Szukaj na tym blogu

15 kwietnia 2022

Spotkanie po latach.

1. Trzymam cię za cycki. 


-Trzymam cię za cycki. Nie znam cię. Wiesz, co to oznacza? - zadałem prawie że retoryczne pytanie. 


Dzień był upalny, duszny a ja czułem, że przydarzy się coś niezwykłego. Takie mrowienie pod skórą, które zwiastuje nadciągającą burzę. Niby chciałem się czegoś napić, ale czy na pewno. Jakaś mieścina położona na końcu świata i samotna, podrzędna knajpa. Wszystko jak z filmów Hitchcocka. 

Weszła za bar i położyła mi rękę na ramieniu. 

-No, przystojniaku, zabawimy się? - odezwała się kokieteryjnie.

Nie wiedziałem, o co jej chodziło, ale nie mogłem odmówić tak pięknej dziewczynie. Miała czarne, bujne włosy, brązowe oczy i niewielki pieprzyk w lewym kąciku ust. Ten pieprzyk, przez krótką chwilę, wydał mi się jakiś znajomy.

-Jasne, jeśli kobieta prosi, - odpowiedziałem ciepło.

Miała na sobie długą, ukośnie ściętą sukienkę w kolorze błękitnego nieba. Przód jej kreacji stanowiło duże rozcięcie w kształcie, stopniowo zwężającego się,  dekoltu, sięgającego pępka, połączone jedynie wąziutkimi paseczkami.

-To dobrze, lubię zdecydowanych mężczyzn.

Jej suknia nie miała też pleców. Piersi zakryte były trójkątnymi płatami materiału. Były duże, opadające lekko do dołu i, z pewnością, nie było na nich biustonosza. Wystawały zarówno z prawej, jak i z lewej, strony. Ta sukienka miała na celu uwodzenie takich, jak ja, napalonych, niewyżytych, młodych facetów.

-Pierwszy raz tutaj cię widzę. Przyjezdna? 

Przechyliła się do tyłu i oparła drugą ręką o kontuar. Moja lewa dłoń podtrzymywała jej plecy, a prawa już wędrowała do miejsca pomiędzy jej cyckami.

-Tak. Przyjezdna. Chociaż kiedyś, tutaj mieszkałam, - wyjaśniała tajemniczo.

Kciukiem, delikatnie muskałem niebieski pasek materiału, a pozostałymi palcami dotykałem jej wąskiej tali. Jako że było gorąco, obydwoje byliśmy już bez butów. Patrzyła na moją dłoń, która, za moment, miała wedrzeć się pod jej ubranie i uśmiechała się. 

-Czy ty wiesz, co za chwilę się stanie? - spytałem, patrząc jej w oczy. 

-Wiem i wcale mi to nie przeszkadza, - odpowiedziała spokojnie.  

Od pierwszej sekundy, kiedy ją ujrzałem, bardzo mnie podniecała, chciałem wziąć ją w ramiona. Już wyobrażałem sobie, co kryje pod spodem ten niebieski materiał. Opadła plecami na wysoki kontuar i przechyliła się do tyłu. Ująłem ją za piersi i zacząłem uciskać. Jej oddech momentalnie przyspieszył. Patrzyła na moje dłonie gotowa pozwolić mi na wszystko. 

-Niebezpiecznie jest zaczepiać nieznajomych facetów. Nie boisz się?

Spojrzała na mnie uważnie.

-Nie. Uwielbiam ryzyko. To daje dreszczyk emocji, który bardzo mnie nakręca, - odezwała się z dużą pewnością siebie.  

-Trzymam cię za cycki. Nie znam cię. Wiesz, co to oznacza? - zadałem prawie że retoryczne pytanie. 

-Wiem. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę i liczę na to, że posuniesz się jeszcze dalej, kowboju. 

Była bardzo, ale to bardzo bezpośrednia i zanosiło się na ostrą zabawę. Rozpięła swoje palce na moich biodrach. Jej kolano powoli zaczęło wjeżdżać pomiędzy moje uda. “No zaczyna się”, - pomyślałem. Czułem, że penis w moich spodniach szybko nabiera odpowiednich rozmiarów. Pod swoimi dłońmi czułem jej miękkie gorące ciało i szybki nerwowy oddech. Chciałem ją przelecieć tu i teraz, bardzo gwałtownie. Wziąć ją - o tak, nie zważając na nic i niczym się nie przejmując. 

-Ty, rzeczywiście, się nie boisz, - rzuciłem prowokacyjnie. - Jesteś taka miękka…

Jej wzrok wyrażał wyczekiwanie. 

-Nie przerywaj, mów dalej. 

Odwróciła się bokiem a ja, stopniowo, zaczynałem się na nią wdzierać, zmuszając, by położyła się na ladzie. Miałem jej uda między swoimi nogami, kolanem wciskała się w moje krocze. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...