Szukaj na tym blogu

5 lipca 2021

Kopia.

11. Skośnooki Chińczyk.


-Może skośnooki Chińczyk będzie ci bardziej pasował?

Nawet jak na tę sytuację facet zachowywał się dość nietypowo. Nie wiedziała, czy był zimny, wyrachowany,  A może tylko bardzo konkretny.  

-Chińczyk? - westchnęła, a po jej plecach przebiegł gorący dreszcz. 


-Chcesz murzyna z długą lagą? - powiedział uśmiechając się szczerze, - Dla mnie to żaden problem. Zobacz już nim się staję. 

W sumie nie potrafiła powiedzieć co się z nią stało. Na ułamek sekundy zamknęła oczy, a kiedy je otworzyła zobaczyła przed sobą rosłego, barczystego, czarnoskórego mężczyznę z penisem sięgającym niemal kolan. Z wrażenia otworzyła usta. Z jednej strony bardzo się wystraszyła a z drugiej podniecenie omal nie rozsadziło jej od środka. Czułam przyspieszone bicie serca tętno w uszach. Pokręciła głową.

-Boże, jak? Jak to zrobiłeś? - odezwała się z niedowierzaniem. 

To było zupełnie inny człowiek, a jednak wciąż jak będzie ten sam. Na jego hebanowej twarzy wciąż malował się ten sam uprzejmy i życzliwy spokój. Jakby na potwierdzenie tego kim się stał niczym model na wybiegu przeszedł obok niej równym dziarskim krokiem. 

-Przestań mówić do mnie boże. Nie lubię tego. Nie jestem żadnym Bogiem. 

Nie rozumiała tego, co się tutaj działo a może nie chciała rozumieć. Z trudem łapała oddech. Po nogach z ciekłym soki a cipka pulsowała niemiłosiernie. 

-Och, och… jesteś czarny. Cały czarny. 

-No tak. Nie widziałaś murzyna? Myślałem, że podoba ci się taki kolor skóry. 

-Och, och… - dyszała ciężko, - czarny, jak smoła… 

Stał na wprost niej. Jego pełne, stężałe usta rozjechały się w uprzejmym uśmiechu. Doskonale zdawał sobie sprawę, że ma nad nią coraz większą przewagę. Nie tylko w sferze fizycznej, bo i tak mógł z nią zrobić co tylko chciał. Wiedział, że jeszcze tylko chwila, a nie będzie musiał nakłaniać jej do niczego. Była jak wulkan. Wystarczyła tylko malutka iskra, aby sytuacja wymknęła się spod kontroli. 

-Oczywiście. Przecież mówiłem. Jesteśmy w wirtualnym świecie. To dla mnie nic trudnego. 

Próbowała zapanować nad swoimi emocjami, ale zdawała sobie sprawę, że jest to niemożliwe. Przekroczyła już próg, sponad którego nie było już odwrotu. Mogła zmierzać tylko w jedną stronę. 

-Och. Och nie… Jesteś nagi… 

-Czy to coś zmienia? - powiedział spokojnie. 

Nie wiedziała co ze sobą zrobić. Teraz bała się już nie tylko jego, ale własnych reakcji. Bała się tego jak zachowuje się jej własne ciało. Uciekła w drugi kąt pomieszczenia. Usiadła na podłodze i skuliła się jak małe dziecko. Drżała. Wiedziała już. Chciała, żeby rżną jak starą Kurwę, ale za żadne skarby nie chciała się do tego przyznać. Przynajmniej nie tak oficjalnie. Kątem oka spoglądała na jego długiego, szybko pęczniejącego penisa. W życiu nie widziała takiego fiuta. Był piękny, ale przecież mógłby ją rozerwać. Chciała mieć go już w środku. 

-Boję się ciebie.

I pomyślała:  “Zrób coś do zaraz cię zgwałcę”. 

Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Tymczasem on, jakby tego jeszcze było mało, jakby jeszcze bardziej chciał podkręcić tę atmosferę, nonszalanckim tonem zwrócił się do niej: 

-Może skośnooki Chińczyk będzie ci bardziej pasował?

Nawet jak na tę sytuację facet zachowywał się dość nietypowo. Nie wiedziała, czy był zimny, wyrachowany,  A może tylko bardzo konkretny.  

-Chińczyk? - westchnęła, a po jej plecach przebiegł gorący dreszcz. 

Facet był niesamowity. 

-No wiesz… taki mały, ale wysportowany…  

-Skośnooki mówisz…  

To było niesamowite. Tu nic nie było na swoim miejscu, ale coraz mniej się tym przejmowała. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...