  

-Wiesz? - odezwał się w końcu, - Właściwie, to od początku na to liczyłem.

Znieruchomiała. Jeszcze raz poczuła się tak, jakby zapadła w nagły trans. Nie chciała nic, nie potrzebowała  nic, po prostu była. 

Znowu cisza. 

-Słuchaj, - odezwała się.

Ogarnął ją troskliwym wzrokiem.

-Tak?

Patrzyła gdzieś przed siebie, na coś, co znajdowało się poza tą miękką ścianą, na coś, co było tylko w jej wyobraźni. 

-Właściwie, dlaczego mnie skopiowałeś?

Nie poruszył się. Czekał na dalszą część wypowiedzi. Zapewne. Był jak nauczyciel, jak opiekun, gotowy w każdej chwili jej pomóc, chwycić kiedy tego będzie potrzebowała.

-Nie rozumiem.

Ciągle była jakaś nieobecna. Jakby  odnalazła resztki swojej prawdziwej osobowości, ale teraz niczego już nie mogła być pewna. 

-Nie mogłeś wymyślić kobiety doskonałej? Od początku, do końca? Robiłaby dla ciebie wszystko bez odrobiny sprzeciwu, bez ociągania się. Prawda? 

-Mogłem. Oczywiście. Powiem więcej, już to robiłem, - odpowiedział bez najmniejszego zaskoczenia.

-Tak? - spytała obojętnym tonem, chociaż tak naprawdę nie było jej wszystko jedno. 

-Wielokrotnie, - powtórzył.

-Ach, - westchnęła bez przekonania. 

“Jakie to smutne”, - pomyślała. 

Poruszył się.

-Robiłem to już tyle razy, że mi się znudziło. Kopiowanie to co innego, - jego głos był pełen samozadowolenia.

Zdawała się być wyciszona. Pozornie bez emocji drążyła temat, chcąc dowiedzieć się jak najwięcej.

-No ale, dlaczego, przecież taka kopia ma wiele wad?

Odwróciła się i spojrzała mu w oczy, jakby liczyła na szczerą odpowiedź.

-Tak, wiem, ale nie ma nic lepszego, jak prawdziwe emocje.

-Emocje, mówisz, - powiedziała bezbarwnie. 

-Tak, one w tym wszystkim są najważniejsze.

Nagle uniosła głos. 

-Wiesz co ja czuję?! Wiesz co przeżywam?!

Pomimo iż zdawało się jej, że rozumie sens, jego słowa świadczyły o braku współczucia. Był pusty. Nie umiał wczuć się w położenie drugiej osoby. 

-Wiem, - odpowiedział z dużą pewnością siebie, ale bez poczucia winy.

Chciała wydobyć z niego istotę jego osoby, cień człowieczeństwa. 

-I co, bawi cię to?

-Tak, - odpowiedział krótko.

Otrzeźwiała. Postanowiła jednak, za wszelką cenę wrócić. Nie potrafiłaby tu zostać na zawsze. Nie chciała być wiecznie erotyczną lalką. Ciągle czuła się kobietą, osobą pełną człowieczeństwa, z wadami i zaletami. Mimo ewidentnych dobrodziejstw tego świata chciała wrócić do swojego życia, w którym za każdy błąd trzeba płacić. 

-Kiedy to się skończy, - odezwała się cicho.

Nic się nie zmieniło. Był jak automat, zimny, niewzruszony. 

-Przecież mówiłem…

Zaczynała grać, by wyciągnąć z niego więcej, by poznać jakieś drugie dno tej sprawy. 

-Chciałabym pamiętać, - powiedziała.

Spojrzał na nią zdziwiony. Jakby nie rozumiał, o co chodzi. 

-Pamiętać?

Chociaż tak naprawdę nic ją nie obchodziły, udawała, że bardzo zależy jej na tym, by zachować te wspomnienia. 

-Tak. Chociaż część. Możesz to dla mnie zrobić?

-Naprawdę?

Ponownie jej serce wyczyniało nieboskie harce. Może jednak uda się wrócić.

-Tak, - powtórzyła.  

-Chcesz tego?

Zdawało się, że przenika jej duszę.

-Chcę.

-Czy nie będzie to dla ciebie zbytnim obciążeniem?

Jednak nie wiedział co myśli naprawdę. Teraz była pewna. Nie mógł wiedzieć. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...