17. Nie chciała już uciekać.
Poczuła jego sprężystą, gorącą skórę i zadrżała, ale już nie ze strachu, tylko z ogromnego podniecenia. Nie chciała już uciekać. Niezależnie od tego, co miałoby się wydarzyć. Chciała zostać. Czuła się coraz bezpieczniej, coraz lepiej. To był także jej świat.
Była już pewna. To musi się stać. Cholera jasna. Jest taki przystojny, ma tak cudowne ciało... i ten jego kutas. Przecież musi mieć go w sobie. Pragnęła, aby wypełnił ją po brzegi, pozbawił oddechu i zaprowadził na samo dno piekieł. Wciąż się trzęsła. "Kurwa, zrób to ze mną", - myślała gorączkowo. Pokręciła tylko głową. Wystraszyła się, że mógłby zepsuć ten cudowny, wspaniały widok.
-Nie. Są doskonałe. Nigdy nie widziałam piękniejszych.
-Więc co stoi na przeszkodzie?
Opuściła głowę. Patrzyła pod nogi.
-Nie wiem. - powiedziała jak mała wystraszona dziewczynka.
-To dopiero początek. Może jeszcze cię czymś oczarować? Mogę wszystko.
Spojrzała na jego piękną, posągową twarz i powiedziała:
-Chcę do domu.
Nie słuchał. Zajęty był już czymś innym.
-Poczekaj, lubisz wodospady? - odezwał się po chwili.
W tym samym momencie poczuła, że ziemia zapada się pod jej stopami.
-Och. Kręci mi się w głowie, - powiedziała.
Ziemia ustąpiła pustce. Zapadła się, jak przy trzęsieniu. Tuż obok nich ogromną wyrwą w jednej sekundzie popłynęła z hukiem woda, tony granatowej, spienionej cieczy. Hałas był ogłuszający. Nie słyszała własnych myśli. Kiedy się uspokoiło znowu była tak oczarowana, że nie mogła złapać tchu.
-Och! Jak ty to robisz?! Wspaniała kaskada!!! - krzyczała, próbując zagłuszyć szum.
Uśmiechnął się jeszcze serdeczniej. Najwyraźniej był bardzo zadowolony z siebie.
-Widzisz. Wiedziałem, że będzie ci się podobać.
Nie mogła uwierzyć.
-Woda! Tyle wody! Boże, jaki kolor! Jak cudownie szumi! To niesamowite.
Nie mogła utrzymać się na nogach. Jeszcze chwila a spadłaby w przepaść. Chwycił ją w ramiona w ostatnim momencie. Jego objęcia były pewne, ale delikatne. Trzymał ją a ona nie chciała, by puścił. Był bardzo gorący a ona jeszcze bardziej spragniona. Jego wargi były tak blisko jej ust. To musiał być sen.
-Zawsze zamykaj oczy, - usłyszała jego głos.
Nie wiedziała, czy to ta woda, czy w głowie jej jeszcze szumi. Może wypiła zbyt dużo? Nie, ale ona nie pije. Nie tyle, żeby…
-Słucham? - odezwała się cicho, ale wiedziała, że ją usłyszy.
Jego głos był bardzo spokojny i przyjemny.
-Przy każdej zmianie, zamykaj oczy.
Chciała się upewnić. Przymknęła powieki pełna ufności. Teraz była jego. Była w jego ramionach.
-Ach, co?
-Nie będziesz miała zawrotów, - wyjaśnił.
Chciała, by ją pocałował. Chciała poczuć jego usta, by mogła zatopić się w nich, by stracić głowę, by całkiem stracić zmysły, by mieć choć trochę usprawiedliwienia. To, czego doświadczała bardziej przypominało dziwny słodko kwaśny sen, niż rzeczywistość.
-Chcę polecieć, jeśli mogę, - powiedziała półprzytomnie.
Spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się szarmancko.
-Szybko się adoptujesz.
Uśmiechała się słodko.
-Mogę?
Nie zaprzeczył.
-Oczywiście. Sama, czy ze mną?
Miała wrażenie, że za chwilę obudzi się w domu, w swoim łóżku, że zadzwoni do Kamili, swojej najlepszej przyjaciółki i opowie jej, jaka to niesamowita historia się jej przydarzyła. Zwariowała ze szczęścia.
-Z tobą, - powiedziała chwytając go za ramię.
Poczuła jego sprężystą, gorącą skórę i zadrżała, ale już nie ze strachu, tylko z ogromnego podniecenia. Nie chciała już uciekać. Niezależnie od tego, co miałoby się wydarzyć. Chciała zostać. Czuła się coraz bezpieczniej, coraz lepiej. To był także jej świat.
-To niesamowite.
-Hm, - westchnął.
-To jakiś sen, prawda?! - zapytała czując, że się rumieni.
Myślała, że nie odpowie.
-A jak sądzisz? - zapytał tylko.
-Sen. Powiedz, że to sen, - powtarzała patrząc mu w oczy.
Wciąż się uśmiechał. Byli razem. Było jej tak dobrze.
-Tak. To sen, - usłyszała.
-Boże, czego ja się wieczorem nałykałam.
-Sen, który śnimy oboje, - dokończył.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz