3. Wychodzisz?
Każdą komórką swojego ciała czuła wzrastające pożądanie, każdym nerwem bijące z jej wnętrza podniecenie. Gdyby w tej chwili szepnął, choć słowo zachęty, bez wahania oddałaby mu się, ale on tylko zapytał:
-Wychodzisz?
Kiedy nowe filie firmy Micro Technology C.O. zostały otwarte, wydano olbrzymie przyjęcie. Każdy z pracowników miał uroczystość przyjść z osobą towarzyszącą. Toteż wszyscy związani z przedsięwzięciem korzystali z tego przywileju, a nawet ci, którzy niewiele mieli wspólnego z interesami firmy a jedynie jakieś niewielkie znajomości personalne, ciągnęli jak pszczoły do miodu zwabieni wielką pompą, wystawnością i powiązaniami poszczególnych gości. Niemniej Natalia wolałaby zostać tego dnia w domu. Czuła, że jej skromna osoba, w ogóle, nie pasuje do tej całej wystawności. Chociaż, z drugiej strony, skoro już tu była, skoro brała udział w przygotowaniach i organizacji, uważała, że należy się jej trochę wypoczynku i rozrywki.
Tak, naprawdę, zjawiła się na balu tylko dla jednej osoby. Obiektem jej uwagi był ten mężczyzna, który przemykał gdzieś tam, w tłumie zamieniając dwa, trzy słowa to z jednym, to z drugim, czasami rzucając szeroki uśmiech w kierunku gratulujących mu pracowników firmy. Stała pod ścianą z kieliszkiem szampana w ręku i śledziła go, jak drapieżnik czyhający na swoją zdobycz.
"Czy obiekt moich westchnień i najskrytszych pragnień mnie wreszcie zauważy? A może powinnam podejść do niego sama?" - myślała w gorączkowym, wewnętrznym podnieceniu.
A po chwili przebiegł jej przez głowę chytry plan. Pomyślała sobie, że przecież teraz może to zrobić. Chciała podejść i po prostu go uwieść, wyprowadzić go gdzieś, w ciemny korytarzyk, jakiś zaułek i kochać się z nim. Jednak nim zdążyła w myślach skończyć ten wątek, obiekt jej westchnień został porwany przez grupę biznesmenów z rady nadzorczej.
Zawiedziona patrzyła, jak podchodzą do bufetu. Wiedziała, że przynajmniej do północy będzie zajęty dyskusjami na temat zysków i opłacalności filii, które powstały w Los Angeles, Long Beach, a następnie spotkanie przeciągnie się do rana, przy udziale dużej ilości sake.
Tak bardzo angażował się w interesy firmy, że potrafił zapomnieć o całym otaczającym go świecie. Natalia wiedziała, że ta właśnie cecha jego charakteru decydowała o jego, tak szybkiej i błyskotliwej, karierze zawodowej, jednocześnie była to też ta cecha, której tak bardzo w nim nie znosiła.
W przypływie desperacji chciała, niespodziewanie, wymknąć się z tego całego zamieszania. Podeszła do najbliższego stolika, odstawiła niedopitego szampana i skierowała się ku wielkim, oszklonym frontowym drzwiom. Gdy chwytała już za klamkę, poczuła, że ktoś kładzie rękę na jej ramieniu. Nagle zesztywniała, wstrzymała oddech. Nie śmiała się odwrócić, instynktownie czuła bowiem, że to był on. Czekała na to, co stanie się za chwilę.
W korytarzu panował półmrok, dlatego musiało upłynąć trochę czasu, nim jej oczy do tego przywykły. W końcu rozpoznała rysy jego twarzy. Teraz już była pewna. Wszystkimi zmysłami czuła jego bliskość, słyszała jego oddech tuż przy swojej szyi, czuła zapach jego wody kolońskiej, a na ramieniu wciąż spoczywającą jego ciepłą dłoń. Każdą komórką swojego ciała czuła wzrastające pożądanie, każdym nerwem bijące z jej wnętrza podniecenie. Gdyby w tej chwili szepnął, choć słowo zachęty, bez wahania oddałaby mu się, ale on tylko zapytał:
-Wychodzisz?
-Tak, - odrzekła mimowolnie, - jestem zmęczona, a poza tym, niezbyt dobrze się czuję.
Oczywiście skłamała. Musiała coś powiedzieć, by choć trochę zapanować nad drżeniem swojego ciała.
-Odwiozę cię, - stwierdził i widocznie to wyczuwając, dodał, - tylko nie chcę słyszeć żadnej odmowy. Zgoda?
Wymawiając te ostatnie słowa, uśmiechnął się i zdecydowanie był to inny uśmiech, niż te, które widziała dzisiejszego dnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz