43. Ślady tamtej trzynastolatki.
Wciąż było mi trudno uwierzyć, że tak bardzo się zmieniła. Nie tylko wydoroślała, ale prawdziwie się przepoczwarzyła. Patrząc na nią, starałem się dostrzec ślady tamtej trzynastolatki.
Szła przede mną, trzymając mnie za fiuta jak za dyszel wózka i ciągnęła za sobą. To było wręcz idiotyczne, ale tak właśnie było dobrze. Nic nie trzeba było zmieniać. Plan był rewelacyjny. Czułem się jak przedszkolak, ale cholera, chciałem tego. Tak bardzo chciałem. Ta sytuacja sprawiała, że znów byłem nieprzytomny z rozkoszy.
Doprowadziła mnie do tego swojego szerokiego łóżka i jednym ruchem ściągnęła narzutę. Czyżby się mnie spodziewała? Wszystko było już gotowe, tak jakby na mnie czekało. Pościel była świeża i pachnąca. Zastawiałem się czy tu w ogóle tu spała. Nie miałem czasu jednak zastawiać się nad tym głębiej. Odwróciła się w moją stronę, spojrzała mi w twarz i wskazując na górną część garderoby, powiedziała:
-Ściągnij to.
Drżałem. Starałem się uśmiechać, ale byłem tak napalony, że zdawałem sobie sprawę, iż musiał wyjść z tego jakiś dziwny grymas. Trzeba było coś zrobić.
“No tak, mam się rozebrać” - myślałem i podniecałem się coraz bardziej. Spuściłem wzrok i zrozumiałem, że niewiele tego już z tego zostało. Od pasa w dół nie miałem na sobie nic. Wystarczyło zdjąć sweter i koszulę.
“Za chwilę zacznie się seks, prawdziwy seks z Tereską”, - kołatało się w mojej głowie. Miałem ją przed oczami. Tamtą, z tamtych wakacji, taką młodziutką, świeżą, delikatną i moją. Mimo to teraz była to już dojrzała, pełna kształtów, kobieta, kobieta, która sama tego chciała i nic już nie było zakazanym owocem. Mimo to czułem się jakoś nieswojo i dziwnie, tak jakbym wiąż coś kradł. Pomimo wciąż narastającego podniecenia, podniecenia, które całkowicie mną owładnęło, w jakiś sposób czułem się skrępowany. Napięcie rosło. A może właśnie o to chodziło? Żeby tak się czuć. Przecież chyba całe to skrępowanie było częścią tej gry, prawda? Gdyby nie ono wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Uświadomiłem to sobie dopiero po czasie. Czułem, jak serce wali mi w piersi, ale nie zastawiałem się. Szybkim ruchem pozbyłem się ubrania i stałem już przed nią kompletnie nagi. Za wszelką cenę próbowałem uspokoić oddech. W klatce piersiowej galopowało stado koni. Nad tym też nie miałem żadnej kontroli.
-Nie mamy czasu. Mały w każdej chwili może się obudzić, - usłyszałem i po chwili zobaczyłem, jak się rozbiera.
Ściągała z siebie po kolei swoją garderobę. Stałem jak zamurowany kiedy w szybkim tempie odsłaniała kolejne partie swojego zgrabnego, ponętnego ciała. Nie mogłem uwierzyć, jak bardzo się zmieniła. Wydoroślała przez te wszystkie lata. Zmieniła się na lepsze. Ani śladu tej smarkuli z krostami zamiast cycków. Jej piersi były bez zarzutu. Były duże. Nie dało się tego ukryć. Swobodnie huśtały się przed nią, a ona zdawała się w ogóle tego nie wstydzić. Urzekły, a wręcz zahipnotyzowały mnie jej brodawki i sutki. Były ogromne, ciemne, prawie brązowe. Zdawały się do mnie mrugać porozumiewawczo. To ona, w całej okazałości.
Wciąż było mi trudno uwierzyć, że tak bardzo się zmieniła. Nie tylko wydoroślała, ale prawdziwie się przepoczwarzyła. Patrząc na nią, starałem się dostrzec ślady tamtej trzynastolatki. Nie mam pojęcia, dlaczego to robiłem. Czy tak bardzo wtedy mnie zafascynowała? Powiem szczerze, że nigdzie nie mogłem tych śladów się dopatrzeć. Choć bardzo się starałem. To była dorosła, piękna, wręcz urzekająca dziewczyna. Przypominała mi trochę cygankę albo kogoś z okolic Indii. Te szerokie biodra. Nawet bardzo szerokie. Wcześniej nie było tego aż tak widać, ale teraz dostrzegałem ich niezwykłą krągłość i obfitość. Zdawały się kipieć seksem. Wystarczyło tylko wyciągnąć rękę i brać ile się tylko chce. Ja miałem to brać. Teraz. Wciąż nie mogłem w to uwierzyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz