Szukaj na tym blogu

19 lipca 2021

Zabawka.

4. Powoli rozsuwał jej uda.


Powoli rozsuwał jej uda. Wciąż starała się zakrywać swoją malutką pizdeczkę. Skutek był bardzo mizerny. Bez przerwy posuwał się do przodu. 


Powoli rozkładał jej nogi a ona czekała. Z jej oczu płynęły łzy. Znów wcisnęła dłonie w swoje krocze. Tym razem obydwie, jena na drugiej, jakby w ten sposób obrona miała być bardziej skuteczna. 

-Saro, no… - zawiesił głos, czekając na odpowiedź. 

Trzymał jej kolana szeroko rozwarte. Zakrywała cipeczkę dwiema rękami jednak jakoś tak, słabo. Pomiędzy jej dłońmi była szczelina, poprzez którą widać było słodziutką szparkę. Wdarł się twarzą pomiędzy jej nadgarstki i dotarł językiem w sam środek jej gorącego kwiatuszka.

-Ach, ach, ach! - wzdychała ciężko.

Trzymał jej uda i lizał. W powietrzu unosił się intensywny zapach młodej kobiety. 

-Uch! - wyrwało się z jej gardła.

Lizał, lizał a ona wzdychała.

-Ooooch Saro! Masz taką słodką cipkę, szkoda, by się zmarnowała. 

Patrzyła na niego z prośbą w oczach. Nie zwracał na to uwagi. Jej pipeczka była już w jego posiadaniu. Westchnęła i znowu, dość skutecznie, ją zakryła. 

-Nie rób tego, - westchnął. 

-Czego? - spytała cicho. 

-Przecież wiesz.

-Nie wiem.

Pokręcił głową. 

-Muszę cię wyruchać.

-Nie, nie…  

-Nie stawiaj oporu. Po to tu jesteś. 

-Proszę. Proszę cię… Och!

-Nie broń się. Jesteś moją zabawką. 

-Ale… - próbowała coś powiedzieć. 

Przerwał jej ciągnął swój monolog. 

-Słodką zabawką… 

-Ale ja nie chcę… Och nie. 

W jego oczach był żar.  

-Jesteś moją zabawką. Moją. Rozumiesz?

Dyszała. Wciąż trzymała dłonie na swojej cipce. 

-Zabierz rączki, no proszę. 

Drżała coraz mocniej. 

-Nie, nie… 

Powoli rozsuwał jej uda. Wciąż starała się zakrywać swoją malutką pizdeczkę. Skutek był bardzo mizerny. Bez przerwy posuwał się do przodu. 

Westchnął:

-Ależ ty jesteś oporna, mała suczko.

-Proszę cię. Ja nie chcę, - broniła się, ale czy naprawdę tak myślała?

Ostateczność zbliżała się wielkimi krokami. Dobrze o tym wiedziała. Wykrzywił twarz w dziwnym uśmiechu. 

-Przywitaj się z moim chujem, mała! - warknął.

Wstał i zaczął wyciągać kutasa. Wiedziała co robi. Nie chciała patrzeć. Mocno zacisnęła powieki. Wiedziała, że to głupie, ale nie potrafiła inaczej. 

-Nnieeeee!!! - wydarła się na całe gardło. 

-Taaaak, - dyszał w jej ucho. 

Jego spodnie powoli zjeżdżały do dołu. 

-No popatrz na niego, - szeptał w podnieceniu. 

Miał na sobie dość długie, luźne bokserki. Rozciągnął gumę i powoli zsuwał ze siwuch pośladków. Gruby kutas, jak rakieta próbował przebić się przez materiał. Koktajl przeróżnych uczuć mieszał się w jej głowie. Ciałem szarpały słodkie ostre skurcze. 

I nagle jego fiut znalazł na wolnym wybiegu: sztywny, gruby, gorący, całkowicie gotowy do akcji. Nie chciała, ale mimo wszystko otworzyła oczy i spojrzała. Patrzyła prosto na jego pokaźną lagę. To był niesamowity widok. 

-No… - stęknął. 

Zaczęła się podnosić. Jej delikatna buzia szybko zbliżała się do twardego dyszla. Dyszała ciężko, ale wciąż się zbliżała. Odgarnęła włosy, by nie zakrywały jej ust i, siedząc, pochylała się do przodu, była coraz bliżej.

W końcu chwyciła go ustami. Zrobiła to z dużą wprawą, doświadczeniem, którego teoretycznie nie miała. Nie wiedziała co się dzieje. Zachowywała się i czuła, jak stara kurwa, która z zapałem obciąga fiuta obcemu facetowi. To było wstrętne, a jednocześnie… Stał z nagim podbrzuszem a oba połykała i wypluwała jego kutasa. Wciągała i wypuszczała, wciągała i wypuszczała. 

-Uch! - stęknęła po jakimś czasie. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...