Szukaj na tym blogu

6 lipca 2021

Kopia.

12. Obraz jej wymarzonego kochanka.


 Zamknęła oczy i już po chwili w jej wyobraźni, jakby na przekór temu wszystkiemu, co się działo, zaczął powstawać obraz jej wymarzonego kochanka. Rzeczywiście nie było to trudne. Widziała go każdego wieczoru, dokładnie, ze szczegółami. Stawał przed nią bez ubrania, brał ją w ramiona, całował i kochał się, kochał a później zasypiała. Teraz też go sobie wyobraziła. 


-Możesz na sekundę zamknąć oczy? - odezwał się. 

Nie chciała, ale, jakby wbrew sobie, przymknęła powieki. Po chwili, ostrożnie je uniosła. Znów ją zatkało. Zobaczyła przed sobą typowego, krępego Azjatę. Miał brzydką cerę i krótkiego grubego ptaka. To wyglądało jak jakieś przedstawienie. Jasne, że to nie mogło dziać się naprawdę. 

Z nadmiaru wrażeń zakręciło się jej w głowie. 

-Jak ty to robisz? Przestań! - zaprotestowała. 

Bała się, że traci zmysły. Jakby ta szalona zabawa miała zaprowadzić ją na samo trochę piekieł. 

-Och nie podobam ci się? Poczekaj, zamknij oczy.

Miała wrażenie, że się czerwieni. 

-Znowu? Po co?

Patrzył na nią i uśmiechał się spokojnie. 

-Zamknij.

Bardzo iskrzyło. 

-Ale po co?

-Przybiorę postać mężczyzny, o jakim marzysz. Postaram się. 

Chyba trafił w jej czuły punkt. Od lat, w jej życiu było miejsce na wszystko, ale nie na miłość. Zawsze na pierwszym planie stawiała pracę i karierę. Już nie pamiętała, jak może być, kiedy doborowy kutas przenika jej wnętrze, nie pamiętała, co może czuć kobieta, kiedy wypełnia ją męski organ. Na jej życie erotyczne składały się własne palce i marzenia. Od czasu do czasu jakieś plastikowe dildo. Spuściła wzrok, jakby zobojętniała. Nade wszystko pragnęła dobrego seksu porządnego ruchania. 

-Dobrze. Może tak będzie lepiej, - szepnęła cicho.

Uśmiechnął się z satysfakcją.

-No widzisz, coraz bardziej mi się podobasz. Widzę, że jesteś chętna do współpracy. 

Pozamiatane. Było o wszystkim. Nie było sensu ukrywać swoich prawdziwych pragnień. 

-Tak myślisz? Myślisz, że chcę współpracować? 

Podszedł do niej i położył dłoń na ramieniu. Stał obok niej Chińczyk z grubym kutasem. Jak gdyby nigdy nic rozmawiali sobie o tym co za chwilę się stanie a ona czuła zapach jego przyrodzenia. 

-Nie bój się. To nie jest takie trudne. Stwórz pełny obraz swojego idealnego faceta a stanie się on rzeczywistością. 

-Rzeczywistością? - powtórzyła za nim machinalnie. 

Coraz bardziej się gubiła. Nie wiedziała już, co jest rzeczywistością a co fikcją. Nie wiedziała już, kim jest ona sama. 

-Oczywiście, tą rzeczywistością, - podkreślił słowo “tą”.

-Po co? - odruchowo zadała pytanie, ale wiedziała, że to zbędne. 

-No spróbuj.

W jej oczach było co razy więcej ufności. 

-To jakaś gra, prawda?

Wciąż miała nadzieję, że wszystko za chwilę się skończy. Mimo wszystko nie była pewna czy chce, aby się skończyło. 

-Gra? - zdziwił się, - Tak. Tak, może tak być, jeśli będzie ci łatwiej? Postaraj się.

Trzęsła się, jak galareta. Jej serce waliło jak szalone. Strach i podniecenie z mieszały się ze sobą tworząc trudno do rozpoznania mieszaninę instynktownych, gwałtownych pragnień i odczuć. 

-Nie mogę. To wszystko jest takie… 

Przykucnął tuż przed nią.

-Przecież masz swój ideał, prawda? 

-Mam. Skąd o tym wiesz?

Wyciągnął dłoń i pogładził ją po twarzy. Jeszcze mocniej zadrżała. 

-Słodka moja, znam każdą twoją myśl.

Czuła się, jak mała, bezbronna dziewczynka. Chciała mu się poddać, zrobić to co będzie chciał, nie stawiać oporu. 

-Więc po co, pytasz? - westchnęła unosząc powieki. 

Był tak blisko. 

-Przecież daję ci szansę.

-Szansę? Na co? Na ucieczkę?

Uśmiechnął się i pokręcił głową. Zamknęła oczy i już po chwili w jej wyobraźni, jakby na przekór temu wszystkiemu, co się działo, zaczął powstawać obraz jej wymarzonego kochanka. Rzeczywiście nie było to trudne. Widziała go każdego wieczoru, dokładnie, ze szczegółami. Stawał przed nią bez ubrania, brał ją w ramiona, całował i kochał się, kochał a później zasypiała. Teraz też go sobie wyobraziła. Czuła się niezręcznie, głupio, ale w ten sposób miała, chociaż mały cień kontroli nad sytuacją.

-Już? - spytała niepewnie. 

-Tak. Możesz otworzyć.

Powoli uchyliła powieki i doznała olśnienia.

-Och! - westchnęła z przejęciem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...