19. Nie chce wieczności.
Uświadomiła sobie, że nic nie ma sensu jeśli nie ma się wyboru. Dotarło do niej, że nie chce wieczności. Chce zestarzeć się z kimś kochanym. Chce być wspierana w dobrym i złym przez tyle ile będzie jej dane, a dopiero później odejść do lepszego świata.
-Wszystko możesz przeżywać wiele razy.
Poczuła, że po jej plecach przebiegł słodki dreszcz. Skrzywiła nos, jak mała dziewczynka. Coraz bardziej zaczynało się jej to podobać. Ekscytacja i ciekawość zaczynały przejmować nad nią kontrolę.
-Mówisz wszystko? W jaki sposób? Jak tylko będę chciała?
Po chwili w specyficzny sposób zagryzła dolną wargę. Drżała. Nie mogła się doczekać. Już teraz czuła gorącą, gęstą spermę w swoich ustach, na swojej twarzy, między cyckami, wszędzie. Dlaczego nigdy wcześniej się na to nie zdobyła? Zaczynała, żałować, że była aż tak bardzo pruderyjna. Och, przecież rozumiała, ale dlaczego tak mało próbowała, dlaczego w swoim życiu nie zrobiła chociaż jednej, głupiej rzeczy. Nie wiedziała, co ma powiedzieć. Patrzyła mu w oczy. Pokiwał głową.
-Tak, w różnych wariantach.
Mokra stróżka ciekła po jej udzie. Chciała znać szczegóły. Jak bardzo może sobie pozwolić? Co jest możliwe a co nie?
-To znaczy? - spytała cicho.
Wiedział, że wygrał. Miał ją już w swojej kieszeni. Doskonale zdawał sobie sprawę, że nie będzie mogła się mu oprzeć.
-Wszystko możesz sprawdzać. Możesz eksperymentować.
W jej oczach w miejsce niedawnych łez pojawiły się iskry.
-Sprawdzać? Eksperymentować? - powtórzyła jak echo, a w głębi świadomości budziły się demony.
To było niesamowite. Czuła, że wpada w jakiś cudowny wir. Łagodnie się uśmiechał. Tłumaczył tak, jakby wyjaśniał obsługę domowego urządzenia.
-Masz pełną władzę, nad tym co tworzysz. Możesz sprawdzać, jak może być. Teraz nic cię nie ogranicza.
-To czyste szaleństwo, - wyrwało się z jej gardła.
-Nie. To świat twojej fantazji. Tu wszystko jest możliwe.
-Mogę kochać się dzień i noc, bez utraty sił, bez lęku o ciążę, o choroby, bez lęku o to, na kogo trafię? - strzelała słowami jak z karabinu.
-Oczywiście, przecież jesteś tylko fikcją.
-Bez konsekwencji? Nic się później nie stanie?
-Nic się nie stanie. Bez obaw.
To było dziwne. Z jednej strony czuła coraz większą ekscytację, a z drugiej jakaś siła nie pozwalała jej rozwinąć skrzydeł.
-Wiesz… - zaczęła.
-Tak? - spytał z troską w głosie.
-Nie może być lepszego świata, tylko… - nie skończyła.
Spuściła głowę. Uniósł jej podbródek.
-Tylko? - spytał z zaciekawieniem, chociaż zdawała sobie sprawę, że nie musi o nic pytać. Przecież wiedział wszystko.
-Co później? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
Przez cały czas patrzył jej w oczy. Tak jakby chciał, aby ona sama to z siebie wyrzuciła. Odczekał chwilę.
-Jakie później?
Słowa nie mogły przejść jej przez gardło. To z czym miała się zmierzyć było o wiele trudniejsze niż się jej na początku zdawało.
-No, za tydzień, za rok, za kilka lat? W ogóle.
Chwycił ją za ramiona. Przytrzymał.
-Julio, możesz stworzyć wszystko.
-Tak, wiem, - zawiesiła głos. Miała wrażenie, że znajduje się w jakimś letargu.
Teraz delikatnie nią potrząsnął.
-Nie rozumiesz, możesz stworzyć nawet wieczność.
-Wieczność? - powtórzyła.
Ponownie się uśmiechnął. Jeszcze bardziej ciepło.
-Nie sama. Za moim przyzwoleniem i z moją pomocą, oczywiście.
-Rozumiem, - westchnęła.
Dla niego nie było żadnych problemów.
-Widzisz, jakie to proste.
Nagle uświadomiła sobie rzecz straszną: przecież ona nie istniała. Powiedział, że była tylko kopią. Miała niczego nie pamiętać. Miała zostać skasowana. Tak to określił. W takim razie, po co to wszystko? Po co ta wieczność? Jeśli nie ma prawdziwego życia, nic innego się nie liczy. Uświadomiła sobie, że nic nie ma sensu jeśli nie ma się wyboru. Dotarło do niej, że nie chce wieczności. Chce zestarzeć się z kimś kochanym. Chce być wspierana w dobrym i złym przez tyle ile będzie jej dane, a dopiero później odejść do lepszego świata. Chociaż, kto wie, może już to się stało. Może ona już umarła. Powoli traciła poczucie rzeczywistości. To było zbyt trudne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz