4. Bezwarunkowe oddanie.
Ku swojemu ogromnemu zdziwieniu posłusznie poddała się jego woli. Czuła się tak, jakby uruchomił w jej głowie program nakazujący bezwarunkowe oddanie.
Ujął ją pod ramię i wyprowadził z biurowca. Jego obecność z każdą sekundą coraz bardziej ją uspokajała. Jakby na to czekała, bez skrępowania puściła wodze swojej fantazji. Prowadzona pewnym uściskiem, bezpieczna, przymknęła powieki i wyobrażała sobie, że jest w jego ramionach, zupełnie naga, całkowicie oddana. Poczuła się bardzo szczęśliwa, odruchowo mocniej do niego przywarła. W pewnym momencie zatrzymał się.
-Wiesz, - zaczął, - muszę z tobą porozmawiać.
Zadrżała, a on kontynuował.
-Ja, przez ten ostatni tydzień... - przerwał, jakby się zawahał, jakby szukał odpowiednich słów.
Niepokoiła się coraz bardziej. Spojrzał jej prosto w oczy, choć nie miała pewności czy w panującym półmroku zobaczył jej lęk.
-Porozmawiamy o tym u ciebie, w domu, zgoda? - dokończył, pozostawiając ją w bolesnej niepewności.
-Zgoda, - rzuciła machinalnie.
-Chodźmy, - uśmiechnął się, - jest bardzo późno, a poza tym robi się strasznie zimno.
Gdy przybyli na miejsce rozpętała się wichura, która nic dobrego nie wróżyła.
***
W końcu stało się to, o czym marzyła od samego początku, czego tak bardzo pragnęła. To była istna burza, kompletne zatracenie się, szał namiętnych pożądliwych uczuć i doznań. Doszło do tego w malutkiej łazience, pod prysznicem. Natalia kompletnie straciła głowę, w pewnej chwili zapomniała o całym świecie.
Gdy tylko przekroczyli próg mieszkania, puściły resztki oporu, jakie zdołały się jeszcze zachować w jej świadomości i ciele. Yoshiro także nie pozostawał bierny, już w progu obficie obdarowywał ją słodkimi pocałunkami. Jego gorące usta i zwinne dłonie wędrujące pod jej bluzeczką przyprawiały ją o zawrót głowy. Wzdychając i tuląc się do niego, pozwalała mu na wszystko.
Oto działo się coś, w co jeszcze nie mogła uwierzyć, coś, na co od dawna czekała. Oto spełniały się jej najskrytsze pragnienia, uwalniała swoje najgłębsze żądze.
Od samego początku podejrzewała, że jego umiejętności w tej dziedzinie są ponad przeciętne i, z ogromną satysfakcją, musiała przyznać, że nie pomyliła się. Jej kochanek grał na jej wrażliwych miejscach, niczym wirtuoz na instrumencie. Dokładnie wiedział, gdzie i jak ma dotykać, gładzić, czy szczypać, by sprawić jej jak największą rozkosz. Miała wrażenie, że zna jej ciało lepiej, niż ona sama. Lecz, kiedy próbowała odwzajemnić jego pieszczoty, powstrzymywał ją srogim spojrzeniem spod zmarszczonych brwi. Jego wzrok wyrażał dominację i przymus bezwzględnego podporządkowania. W swoim ojczystym języku zwrócił się do niej z rozkazem zakazującym jakichkolwiek ruchów.
Ku swojemu ogromnemu zdziwieniu posłusznie poddała się jego woli. Czuła się tak, jakby uruchomił w jej głowie program nakazujący bezwarunkowe oddanie. Tak, jakby ktoś, gdzieś tam zapisał, że oto ten mężczyzna jest jej panem i władcą, a ona jego skromną istotką.
Słowa, które wypowiadał, brzmiały cicho, jednak była w nich taka stanowczość, jakiej nigdy jeszcze u niego nie słyszała. Mimo iż wielokrotnie rozmawiali po japońsku i znała każdy wypowiadany przez niego akcent, oraz ton jego głosu to, to jak teraz mówił, było dla niej kompletnym zaskoczeniem. Była poirytowana, a jednocześnie kompletnie bezwolna i niesamowicie podniecona, nie potrafiła już panować nad własnym ciałem. Drżała, jak w febrze, wykonując dziwne, niepełne, niekontrolowane ruchy, a cała jej świadomość szybowała gdzieś daleko, targana wichrem, różnych, sprzecznych myśli i doznań.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz