Szukaj na tym blogu

22 lipca 2021

Zabawka.

7. Sposobił się do wejścia od tyłu. 


Sposobił się do wejścia od tyłu. Bezceremonialnie uniósł jej dupę do góry i, przy akompaniamencie jęków, pchał się między pośladki. Padła twarzą na oparcie. 


Ciężko oddychała. Była, jak małe zwierzątko schwytane w klatkę. Całkowicie bezbronna, podatna na wszelkie ataki, wystraszona i zestresowana. On zdawał się tego nie widzieć, jakby wykonywał jakiś zabieg, który ma pewne efekty uboczne. 

Raz, raz, raz, raz… ruszał swoim obleśnym tyłkiem.

Zakryła usta dłońmi i popiskiwała cichutko. Przekręcała się coraz bardziej na jeden bok. Coraz mocniej się na nią pchał. Przygniatał ją w mało przyjemny sposób. Popiskiwała. 

Walił jeszcze mocniej, jeszcze ostrzej. Kuliła się. Stękała. Trzymał ją za brzuch, dyszał. 

Teraz łomotał bez opamiętania. Wydawała z siebie odgłosy rozpaczy. 

Raz, raz, raz, raz… łóżko skrzypiało.

Wyginała się we wszystkie strony. Dyszała. Ostatkiem sił próbowała go odepchnąć, ale nie dawała już rady. Pokonał ją. Mogła tylko się poddać. 

Zdzierał z niej ubranie. Fukał. Jego biodra poruszały się coraz szybciej. Spojrzała na niego. Nie zwalniał walił. 

Nagle zmniejszył tempo. Zaczerpnęła tchu. Próbowała się go pozbyć. Mimo to wciąż był na niej, przygniatał ją. Pchał się, pchał się coraz zuchwalej. Syczał jej do ucha. Bezradnie wzdychała.  Znów wtopił się w jej usta. Jej jęki uwięzły w jego wargach. Całowali się. 

Zamknęła oczy i pogrążyła się w pocałunku. Nie unikała, brała. Jęczała przez zęby, ale wciąż topiła w nim swój język. Oddawała za darmo wszystko, co miała. 

Po chwili przerwali, dyszała w jego gardło. Niespodziewanie, ponownie się zwarli, jęknęła. Chwycił ustami jej język. Jęczała, całowała go tak samo bez pamięci. 

W końcu skuliła się. Wyszedł z niej, ściskał jej cycki. Wyglądało na to, że dziewczyna jeszcze próbuje się  bronić. Klęczał za jej plecami, układał, jak lalkę w dogodnej dla siebie pozycji. Ściskał jej ramiona, prostował, to znów zginał. Piszczała, jęczała. 

Sposobił się do wejścia od tyłu. Bezceremonialnie uniósł jej dupę do góry i, przy akompaniamencie jęków, pchał się między pośladki. Padła twarzą na oparcie. Trzymał ją za ramiona i ciągnął. Jej zadek był już dostatecznie wysoko. Mógł atakować. Stękała. 

Po liku sekundach jego kutas już siedział gdzie trzeba. Pchnął. Jęczała półprzytomnie. Leżała twarzą na wezgłowiu. Trzymał ją za ręce i ruchał. Ciągle jęczała. 

Raz, raz, raz, raz… poruszał biodrami. Wchodził głęboko. Ściskała uda. Była idealnie ciasna. Posuwał ją z wielką błogością na twarzy. Jego twarda głowica rozwierała jej podwoje. 

I raz, i raz, i raz… uderzał. Stękała, jęczała, płakała. 

-Ych, yyyych, o, ooch!!! - wyrzucała z siebie. 

Kiedy stała już na podłodze, jej kolana były ugięte tak, by dopasować wysokość. Twarz spoczywała na oparciu sofy. Jego fiut był długi, gruby zwieńczony potężną głowicą. Poruszał się w niej niczym tłok. Wzdychała coraz głośniej. 

Trzymał ją za biodra, pieprzył. Padła z braku sił, tarzała się. Nie zwalniał. 

Chwyciła za własne podudzie i zastygła w napięciu. Starała się przetrwać atak.  Chlap, chlap, chlap… uderzały jego biodra. 

Bezustannie jęczała. Szarpała się, by spojrzeć do tyłu. Walił mocno, szybko. Chwyciła go za rękę, ale nie odpychała, tylko jeszcze mocniej przyciskała do swojego pośladka. 

Nagle zwolnił, sapał. Wciąż jęczała. Odwróciła się i spojrzała mu w oczy była w nich dzikość. Opadał, pochylał się. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...