Szukaj na tym blogu

21 lipca 2021

Zabawka.

6. Całował jak stary obleś.


Zamilkła. Całował jak stary obleś. Nie odwracała twarzy odpowiadała pocałunkiem. Chciała czuć się jak szmata, zniewolona i zepsuta.


Przymierzył się, przejechał kutasem po całej szparce przyłożył, gdzie trzeba i wepchnął. Jęknęła głośno. Siedział w niej trzymając fiuta w garści. Po chwili wszedł głębiej. W odpowiedzi westchnęła mocno. Cofnął się i wypadł. Czyżby nieopatrznie? Istotnie. Potwierdził błąd głębokim westchnieniem. 

Leżała na boku - wyprężona, z szeroko otwartymi ustami. Sapnął dwa razy i wepchał się ponownie. Popiskiwała cicho, ni to z bólu, ni z rozkoszy. Zaraz później wygięła się jeszcze bardziej. Wlazł do końca i już wychodził. Piszczała raz po raz. Sapał jak stary cap. 

Już po chwili zamarła, ucichła. Wyprężona drżała. 

Przybierał się do niej coraz poważniej. Nie budziło wątpliwości, że chce ją wykorzystać do końca. Nie zważał na nic. Sapał. Właził na nią, choć była w nieodpowiedniej pozycji. Za wszelką cenę chciał dopiąć swego. Poruszał biodrami.

Była niesamowicie podniecona. Głęboko dyszała. Trzymał ją za uniesioną nogę i posuwał równo i miarowo.

-Spokojnie, - odezwał się drżącym głosem. 

Jęczała. Trudno było jej wydusić z siebie cokolwiek. 

-Ja tylko cię rucham, - powtarzał, jakby chciał ją uspokoić, ale jakie to miało znaczenie. 

Kładł się na niej coraz mocniej. Nogę opierała już na piersiach. Jej jęki stawały się coraz głośniejsze. Cipeczka była  całkowicie bezbronna, wystawiona na jego bezprawne działanie jego wielkiego kutasa. Poczynał sobie coraz dosadniej. Wchodził i wychodził, wchodził i wychodził… powoli, głęboko. Jego fiut z trudem przedzierał się przez ciasne zakamarki. Jęczała, popłakiwała. Wiła się z rozkoszy. Jej twarz krzywiła się w grymasie bólu i przyjemności.

Po jakimś czasie chwycił ją za piersi. Cisnęła go łydką w obojczyk. Stękała. Pochylił się, by wepchać swój język w delikatne usteczka. 

Zamilkła. Całował jak stary obleś. Nie odwracała twarzy odpowiadała pocałunkiem. Chciała czuć się jak szmata, zniewolona i zepsuta.

 Pchał się z jęzorem w jej młode usteczka. Bez ceregieli chlastał nim po wszystkich zakamarkach. Oślinił jej brodę i nos. Był jak zbok spotkany w ciemnym zakamarku miasta. Nagle skrzywiła się, głośno jęknęła i w końcu wybuchła płaczem. Grubym kutasem wpakował się szczególnie mocno trafiając na jakieś czułe miejsce. Cofnął i wlazł. Dyszała ciężko, z płaczem. 

-No, no, no… - uspokajał.

Patrzył w jej błyszczące oczy i pchał się jeszcze raz. 

Cofnął i wlazł: wolno, głęboko. Była bardzo ciasna. Po chwili zajął się jej piersiami. Odchylił staniczek i zabrał się za masowanie sutków. Trzymał z boków, uciskał z góry. Nie spieszył się, celowo, taktycznie drażnił. Wiedział jak to robić. Jej oddech raptownie przyspieszył. Zacisnęła powieki chcąc zapanować nad nadmiarem doznań. Zwijała się, jak piskorz, rzucała głową raz w górę raz w dół. Coraz głośniej pojękiwała. Nie przerywał. To on był panem jej rozkoszy. W swojej prostackiej zaborczości doprowadził ją na szczyt ekstazy. 

Poruszał biodrami pchając się w nią. Piszczała, pieścił celowo i precyzyjnie. Przerwał zabawę palcami, przyspieszył penetrację kutasem. Dyszał. 

Pracował w niej coraz szybciej, coraz gwałtowniej. Krzywiła się w autentycznym płaczu. Ruchał głęboko, docierał na sam koniec jej jamki. Postękiwała. 

Raz, dwa, raz, dwa…

Łóżko cicho skrzypiało. Zacisnęła zęby i zamilkła. Leżał na niej całym ciężarem. Sapał. 

Wygięła się i zaczęła piszczeć. Trzymał jej udo i ruchał. 

Wreszcie zwolnił. Dyszała jak po długim biegu. Właził na nią stękał. 

-I jak ci tam, Saro? Czujesz mnie głęboko? - stękał jej do ucha. 

Z jej oczu płynęły łzy. Kuliła się ściągając ramiona na piersi. 

-Mam cię, co? - szeptał. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...