5. Moje serce zabiło mocniej.
Moje serce zabiło mocniej, ale tym razem, nie z podniecenia. Chciałem lepiej poznać tę małą zadziorną dziewczynkę, która nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Pochyliłem się i pocałowałem ją czule.
Finał był równie wspaniały jak cała reszta. Błyskawicznie położyła się na podłodze. Nie musiałem jej nic podpowiadać. Reakcja była natychmiastowa i trafna. Przykląkłem nad jej ciałem, trzymając chuja w jednej ręce. To już była ta chwila. Nie musiałem nawet go trzepać. Nie było takiej potrzeby. Ściągnąłem skórę i prawie tracąc przytomność, trysnąłem na jej wielkie balony. To był niesamowity widok i niesamowite uczucie. Biała gęsta sperma spadała na brązowe talerzyki brodawek. Jak lawa spływała z tych wulkanów we wszystkich kierunkach. Wkrótce cała ich powierzchnia pokryta była lśniącym, lepkim nasieniem. Ona też była zadowolona. Patrzyła, jak opróżniam swoje zbiorniki i uśmiechała się ciepło i serdecznie
-No, teraz jestem usatysfakcjonowana, Andrzeju, - powiedziała cicho.
Spojrzałem na nią zaskoczony.
-Skąd znasz moje imię? - spytałem, uważnie się jej przyglądając.
-Och, przepraszam. Powinnam od razu ci powiedzieć, ale kiedy tu się zjawiłeś…
-Co?
Patrzyła na mnie, a ja zaczynałem się zastanawiać. Czyżbym gdzieś już ją widział? Nie, niemożliwe. A jednak jej twarz wydawała mi się jakaś znajoma.
-Nie pamiętasz? Naprawdę mnie nie pamiętasz?
Dopiero teraz mnie olśniło.
-Kryśka? Ta Kryska?
Pokiwała głową. Jak mogłem jej nie pamiętać?!
-Krysia! Tyle lat…
Uśmiechnęła się szelmowsko.
-Kryśka, łajzo ty jedna! - zrugałem ją.
Spuściła niepewnie oczy. Wyglądała jeszcze ponętniej niż przed chwilą.
-Przepraszam, - powiedziała.
-Przepraszam?! No nie. Tylko tyle?!
-Jeszcze raz bardzo cię przepraszam. Kiedy cię zobaczyłam, nie mogłam się opanować. Byłeś taki smarkaty, a teraz tak ładnie wyrosłeś. No i jesteś taki gorący. Prawdziwy ogier z ciebie.
Miałem ochotę zerknąć ją jeszcze ze dwa razy. Specjalnie prowadziła tę grę, a ja myślałem, że nam tak niesamowitego farta. Chociaż z drugiej strony po części to i tak prawda.
-Wyrosłem, mówisz? - odezwałem się do chwili.
Wciągnąłem głęboko powietrze. Uśmiechała się niewinne. Rzeczywiście, Minęło już tyle lat. Tamte obrazy rzeczywiście mogły się już zamazać w mojej pamięci.
-Pamiętasz? Pamiętasz to jeszcze, Krysiu?
-Pewnie. Jak mogłabym zapomnieć.
Rozmarzyłem się.
-Byliśmy jeszcze dziećmi… Która to mogła być klasa? Druga, trzecia?
-Czwarta Andrzejku.
-Aha, rzeczywiście czwarta. Siedziałaś w ławce przede mną.
-Ciągałem cię za warkocze, pamiętasz?
-No jasne. Któregoś dnia przypaliłam ci tak mocno, że z nosa krew ci poleciała.
-No tak. Miałem nauczkę, ale nic mi się nie stało. Wychodzi na to, że nadal jesteś taka niezależna i żywiołowa.
Patrzyła na mnie tak, jakby nie mogła się mną nacieszyć.
Co teraz? - spytałem, - To twój dar?
Pokiwała głową.
-Od jakiegoś czasu.
-Gdzie mieszkasz?
Uśmiechnęła się.
-Tu, na górze.
W tym momencie dotarło do mnie, że chcę podtrzymywać tę znajomość. Wystraszyłem się nawet, że na tym jednym razie może się skończyć.
-Wiesz co, - odezwała się po chwili, tak jakby odczytała moje myśli, - w zasadzie nic się nie stanie jak zrobię dwie godziny przerwy. I tak nie ma klientów. Zapraszam cię do siebie na kawę, może coś mocniejszego… Pogadamy o starych dobrych czasach. Co ty na to?
Moje serce zabiło mocniej, ale tym razem, nie z podniecenia. Chciałem lepiej poznać tę małą zadziorną dziewczynkę, która nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Pochyliłem się i pocałowałem ją czule.
-Jak najbardziej. Będzie mi bardzo miło, - powiedziałem z uśmiechem.
KONIEC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz