2. Muszę cię mieć.
"Muszę, muszę cię mieć, och Yoshiro będziesz mój, mój!" - myślała gorączkowo i nawet nie spostrzegła, że obiekt jej pożądań zarzuca ją stertą dodatkowych papierów do przejrzenia.
Jej marzenia były takie nierealne, takie ulotne, chociaż tak bardzo gorące. Przecież był dla niej zupełnie obcym człowiekiem, przecież dopiero, co się poznali. Mieć nadzieję, to byłaby zbyt wielka tortura, chociaż chwilami zdawało się jej, że widzi w jego oczach odbicie swoich pragnień. Co więcej, zdawało się jej, że widzi przyzwolenie do realizacji jej marzeń, lubieżnych myśli i pragnień. Jakby w odpowiedzi Yoshimura przeszedł obok niej, uśmiechnął się i szarmancko poprawił, trochę za długą, grzywkę. Westchnęła głęboko.
"Och, kochać się tu i teraz, właśnie z nim! Do diabła, niech każdy to widzi, chcę go teraz!" - kłębiło się w jej głowie.
Tak było za każdym razem, kiedy go spotykała. Przed realizacją tego wszystkiego hamowało ją tylko głębokie uczucie przyjaźni i szacunku, jakie żywiła w stosunku do jego żony. Natalia była rozdarta, trudno było jej to wszystko znieść. Za każdym razem, przed jej oczami stawała ich córeczka, mała Miko, dla której była wspaniałą ciocią.
Tak, to bolało. Świadomość, iż by go zdobyć, musi rozbić ten cudowny układ, który zbudował, zniszczyć jego szczęście rodzinne. Serce jej kołatało, wiedziała, że jest szczęśliwy. Tak wspaniale opowiadał o żonie i o dziecku. Zresztą sama często widziała, jak czule się obejmują i patrzą sobie w oczy.
"A co ze mną, co ze mną!" - coś rozpaczliwie krzyczało wewnątrz niej. Za wszelką cenę próbowała znaleźć jakieś rozwiązanie, by nie zwariować.
"Za miesiąc podejmę pracę, na pewno zapomnę", - myślała.
Chciała, by tak się stało, lecz czy na prawdę, a może w głębi duszy pragnęła, by było inaczej?
***
Nadszedł bardzo pracowity tydzień. W Stanach Zjednoczonych miała powstać filia firmy. A Yoshimura został głównym ekspertem do spraw organizacyjnych. Z tego względu, że Natalia była jego asystentką, widzieli się, niemal, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Po długich godzinach spędzonych w biurze rozsiadali się w jej kwaterze, na podłodze, przeglądając i omawiając, sterty druków i różnego rodzaju dokumentów, związanych z tym całym przedsięwzięciem. Doznawała poczucia winy, całą siłą woli starała się stłumić lubieżne marzenia, które, coraz mocniej, targały jej duszą, ciałem i jej całym życiem.
"Muszę, muszę cię mieć, och Yoshiro będziesz mój, mój!" - myślała gorączkowo i nawet nie spostrzegła, że obiekt jej pożądań zarzuca ją stertą dodatkowych papierów do przejrzenia. Odruchowo rozłożyła je na mniejsze porcje i, kątem oka, uważnie go obserwując, dalej snuła swoje gorące wizje.
"Och Yoshiro, gdybyś tylko wiedział, jak bardzo cię pragnę, jak bardzo chciałabym być teraz w twoich ramionach. Och, jak bardzo chciałabym poczuć twoją męskość, poczuć, że jestem prawdziwą kobietą, kobietą, tak szalenie, w tobie zakochaną."
-Woda.
-Co? Ach tak! Już idę, - z erotycznego odurzenia wyrwał ją jego aksamitny głos.
Podniosła się z kolan i, niemal jak robot, przeszła do kuchni. Dopiero tutaj trochę oprzytomniała. Siedział tyłem, patrzyła na jego plecy, na jego szeroki kark i coraz bardziej była podniecona. Zdawał się, w ogóle, nie dostrzegać tego, co się z nią dzieje, tego jej nadmiernego przecież roztargnienia. Natalia tłumaczyła to tym, iż całym sobą pochłonięty był pracą i myślami związanymi z nową inwestycją, która dawała mu awans w firmie i całkiem nowe perspektywy.
Wracając z dwiema filiżankami herbaty, zastanawiała się, jak długo jeszcze będzie w stanie trzymać na wodzy swoje pożądanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz