Szukaj na tym blogu

16 lipca 2021

Zabawka.

1. Proszę, proszę wypuść mnie.


-Proszę, proszę wypuść mnie, - odezwała się. W jej głosie była niepewność, ale też ogromna nadzieja.
-Wiesz, że to niemożliwe, - odpowiedział dość sucho.
Przez chwilę jeszcze patrzyła mu w oczy a później z rezygnacją spojrzała w podłogę.


Siedziała na sofie w małym pokoju, patrzyła na niego i płakała. Stał tuż przed nią i powoli ściągał spodnie. Chwyciła go za uda i przytrzymała zsuwającą się cześć garderoby. Usiadł obok, spojrzała mu w twarz, chwycił ją za dłonie. 

-No Saro… - odezwał się przyciszonym, ochrypłym głosem. 

Zgiął plecy, by także jej zajrzeć w oczy. 

-… przecież dobrze wiesz… - ciągnął.

Trzymał ją delikatnie za palce i spokojnie uniósł na wysokość swojej twarzy. 

Na chwilę zamilkł. Patrzył na nią ściskając jej dłonie. Czekał, spokojnie czekał, jakby chciał, by się uspokoiła i zaakceptowała to, co za chwilę miało się stać. 

Miała czarne, długie, spięte gumką włosy. Ubrana była w biały skromny sweterek i spódniczkę sięgającą trochę poniżej kolan. 

-Postaram się, by przebiegło to łagodnie.

-Hy?! - wzdrygnęła się.

Teraz to ona ścisnęła jego palce i, opuszczając głowę, skrzywiła się, jakby za chwilę miała wybuchnąć rzewnym płaczem. 

-Wstań, - szepnął.

Zdawał się dokładnie wiedzieć, co chce robić. Skuliła się, jakby chowając przed ciosem. Wyciągnął rękę i, jeszcze raz, chwycił jej drobniutką dłoń, powoli rozgarnął palce, trzymał i obracał bardzo czule.

-Zobaczysz, to nie będzie takie straszne, - szeptał mając nadzieję, że zrozumie jego motywacje. 

Trzęsła się próbując przyciągnąć ramiona do siebie. 

-Nie bój się, nie bój, - powtarzał cicho.

Patrzyła w podłogę.

-Och Saro, - westchnął z przejęciem.

Niepewnie uniosła wzrok.

-Proszę, proszę wypuść mnie, - odezwała się. W jej głosie była niepewność, ale też ogromna nadzieja.

-Wiesz, że to niemożliwe, - odpowiedział dość sucho.

Przez chwilę jeszcze patrzyła mu w oczy a później z rezygnacją spojrzała w podłogę.

-A więc… - zaczęła.

Opuściła powieki, by po raz kolejny, spojrzeć na jego twarz z nutą nadziei. 

-… zrobisz ze mną co będziesz chciał? - dokończyła.

-Nie mów tak, - odpowiedział z ciężkim westchnieniem.

-Wiesz dobrze… och, jesteś taka… - rwał słowa, jakby stracił początkową pewność siebie.

  Patrzyła, z jej oczu płynęły łzy.

- Nie utrudniaj…

Spuściła głowę. Na zewnątrz niskiego parterowego budynku rozciągał się piękny ogród. Wąskimi alejkami spacerowali ludzie. Zdawało się, że wszystko jest w porządku, że to normalne, codzienne życie. Zdawało się, że to jakieś niewielkie, prowincjonalne miasteczko, jednak tak nie było. Drzewa, ławki, kamienne murki, a nawet przechodnie, wszystko było wymysłem jego wyobraźni. 

Siedziała na sofie wsparta o wezgłowie i kurczowo ściskała uda. Klęczał u jej stóp i delikatnie, choć uporczywie, próbował wedrzeć się między jej nogi. 

W końcu pokonał zaporę i włożył głowę pod sukienkę. Dyszała ciężko. Broniła się, stawiała opór, ale, mimo wszystko, była coraz bardziej rozpalona. Chciała i jednocześnie nie chciała. Pragnęła i bała się. Chciała uciec i jednocześnie rzucić się w ogień pożądania. 

Nagle wychynął ze swojego ukrycia. 

-Och Boże! - wzdychał, kiedy nieopatrznie rozłożyła kolana. 

Drżał. Przeniósł się wyżej, w stronę jej twarzy. 

-Wiedziałem, że jesteś gotowa, - mamrotał miętosząc przez ubranie jej piersi. 

Zamknęła oczy i, ściągając ramiona, kurczyła się w sobie. Jej zachowanie  podniecało go coraz bardziej, stopniowo tracił nad sobą kontrolę. Zaczął tarzać się, jak pies w jej białym sweterku wdychając zapach spoconego ciała. 

-Mmmmmch, mmmmmch… - sapał.

-Hhhhhha-a, hhhhhh-a… - dyszała. 

Nie otwierała oczu. Kręciła głową we wszystkie strony, jakby chcąc odpędzić zły koszmar. 

-Ooooo tak… taaaak… - powtarzał, jak w amoku.

Ściskał i tarmosił jej cycki coraz zachłanniej. Spojrzała na niego wystraszona i rozgoniona. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...