Szukaj na tym blogu

8 lipca 2021

Kopia.

14. Na chwilę zapomniała o swoim świecie. 


Drżała. Podniecenie w jej ciele rosło z minuty na minutę. Piersi falowały w rytm nierównego, nerwowego oddechu, między nogami czuła palące gorąco i wilgoć. Na chwilę zapomniała o swoim świecie, o normalności, o mieście, autobusach, pracy, byle jakiej pracy i pomyślała o tym czego chce, czego naprawdę chce, czego pragnie. 


Słowa uwięzły jej w gardle, patrzyła. Już chciała przyjąć pozycję na czworakach i wystawić w jego kierunku swój zgrabny tyłeczek. Już chciała poczuć go między swoimi pośladkami, ale przecież nie mogła. Nie. Wciąż coś podtrzymywało. Wewnątrz trwała walka dobra ze złem. Tylko co było dobre a co złe. Wciąż była damą. Damie nie przystoi takie zachowanie. 

-Co ja chcę… co chcę… - wydukała w końcu.

-Czy to, czego pragniesz? Właśnie to. Czy może to czego się boisz? - ciągnął tak jakby znał jej myśli.

Milczała. Próbowała ocenić sytuację. Szukałam w sobie odpowiedzi. Jej sutki odezwały się pierwsze. Zrobiły się grube, sztywne i twarde. 

-Sama zdecyduj, - powiedział bez emocji. 

-Sama… - powtórzyła, jak automat.

To było najgorsze. Dotarło do niej, że boi się samej siebie. Boi się  tego kim jest, boi się tego kim mogłaby się stać gdyby tylko zdjęto cugle moralności. 

-Nie chcę cię do niczego zmuszać. Chociaż to jest moja gra, na początek daję ci wolną rękę. Pierwszy ruch należy do ciebie. 

Obserwowała go, w każdej chwili gotowa do gorącej, namiętnej akcji, albo do ucieczki. Co wybierze? 

-To tak, w nagrodę. Za dobre sprawowanie, - dokończył.

Zegar tykał coraz głośniej. Czuła, że dłużej nie wytrzyma.

-Chcę stąd wyjść! - powiedziała z wysiłkiem i jakby wbrew sobie.

Patrzył i uśmiechał się tak jakby w ogóle go to zdziwiło.

-Rozumiem, tylko gdzie?

-Na zewnątrz.

Wciąż była sobą. Nie potrafiła od siebie uciec. Jej świat wciąż miał nam ją władzę. Ten facet, tak idealny, cudowny nie mógł być prawdziwy i nie był. Nie wiedziała, czy bardziej wzbudza w niej paniczny strach, przejmującą irytację, czy może też głębokie pożądanie. Być może miała jeszcze nadzieję, że coś się zmieni, że w tej ostatniej chwili wszystko wróci do normy, do tego co było wcześniej. 

-Na zewnątrz? To znaczy gdzie?

Kalkulowała. Był głupi, naiwny, a może tak wrachowany? Próbowała przeniknąć, przez jego zielone oczy w głąb duszy, jeśli ją miał, oczywiście. Jeśli nie był tylko halucynacją, jakimś zwidem, omamem. Wszystko było takie mylące, takie złudne. Wciąż się uśmiechał, był cudowny, ale nadal widziała przed sobą tamtego łysego grubego człowieczka. 

-Poza tym pokojem nie ma nic, - ogarnął dłonią całe pomieszczenie.

Nie wierzyła mu. 

-Nic?

Zamilkł na chwilę jakby się zastanawiał. 

-Poczekaj…  chyba rzeczywiście to dla ciebie zbyt skomplikowane… Tak. Powinienem był ująć to inaczej. Istnieje wszystko… Tam istnieje wszystko. 

-Wszystko?

-Tak, ale to ty musisz zdecydować co chcesz zobaczyć.

Drżała. Podniecenie w jej ciele rosło z minuty na minutę. Piersi falowały w rytm nierównego, nerwowego oddechu, między nogami czuła palące gorąco i wilgoć. Na chwilę zapomniała o swoim świecie, o normalności, o mieście, autobusach, pracy, byle jakiej pracy i pomyślała o tym czego chce, czego naprawdę chce, czego pragnie. Co miałoby się stać gdyby jej życie miało potoczyć się inaczej, inaczej niż do tej pory?

-Łąka, - powiedziała bezwiednie. To był pierwszy obraz, jaki nasunął jej się na myśl. 

Teraz on milczał. Słuchał uważnie. 

-Trawa, - mówiła dalej. 

-Uściślij, - wtrącił.

-Piękna łąka, pełna wysokiej na metr, soczyście zielonej trawy i kolorowych kwiatów, - wypowiedziała pierwsze słowa, jakie jej przyszły do głowy.

Chciała się wyrwać z tego miejsca, chociażby w marzeniach. A jeśli miały być to już marzenia, to lepiej, żeby były jej własne, takie ukochane.

-Zamknij oczy, - jego głos był tak łagodny, tak ciepły, jak nigdy wcześniej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...