Szukaj na tym blogu

7 kwietnia 2022

Instrument.

3. Nich mnie pan, porządnie, wyrucha.


 Najpierw, nich mnie pan, porządnie, wyrucha. Później pozwolę się spuścić panu w moje usta. 


Trzymała się stołka, żeby nie spaść, a ja coraz głębiej, wpychałem swoje te swoje wstrętne paluchy. Nie zważałem na nic. Chodziło mi tylko o jedno: maksymalne wywindowanie podniecenia zarówno u niej jak i u mnie. 

-Och, och… oooooooch! - wzdychała głosem pełnym pożądania. 

Wiedziałem, że jest już gotowa, że zrobi wszytko, co tylko zechcę. Wstałem i ostrożnie podniosłem ją z tego stołka. Nie sprawiło mi to najmniejszego problemu. Była bardzo lekka, poddawała się mim ruchom bez oporu. Jak szmacianą lalkę posadziłem na podłodze. Zrozumiałem, że jest moja, całkowicie moja. Tylko czy na pewno? 

Opadła na podwinięte kolana a jej uda rozjechały  się na boki, jakby rzeczywiście była nic nieczującą zabawką. Chciała, żebym wziął ją jak rzecz. Trzęsłem się z podniecenia. Rozpiąłem pasek i ściągnąłem spodnie razem ze slipami. Zatrzymały się gdzieś poniżej pośladków. No i stało się, tuż przed jej ustami sterczała gruba, sztywna pała. Intensywny zapach rozszedł się po pokoju. 

-No mała, pokaż, jak się gra na flecie. No pokaż, ty mała zepsuta dziwko! - syknąłem. 

To było to. To była zabawa, której obydwoje chcieliśmy. Nie potrzeba było zbyt dużo słów. Ona - młoda szmata, ja - zepsuty cap. Wszystko w temacie. Nie czekając na odpowiedź, wjechałem żołędzią w te jej, lekko uchylone, usteczka. Nie była przygotowana na takie rozmiary. 

-Ykh! - stęknęła z przejęcia, łapiąc ostatni, porządny haust powietrza. 

Byłem w swoim żywiole. Oparłszy dłonie o fortepian, próbowałem wcisnąć się jak najgłębiej. Chciałem ją zepsuć, sprzeniewierzyć do końca. 

-Ych, ych, ych… - stękała.

Nie unikała tego, aczkolwiek ledwie dawała sobie radę. Razem z moimi, mocnymi pchnięciami przesuwała się po gładkiej, marmurowej posadzce. I raz, i raz, i raz… 

-Uuuuuuch, uuuuuch, uuuuuuch… - dyszałem, czując, jak jej buzia zamyka się coraz mocniej.

“Jeszcze trochę a obgryzie mi tego kutasa”, - pomyślałem. 

Miejsce się skończyło. W końcu jej głowa spoczęła na klawiszach, wydając z nich kakofoniczny odgłos. Nie mogłem wedrzeć się dalej, blokowała mnie swoimi zębami, ale nie rezygnowałem. Coraz bardziej przechylała się do tyłu, zapierając się na dłoniach.

-No ładnie. Ładnie grasz, suko, - chrapałem.

Byłem na skraju wytrzymałości. Miałem wrażenie, że za chwilę pękną mi jaja. Dawno, porządnie nie ruchałem, więc był w nich olbrzymi zapas nasienia i musiałem gdzieś go opróżnić. Najlepiej w jej buzię.  

-Mh, mh, mh… - wyrzucała z siebie, a ja nie przerywałem.

Chwyciłem za jej bluzkę i, pociągając w dwie strony, rozpiąłem do końca, uwalniając małe, jędrne piersi. 

-No i co, podoba ci się mój flet? Podoba ci się? - szczeknąłem.

Stałem w szerokim rozkroku i próbowałem przebić się przez zaporę jej ząbków. Nie dała rady. 

-Już starczy! - jęknęła, wypluwając mojego penisa. 

Myślałem, że się wystraszyła, że w tym momencie skończymy i już nigdy więcej do tego nie wrócimy. Jednak nic z tych rzeczy się nie stało. Odwróciła się tyłem i pewnym siebie głosem powiedziała:

-Tak nie chcę. Najpierw, nich mnie pan, porządnie, wyrucha. Później pozwolę się spuścić panu w moje usta. 

-No, zgoda, nie ma sprawy, - stęknąłem, szczerząc kły.

Zamknęła klapę klawiatury i, pochyliwszy się, opadła na krawędzi szlachetnego, wypolerowanego instrumentu wypinając w moją stronę swoją zgrabną dupę. Zgrabnym ruchem ściągnąłem jej białe majteczki i z lubością wjechałem w gorącą ciasną pizdę.

Chiiiiiilup! - usłyszałem głośne mlaśnięcie.

Ja pierdolę! To było to. Była mokra, jak należy i ciasna tak, że w oczach mi ciemniało. Prawdziwy odlot. 

-Uuuuuoooooch kuuuurwaaa ty mała pizdo! - jęknąłem z przejęciem. 

-No, dalej, co tak słabo!? - domagała się więcej.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...