2. Strzelaj, do kurwy nędzy!!!
-Strzelaj, do kurwy nędzy!!! Strzelaj, zanim on wpakuje ci kulę w brzuch! - ponaglał ten drugi.
Ochroniarz spocił się i poczerwieniał na twarzy. Był przekonany, że na widok pistoletu dzieciaki skapitulują. Nie miał wyjścia, musiał ich zastraszyć.
Wszystko wydawało się zmierzać ku szczęśliwemu końcowi, ale kiedy byli już w połowie drogi, usłyszeli kroki, a po chwili stanowczy głos:
-Stać, do jasnej cholery, bo łby wam porozwalam!
Kompletnie zaskoczeni zatrzymali się w miejscu.
-Kurwa, przecież miało tu nikogo nie być?! - zaklął Mariusz.
-Bo miało! - odezwała się Sylwia.
-No, to skąd, do jasnej cholery, wziął się tu ten pierdolony cieć?!
Mężczyzna w mundurze ochroniarza zbliżył się do ich, celując z pistoletu.
-No dobra młody, odłóż to i ręce na plecy! - krzyknął.
Chłopak najwyraźniej nie zamierzał się poddawać.
-Spoko staruszku, wiem, że masz paskudną robotę, ale teraz odpuść. Ty nas nie widziałeś, my ciebie też, dobra? Idź swoją drogą i będzie dobrze, - tłumaczył spokojnie, próbując jeszcze jakoś wybrnąć z trudnej sytuacji.
Starszy mężczyzna nie zamierzał ich puścić.
-Połóż to na ziemi i nie ruszaj się! - rozkazał.
Chłopak wydawał się być coraz bardziej poirytowany. Widać było, że stopniowo traci nad sobą kontrolę.
-Co jest, do kurwy nędzy?! Jakaś szopka bożonarodzeniowa?! Ty jesteś święty Mikołaj, czy dziadek mróz? - uśmiechnął się szyderczo, - Gościu spadaj! Nie widziałem cię tu!
Mężczyzna podszedł do dziewczyny, która trzymała worek i z dużą pewnością wycelował jej w brzuch. Bez trudu można było rozpoznać, że nie pierwszy raz trzymał pistolet w ręku.
-Kładź torbę na ziemi, już! Ja nie żartuję, - warknął.
Sylwia wystraszyła się i chciała już wykonać polecenie, ale jej kompan podszedł do nich i wyjął zza paska swoją własną broń.
-No dobra, stary, nie sraj po gaciach, bo ja też mam taką zabawkę, - odezwał się, nie okazując najmniejszego lęku.
Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Mimo że uzbrojony, pilnujący posesji pracownik, z każdą chwilą tracił poczucie pewności i stawał się coraz mniej przewidywalny.
-Wszyscy na ziemię!!! Nie ruszać się!!! - wydarł się w pewnym momencie.
Było jeszcze gorzej niż przed chwilą. Chłopak najwyraźniej nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, bo zaczął drwić.
-No popatrz, jaki on zawzięty, - ironizował, albo też grał na zwłokę, - Trzyma w ręku klamkę i myśli, że się go przestraszymy.
Czas mijał, cenne sekundy uciekały. Ochroniarz wiedział, że z każdą kolejną trudniej mu panować nad sytuacją. On był sam ich kilkoro. Nie mógł jednak pokazać, że się boi.
-Na ziemię!!! - wrzasnął, - Wszyscy!!!
Zanim się zorientowali, wypadki przybrały zaskakujący bieg.
-Rozwal go, zanim on nam coś zrobi!!! - takim samym tonem odpowiedział Mariusz.
-Co wy, kurwa, robicie?! Miało nie być strzałów! Miało nie być trupów! - próbowała powstrzymać ich dziewczyna, ale nikt jej nie słuchał.
-No rozwal go, rozwal!!! - krzyczał kolega.
Stali i mierzyli do siebie z broni. Nikt nie miał zamiaru ustąpić.
-Na ziemię!!! - darł się facet w mundurze.
-Strzelaj, do kurwy nędzy!!! Strzelaj, zanim on wpakuje ci kulę w brzuch! - ponaglał ten drugi.
Ochroniarz spocił się i poczerwieniał na twarzy. Był przekonany, że na widok pistoletu dzieciaki skapitulują. Nie miał wyjścia, musiał ich zastraszyć.
-Nie ruszać się, bo was rozpierdolę, gówniarze!!!
W tym samym momencie Dawid także wyciągnął broń. Teraz było dwóch na jednego.
-No i co staruszku?! Nadal jesteś taki twardy?! - mówił pewnym siebie głosem.
Widząc, że nie da rady, stojący obok nich stróż nocny chciał już odłożyć pistolet, kiedy, w tym samym momencie na metalowych schodach, prowadzących gdzieś do góry, pojawił się drugi umundurowany. Widocznie obserwował całą sytuację z pewnej odległości.
-Taki, żeś szczylu pewny?! - warknął. - On może was nie rozwali, ale ja na pewno tak. Na ziemię, kurwa!!! Wszyscy!!! Już, kłaść się!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz