Szukaj na tym blogu

12 lipca 2021

Kopia.

18. Jak to jest kochać się na ulicy.


Chciała zobaczyć, jak to jest kochać się na ulicy, jak ladacznica, jak ostatnia tania dziwka, bez zabezpieczenia, z każdym obleśnym fagasem. Chciała się oddawać tak, żeby widzieli ją ludzie, dużo ludzi, tak żeby widzieli ją jej znajomi, koledzy i koleżanki z pracy, tak żeby ze zgorszenia zakrywali oczy. Chciała spróbować wszystkiego, ale, by później, wszystko można było wymazać, tak by tylko ona o tym wiedziała.


Nagle, jeszcze raz straciła grunt pod nogami. Bardzo szybko unieśli się w powietrze, wiatr rozwiał jej włosy. Szybowali coraz wyżej i wyżej, z ogromną prędkością, mijając zielone wzniesienia porośnięte lasami, błyszczące wstęgi rzek i cudownie błękitne jeziora. Delikatnie trzymał ją za rękę, nie pozwalając się zgubić. Nie czuła swojego ciężaru, tylko zadziwiającą lekkość. Nie wiedziała, jak to się dzieje, nie wiedziała kim jest, co tutaj robi, ale czuła się coraz bardziej szczęśliwa. Byli coraz dalej i dalej.

-Chcę na ziemię, - powiedziała, kiedy przemierzyli jakieś kilkadziesiąt kilometrów.

Odwrócił się w jej stronę i obdarzył ją cudownym uśmiechem.

-W takim razie zamknij oczy.

Zamknęła, a kiedy otworzyła je ponownie, stali już na tej samej łące.

-Och, westchnęła, - więc jestem tylko kopią?

-Tak, - odpowiedział cicho.

Teraz bała się, że to wszystko może przestać istnieć. W ciągu tej jednej krótkiej chwili uświadomiła sobie, jak bardzo była samotna. Każdy kolejny dzień podobny był do poprzedniego. Mimo natłoku różnych spraw, zapchanego kalendarza, bez przerwy dzwoniących telefonów i całej listy maili czuła się jak kołek na środku oceanu. Wszystkie jej znajomości, z braku czasu, były płytkie i bardzo powierzchowne. Tak naprawdę, nigdy, nikogo dobrze nie poznała. Nawet samej siebie.

-Tylko powiedz mi, nikt, o niczym nic nie będzie wiedział? 

Jego głos stał się bardziej przygaszony. Czyżby jemu też było żal? 

-Tak. Oczywiście.

Pierwszy raz spojrzała na niego normalnie, bez lęku. Całkowicie bez lęku. Pierwszy raz spojrzała na niego ze szczerą sympatią i pożądaniem. Nie chciała wracać. Nagle stała sobie sprawę, że to jest jej świat. Świat, który zawsze istniał gdzieś wewnątrz jej głowy.

-Możesz stworzyć dla mnie wszystko? 

Milczał. Patrzył na nią spokojnie. Po raz pierwszy w życiu czuła się tak beznadziejnie podporządkowana, a jednocześnie tak bardzo szczęśliwa. 

-Tak, - powiedział w końcu. 

Po raz pierwszy uśmiechnęła się naprawdę szczerze.

-I mogę robić tutaj wszystko? - dociekała bojąc się, że to wszystko za chwilę zniknie.

Uśmiechnął się i odpowiedział porozumiewawczym spojrzeniem.

-Wszystko? Ach tak. Jeśli ja się na to zgodzę. 

Przysunęła się do jego twarzy. Chciała, aby coś się stało.  Teraz, w tej chwili. Podniecenie ekscytacja grały na każdej stronie. 

-Mogę popełniać błędy?

Znów się uśmiechnął. 

-Jak najbardziej, mała.

Przecież to nie może być prawda. Zaczynała rozpierać ją coraz większa radość. Chciała zobaczyć, jak to będzie. Chciała robić różne rzeczy, z różnymi mężczyznami, z kobietami, na różne sposoby, w różnych miejscach, sytuacjach, ale nie miała pojęcia, czy on, twórca tego świata, jak go nazywała, jej na to pozwoli. Szaleństwo. 

-Ile razy?

-Po wielokroć.

Nie mogła uwierzyć, ale podświadomie rozumiała, jakie możliwości jej to daje: seks bez ograniczeń, bez konsekwencji i bez poczucia winy. Z minuty na minutę budził się w niej demon pożądania. Podniecała ją myśl, że może ryzykować bez ryzyka. Gwałt, czemu nie? Właściwie, to nigdy nie była brana siłą. Jeśli to tylko fikcja, czemu by tego nie sprawdzić?   

-Po wielokroć? - spytała po raz kolejny.  

-Każdą sytuację.

-Każdą?

Chciała zobaczyć, jak to jest kochać się na ulicy, jak ladacznica, jak ostatnia tania dziwka, bez zabezpieczenia, z każdym obleśnym fagasem. Chciała się oddawać tak, żeby widzieli ją ludzie, dużo ludzi, tak żeby widzieli ją jej znajomi, koledzy i koleżanki z pracy, tak żeby ze zgorszenia zakrywali oczy. Chciała spróbować wszystkiego, ale, by później, wszystko można było wymazać, tak by tylko ona o tym wiedziała.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...