4. Wpakowałem się w jej ciasną pizdeczkę.
Jedną nogą stanęła na moim stołku, a drugą zarzuciła na drewniany blat. Odwróciła tylko głowę, by zobaczyć, co zrobię. Ugiąłem nogi w kolanach i wpakowałem się w jej ciasną pizdeczkę.
-Och kowboju, kowboju, posuwaj mnie! O tak! Tak dobrze! Wspaniale!
Była słodka, jak miód, gorąca, jak wulkan. Robiłem swoje i drżałem. Pieprzyłem zajebistą, rozgrzaną do czerwoności laskę. To był niesamowity fart. Tak mi się przynajmniej zdawało. Nawet nie wiedziałam skąd, tak naprawdę, się tutaj wzięła, ale w tej chwili, niewiele mnie to obchodziło. Czy to był przypadek, że trafiłem właśnie do tego baru w tym momencie? Przecież babki same nie pchają się na sterczącego kutasa. A ona chciała się grzmocić i to porządnie. Ale co tam jeśli trafi się wilgotna szparka, to trzeba się w nią pchać. Zastawiać będziemy się później.
Opadła na plecy i zaczęła bawić się swoimi wielkimi piersiami. Jej czarne, bujne włosy rozsypały się po kontuarze, noga ciągle spoczywała na moim obojczyku. Przycisnąłem twarz do jej łydki i patrzyłem na baloniaste, wspaniałe cycki. Jedną dłonią pieściłem jej brzuch, a drugą podtrzymywałem kolano. Raz, dwa, raz, dwa… - poruszałem biodrami. Byłem tak podniecony, że uczucie zbliżającego orgazmu pojawiło się niemal natychmiast.
-Och, och, och… - postękiwała cicho.
Mojego chuja obejmowała ciasnym, sprężystym uściskiem. Robiło się mi coraz przyjemniej, coraz bardziej słodko i gorąco. Nie dało się tego zatrzymać.
-Krystyno, jesteś niesamowita! Uwielbiam twoją pizdę! - jęczałem na całe gardło.
To brzmiało jak banał, ale tak się czułem. Przymknęła powieki.
-Pieprz mnie, och pieprz mnie! - pojękiwała coraz głośniej.
Wyszedłem z niej, kopnąłem stołek, przesuwając go od strony jej głowy, wlazłem na niego i dałem jej mojego, rozgrzanego chuja.
-Liż. Mała, liż! Weź go do buzi. Och tak! - trzęsłem się jak galareta.
Od razu chwyciła go w garść i mocno zacisnęła swoją piąstkę. Zakręciło mi się w głowie. Miałem wrażenie, że za chwilę zemdleję.
-Uuuuaaaach! - jęknąłem z rozkoszy.
Jeszcze raz złapałem ją za cycki i zacząłem pieścić. Wysunęła język i śmiało zabrała się do obrabiania mojej podnieconej fujary. Patrzyłem na jej wielkie, ciemne brodawki, na uchylone usta, zmrużone powieki i drżałem. Orgazm zbliżał się wielkim krokami.
-O tak, doskonale! - westchnąłem.
Muskała samą końcówkę czubkiem języka, bardzo delikatnie, z ogromnym wyczuciem. Miałem wrażenie, że po moim fiucie spaceruje motyl. Była niesamowita, pachniała podnieceniem. Wciąż miała na sobie tę niebieską suknię, ale jej cipka i cycki były na wierzchu. Ubranie nie zasłaniało już niczego.
-Wyruchaj mnie porządnie, chłopie! - powiedziała, odwracając się w moją stronę swoją, niesamowitą cipką.
Chwyciłem ją za nogę, uniosłem do góry i znowu w nią wszedłem. Rozkosz była na wciągnięcie ręki.
-O tak, dobrze, tak porządnie kowboju.
-O tak. Tak. Chcesz jeszcze? - wyrzucałem z siebie, sycząc.
Poruszałem biodrami, a ona ciężko oddychała.
-Och, och! Od tyłu poproszę! - jęknęła.
Jedną nogą stanęła na moim stołku, a drugą zarzuciła na drewniany blat. Odwróciła tylko głowę, by zobaczyć, co zrobię. Ugiąłem nogi w kolanach i wpakowałem się w jej ciasną pizdeczkę.
-Oooooooach! - jęknęła, trzęsąc się i wiercąc dupcią na wszystkie strony.
-Och dziewczyno! Och, ach za chwilę trysnę! - stęknąłem.
-Uch, uch, tak, tak dobrze! Ooooo!!! Tak! Właśnie tak! - wyrzucała z siebie jak opętana.
I raz, i dwa, i raz, i dwa… poruszałem biodrami. Jej wielkie cycki kołysały się do tyłu i do przodu, do tyłu i do przodu…
-Teraz, szybko! - jęknąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz