Szukaj na tym blogu

10 kwietnia 2022

Instrument.

6. Zalewałem jej usta i policzki. 


Patrzyła mi w oczy, a ja zalewałem jej usta i policzki. Biały, gęsty budyń powoli spływał na jej szyję i piersi.


Łóżko uginało się pod naszym ciężarem, a mój drągal wchodził i wychodził, wchodził i wychodził… Byłem pewny, że długo tego nie wytrzymam.

Położyłem się na materacu, a ona dosiadła mnie tyłem. Tak sprawnie nadziała się na moją pytę, jakby robiła to codziennie. Jednym szybkim pchnięciem opadła do dołu. 

-Uuuuuuaaach, ach, ach!!! - wyrzucałem z siebie.  

Czułem, że wypełniam ją po brzegi, że jej elastyczna cipka opina mojego chuja, niczym guma. Rozkosz napływała ze wszystkich stron i nie mogłem już jej odpędzić. To musiało stać się teraz. 

-Och tak, tak, och ruchaj mnie, och proszę! Nie przerywaj! Och, och… - pojękiwała.

Odchyliła się do tyłu, opierając dłońmi na mojej klatce piersiowej. Z drugiej strony swój ciężar wspierała na stopach. Unosiła się i opadała, unosiła się i opadała… chwyciłem ją za pośladki i pomagałem jej w tych ruchach. Było cudownie. Góra, dół, góra dół… Jeszcze trochę, jeszcze chwila… 

-Uch, ach, uch, ach… - stękałem.

-Och, och, tak, tak, jeszcze, mocniej, och…  - wyrzucała z siebie.  

-Uch, chodź mała, chodź do mnie! - krzyknąłem w ostatnim momencie, a ona bezbłędnie to zrozumiała. 

Błyskawicznie odwróciła się przodem do mojej twarzy i, jeszcze raz, nadziała się na moją lancę. Jej cipka kurczyła się w niebiańskich spazmach, a ja trzymałem ją za pośladki i dociskałem do swojego podbrzusza. Zamknąłem oczy i ciężko dyszałem, czekając na wspaniały orgazm. 

-Ach, aaaach, aaaaaaaach!!! - krzyczała coraz głośniej. 

Góra, dół, góra, dół…

Coś mlaskało. Powietrze przenikał słodki, upajający zapach. Podpierała się na moich ramionach, unosiła się i opadała, unosiła się i opadała…

-Och jeszcze trochę, jeszcze trochę! - słyszałem jej podniecony głos.

-Och mała tak, tak, jak mi dobrze! - odpowiadałem.

W pewnym momencie oboje wiedzieliśmy, że to już koniec. Błyskawicznie wstałem, a ona, tak jak przystało na prawdziwą kurtyzanę, uklękła u moich stóp. Chwyciła sinego z podniecenia fiuta, ścisnęła u podstawy i włożyła sam czubek do swoich ust. Wymarzony moment. Oczywiście spompowałem się tak obficie, że zalałem ją całą. Sperma nie tryskała, tylko płynęła łagodnym strumieniem, bo ona mocno trzymała mojego zaganiacza. Robiła to celowo. Nie chciała przeoczyć żadnej kropelki. Patrzyła mi w oczy, a ja zalewałem jej usta i policzki. Biały, gęsty budyń powoli spływał na jej szyję i piersi. Nie puszczała, do samego końca trzymała w tej samej pozycji. Spokojnie czekała, aż pozbędę się wszystkiego, co, przez tak długi okres czasu, domagało się ujścia. 

-No mała, teraz to porządnie zagrałaś flecie, - stęknąłem zadowolony.

Kiedy wrócili jej rodzice, byłem zupełnie gdzie indziej. Dostałem tylko maila z podziękowaniami za dobrze wykonane zlecenie, a na moim koncie pojawiła się okrągła suma. O wiele więcej niż zażyczyłem sobie przed realizacją zamówienia. Jednak najważniejsze było to, że dostałem propozycję stałej konserwacji systemów alarmowych na ich posesji. Oczywiście przyjąłem. Umówiłem się nawet na kolejną wizytę i miałem nadzieję, że znowu nie będzie ich w domu. 


KONIEC





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...