Szukaj na tym blogu

24 kwietnia 2022

Seks - lalka.

2. Strzelaj, do kurwy nędzy!!!


-Strzelaj, do kurwy nędzy!!! Strzelaj, zanim on wpakuje ci kulę w brzuch! - ponaglał ten drugi.

Ochroniarz spocił się i poczerwieniał na twarzy. Był przekonany, że na widok pistoletu dzieciaki skapitulują. Nie miał wyjścia, musiał ich zastraszyć. 


Wszystko wydawało się zmierzać ku szczęśliwemu końcowi, ale kiedy byli już w połowie drogi, usłyszeli kroki, a po chwili stanowczy głos:
-Stać, do jasnej cholery, bo łby wam porozwalam!

Kompletnie zaskoczeni zatrzymali się w miejscu.

-Kurwa, przecież miało tu nikogo nie być?! - zaklął Mariusz.
-Bo miało! - odezwała się Sylwia.
-No, to skąd, do jasnej cholery, wziął się tu ten pierdolony cieć?!

Mężczyzna w mundurze ochroniarza zbliżył się do ich, celując z pistoletu.

-No dobra młody, odłóż to i ręce na plecy! - krzyknął.

Chłopak najwyraźniej nie zamierzał się poddawać.

-Spoko staruszku, wiem, że masz paskudną robotę, ale teraz odpuść. Ty nas nie widziałeś, my ciebie też, dobra? Idź swoją drogą i będzie dobrze, - tłumaczył spokojnie, próbując jeszcze jakoś wybrnąć z trudnej sytuacji.

Starszy mężczyzna nie zamierzał ich puścić.

-Połóż to na ziemi i nie ruszaj się! - rozkazał.

Chłopak wydawał się być coraz bardziej poirytowany. Widać było, że stopniowo traci nad sobą kontrolę. 

-Co jest, do kurwy nędzy?! Jakaś szopka bożonarodzeniowa?!  Ty jesteś święty Mikołaj, czy dziadek mróz? - uśmiechnął się szyderczo, - Gościu spadaj! Nie widziałem cię tu!

Mężczyzna podszedł do dziewczyny, która trzymała worek i z dużą pewnością wycelował jej w brzuch. Bez trudu można było rozpoznać, że nie pierwszy raz trzymał pistolet w ręku. 

-Kładź torbę na ziemi, już! Ja nie żartuję, - warknął.

Sylwia wystraszyła się i chciała już wykonać polecenie, ale jej kompan podszedł do nich i wyjął zza paska swoją własną broń.

-No dobra, stary, nie sraj po gaciach, bo ja też mam taką zabawkę, - odezwał się, nie okazując najmniejszego lęku.

Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Mimo że uzbrojony, pilnujący posesji pracownik, z każdą chwilą tracił poczucie pewności i stawał się coraz mniej przewidywalny.

-Wszyscy na ziemię!!! Nie ruszać się!!! - wydarł się w pewnym momencie.

Było jeszcze gorzej niż przed chwilą. Chłopak najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, bo zaczął drwić.

-No popatrz, jaki on zawzięty, - ironizował, albo też grał na zwłokę, - Trzyma w ręku klamkę i myśli, że się go przestraszymy. 

Czas  mijał, cenne sekundy uciekały. Ochroniarz wiedział, że z każdą kolejną trudniej mu panować nad sytuacją. On był sam ich kilkoro. Nie mógł jednak pokazać, że się boi. 

-Na ziemię!!! - wrzasnął, - Wszyscy!!!

Zanim się zorientowali, wypadki przybrały zaskakujący bieg. 

-Rozwal go, zanim on nam coś zrobi!!! - takim samym tonem odpowiedział Mariusz.

-Co wy, kurwa, robicie?! Miało nie być strzałów! Miało nie być trupów! - próbowała powstrzymać ich dziewczyna, ale nikt jej nie słuchał. 

-No rozwal go, rozwal!!! - krzyczał kolega.

Stali i mierzyli do siebie z broni. Nikt nie miał zamiaru ustąpić. 

-Na ziemię!!! - darł się facet w mundurze.

-Strzelaj, do kurwy nędzy!!! Strzelaj, zanim on wpakuje ci kulę w brzuch! - ponaglał ten drugi.

Ochroniarz spocił się i poczerwieniał na twarzy. Był przekonany, że na widok pistoletu dzieciaki skapitulują. Nie miał wyjścia, musiał ich zastraszyć. 

-Nie ruszać się, bo was rozpierdolę, gówniarze!!!

W tym samym momencie Dawid także wyciągnął broń. Teraz było dwóch na jednego. 

-No i co staruszku?! Nadal jesteś taki twardy?! - mówił pewnym siebie głosem.

Widząc, że nie da rady, stojący obok nich stróż nocny chciał już odłożyć pistolet, kiedy, w tym samym momencie na metalowych schodach, prowadzących gdzieś do góry, pojawił się drugi umundurowany. Widocznie obserwował całą sytuację z pewnej odległości. 

-Taki, żeś szczylu pewny?! - warknął. - On może was nie rozwali, ale ja na pewno tak. Na ziemię, kurwa!!! Wszyscy!!! Już, kłaść się!!!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...