Szukaj na tym blogu

14 sierpnia 2022

Japoński kochanek.

13. Spojrzała na siebie krytycznym okiem. 


Spojrzała na siebie krytycznym okiem. Jedwabna, krótka koszulka zaczęła ciążyć jej jak zbroja. Gwałtownym, szybkim ruchem, zdjęła ją z siebie i nie przejmując się, gdzie spadnie, odrzuciła ją w tył, za siebie.  Jeszcze raz zerknęła w lustro. Ujrzała młodą, dwudziestoletnią, kobietę, właściwie jeszcze dziewczynę, o zgrabnych, pełnych kształtach, wyrazistej twarzy i przenikliwych oczach. 


Ze zdziwienia szeroko otworzyła oczy, chciała zaprotestować, lecz nie mogła. Uświadomiła sobie, że to tylko gra słowna, gra, która jeszcze bardziej ją podnieca.

-Och, Kendzi, och tak! - wyszeptała.

-No, rozłóż szerzej, te swoje zgrabne nóżki, a poczujesz mnie naprawdę głęboko. 

Słysząc jego zachrypnięty głos, czekała na dalszy ciąg szalonych pchnięć. 

-Och, tak, tak, jestem twoją dziwką, och zrobię, co zechcesz, - jej głos był ledwie słyszalny.

-O tak, teraz cię zerżnę, zerżnę tak, że nie będziesz mogła chodzić! Poczujesz mnie bardzo głęboko, a później zaleję cię spermą! Myślałaś, że możesz igrać z moją żądzą?! Tylko nie stawiaj oporu!

Nie czekał na odpowiedź. Szarpnął ją i jak lalkę przewrócił na plecy. Swoimi silnymi ramionami uniósł do góry i wjechał z impetem. Zbliżenie było gwałtowne, ogniste, jak wybuch wulkanu. 

-Och, och, och!!! - stękała w rytm uderzeń.

Kendzi był jak szalony, jego oczy płonęły dzikością i pierwotnym instynktem. Na jego twarzy pojawiły się stróżki potu. Czuła go, niemalże, w brzuchu, wbijał się w nią jak w kukłę. 

-Uch, uch, uch!!! - dyszała. 

Nie zważał na to, że brakuje jej tchu. Swoje dłonie zacisnął na jej biodrach tak mocno, że sprawiało jej to ból. Jego podbrzusze z głośnym klaskaniem uderzało w jej pośladki.  Czuła, że odlatuje, słodkie wszechogarniające dreszcze przenikały całe jej ciało. Zamknęła oczy i zagryzła róg poduszki. 

Nagle z jego gardła wydobyło się przeciągłe:

-Oooooooooch!!!

Wbił się w nią do samego końca i znieruchomiał. W tym samym momencie poczuła, jak strzelają w nią fontanny gorącej spermy. Czuła, jak jego nasienie szybko wypełnia jej wnętrze, rozpiera je, przyprawiając o falę nieopisanej rozkoszy. 

-Och Kendzi, Kendzi, Kendzi! - wzdychała.

Kiedy pozbył się już wszystkiego, co miał, pochylił się i sięgnął ręką do jej róży. Po sekundzie bardzo delikatnie palcami gładził jej łechtaczkę. Nadał swojemu ciału powolny, łagodny rytm. Poddała się jego ruchom, kołysząc się wraz z nim. 

Zalała ją nieziemska ekstaza, jak fala tsunami. Zaczęło się od palców stóp, a skończyło między udami. Jej muszelka kurczyła się jak szalona. 

Z ust dziewczyny wydobyło się słodkie kwilenie, które starała się stłumić niedbale zwiniętą kołdrą. 

Ich pragnienia okazały się tak gorące, że nie wygasły przez całą noc. Przeplatane wspomnieniami i intymnymi, osobistymi wyznaniami pobudzały ich zmysły i rozpalały ciała do nowych miłosnych uniesień. Zmęczeni, zapadali w krótkie drzemki, budzili się i ponownie podejmowali swoje igraszki z miejsca, w którym uprzednio skończyli. Dopiero brzask poranka uświadomił im, że zbliża się nowy dzień. 

Spleceni ramionami leżeli zupełnie nago i patrzyli, jak przez otwarte okno, wpadają promienie wschodzącego słońca.


***


Kolejny dzień, jak jeden z wielu, lecz czuła, że zapowiada coś nowego, innego, coś, co wisiało w powietrzu już od kilku tygodni. 

W firmie nie było już takiego nawału pracy, Yoshiro więcej czasu poświęcał rodzinie, a ona starała się w pracy spisywać jak najlepiej. Natomiast w sferze prywatnej więcej czasu poświęcała miejscowej kulturze i zwyczajom. Jej życie ustabilizowało się i nabrało regularnego rytmu. Mimo to tego dnia czuła się inaczej.

Długo nie mogła się zbudzić, a kiedy już wstała, ledwie ciągnęła za sobą, ciężkie, jak z ołowiu, nogi. Stanęła przed wielkim lustrem w łazience, widziała w nim całą swoją postać. Spojrzała na siebie krytycznym okiem. Jedwabna, krótka koszulka zaczęła ciążyć jej jak zbroja. Gwałtownym, szybkim ruchem, zdjęła ją z siebie i nie przejmując się, gdzie spadnie, odrzuciła ją w tył, za siebie.  Jeszcze raz zerknęła w lustro. Ujrzała młodą, dwudziestoletnią, kobietę, właściwie jeszcze dziewczynę, o zgrabnych, pełnych kształtach, wyrazistej twarzy i przenikliwych oczach. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...