1. Chciała mu się oddać.
Bardzo chciała mu się oddać. Dokładnie wszystko przemyślała.
Wioletta i Paweł byli studentami Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Uczyli się na tym samym roku. Na początku października mieli przygotować obszerny referat na sympozjum naukowe organizowane co roku w Hamburgu.
Wioletta od pierwszych dni szkoły spodobała się Pawłowi, chociaż on nigdy jej o tym nie wspomniał. Dziewczyna była przykładną studentką, ale nie stroniącą od towarzystwa chłopców. Ubierała się, może nie tyle prowokacyjnie, ile dość swobodnie. Powiedzmy, że lubiła uwydatniać piersi i uda. Jak by można było się domyślać, wzbudzała zainteresowanie płci przeciwnej. Najczęściej, jednak nie do końca zdawała sobie z tego sprawę z tego faktu. Dość rzadko uświadamiała sobie, że chłopcy się za nią oglądają, no i co niektórzy wzdychają. Jej życie osobiste układało się poprawnie. Lubiła seks, chociaż nie z każdym i nie wszędzie. Chłopak musiał podziałać na nią szczególnie mocno. Uwielbiała być zdobywana, czasami nawet brana siłą. Temu jednemu, który potrafił już zdobyć jej serce, potrafiła dać wszystko.
Wiola mieszkała w akademiku i zajmowała malutki pokoik. Zawsze panował w nim, jak to nazywała, artystyczny nieład. Czytaj: solidny bałagan.
Miała dość specyficzny charakter. W ostatniej fazie intymnej znajomości puszczały w niej wszelkie hamulce. Chociaż pochodziła z religijnej rodziny, gdy chodziło o seks, wstyd i pruderia szybko szły w kąt. Brała, co chciała i nie zważała na to, co powiedzą inni.
Paweł nie wyróżniał się jakoś szczególnie spośród tłumu podobnych mu chłopaków. Dziewczyna na początku, w ogóle, nie zwracała na niego uwagi, ale z czasem zaczął się jej coraz bardziej podobać. Wstydziła się do tego przyznać, ale lubiła zerkać na jego wypiętrzony rozporek. Kiedyś nawet wyobrażała sobie, że spuszcza się na jej cycki, ale to była tylko taka chwila słabości, na którą nigdy później już sobie nie pozwoliła. Do tego dnia, oczywiście.
Paweł, natomiast, od pierwszych dni, kiedy ją tylko zobaczył, myślał o jednym. Wiadomo, jak to chłopak w jego wieku. Wyobrażał sobie, że bierze ją w różnych sytuacjach i miejscach, ale niestety, był zbyt nieśmiały, zbyt mało pewny siebie, by zaproponować jej pójście do łóżka. Zdawało mu się mu, że taka panienka musi mieć wielu przystojnych adoratorów. Czół, że nigdy nie będzie wielkim amantem, ale jak to mawiał: “pomarzyć zawsze można”.
Któregoś wieczoru, przypadkiem, widział jej piersi. Objawiły się mu w momencie, kiedy koleżanka nachylała się, by podać herbatę. Chciała być uprzejma, nie miała świadomości, że skradł kawałek jej ciała. On sam nie wspomniał o tym ani słowem, ale ten obraz pielęgnował w swojej pamięci każdego kolejnego wieczoru. Tak naprawdę, w ciągu ostatnich kilku dni, bardzo między nimi zaiskrzyło. Oboje byli, jak tykająca bomba zegarowa, która w każdym momencie mogła wybuchnąć.
Poprzedzającej nocy, pod prysznicem poczuł ogromne ciśnienie w jądrach i stwierdził, że jeśli poczeka choć jeden dzień, to zwariuje.
Wioletta instynktownie wyczuwała jego napięcie, ale nie mogła przecież powiedzieć mu, ot tak, żeby ją przeleciał, jak to by wyglądało. Musiała wymyślić jakąś sytuację, w której, ten nieco nieśmiały, konkurent będzie miał większe pole do popisu.
Bardzo chciała mu się oddać. Dokładnie wszystko przemyślała. Wiedziała też, że wszystko musi wyglądać tak, że to on ją zdobywa. Dlatego zaaranżowała wspólne przygotowania do sympozjum naukowego. Wiedziała, że podczas nauki jej kolega szybko zapomni o dręczących go kompleksach, a bliskość jej rozgrzanego ciała podziała na niego, jak afrodyzjak. Czuła, że tylko początki będą trudne, że po przełamaniu pierwszych lodów wszystko potoczy się szybko i gładko. Chłopak był przecież przystojny i poprawnie zbudowany. Pomijając wszystko, tak naprawdę, trudno było ocenić, kto kogo bardziej pragnie: on jej, czy ona jego. W każdym bądź razie ten wieczór miał skończyć się gorąco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz