Szukaj na tym blogu

13 grudnia 2022

Prezent urodzinowy.

4. Jesteś taki nieśmiały.


Wciąż nie mógł uwierzyć w to, co się działo. Wszystko było jakimś koszmarem. Ona była dużo starsza, nieco otyła, chyba pijana i na dodatek zaczynała ściągać z siebie ciuchy. Nie umiał zapanować nad swoim strachem, ale też i podnieceniem. Nie umiał tego nazwać. 

-Proszę cię… ja nie… 

Postanowiła być bardziej stanowcza.

-No dobra, nie żartuj i wyciągaj kutasa. Za godzinę mam następnego klienta. Nie mogę z tobą spędzić całego dnia. 

-Ale ja… 

Z jego oczu popłynęły łzy. To działo się bez jego woli, doświadczył zbyt dużego stresu. Bezradnie opuściła ramiona.

-No, tylko mi tu nie rycz. Ja pierdolę, ale mi się klient trafił. 

-Przestań… 

Popatrzyła na niego uważnie. 

-No, no… spokojnie, nie jednego rozprawiczyłam i żaden nie narzekał.

-Ale ja nie chcę… - protestował, jak małe dziecko. 

Pokręciła głową i spokojnie powiedziała: 

-Nie. Nie tak to działa. Wzięłam pieniądze, więc muszę wykonać robotę. Zresztą ręczę, że nie będziesz żałował. 

-Ale… ja… 

-Dobra, dobra… chodź bliżej. Coś ci pokażę.

Usiadła w fotelu, wygodnie się wyparła i szeroko rozłożyła nogi. Po chwili uniosła sukienkę.

-Patrz, - powiedziała. 

Znajdował się nieco z boku, więc nie widział. 

-Co? 

-Przesuń się bardziej w prawo, ale nie podniósł głowy. Czuł, że to, co zobaczy, bardzo go zaskoczy. 

-Spójrz tu.

-Nie, - odpowiedział krótko i wciąż patrzył w podłogę. 

-Patrz, - powiedziała bardziej stanowczo. 

-Och nie, - westchnął, ale tym razem uniósł wzrok.

Wystarczyła tylko sekunda, by znowu odwrócił głowę. Poczuł, jakby przez jego ciało przeszedł prąd. 

-Och, przestań, - zaprotestował.

Skrzywiła usta w szczerym rozbawieniu.

-No ale dlaczego? Czy nie podoba ci się? 

-Ale ja nie chcę, - bąknął. 

-Chcesz, chcesz…

-Nie chcę.

Zmarszczyła brwi. Nie wiedział, czy udawała, czy rzeczywiście była zła. 

-O nie, młody, tak to nie będzie. Tak się nie bawimy. Teraz będziemy się kochać, czy tego chcesz, czy nie.

Gdyby nie było mu głupio, zatupałby nogami jak czterolatek.

-Nie, nie, nie, - bronił się, ale czuł, ze długo tak nie wytrzyma. 

-Tak, tak, tak! - przedrzeźniała go i śmiała się.

-Nie. Nie chcę, - powiedział stanowczo.

Odczekała chwilę i dodała.

-Zrobimy to i gwarantuję ci, że będziesz chciał dokładkę. 

Im bardziej się opierał, tym bardziej się bał. Im bardziej się bał, tym bardziej był podniecony. Nie wiedział, co się z nim dzieje. 

-Ale ja nie chcę.

Bawiła się jego zmieszaniem.

-Och, no co ty mówisz. Na pewno chcesz.

Nie zamierzał się teraz cofać.

-Nie chcę.

Traciła cierpliwość, ale postanowiła podejść go z innej strony.

-Udajesz tylko, co?

-Ale co? 

-No, nie wiesz? Że jesteś taki nieśmiały?

Pod kwiecistym, luźnym materiałem jej sukienki były delikatne, białe majtki. Przez subtelną koronkę prześwitywał czarny zarost kudłatej, dojrzałej cipy. Po obydwu stronach mierzwiły się gęste włosy. Przyglądał się, jakby zobaczył małpę w zoo. Penis w jego spodniach prężył się i szamotał, jakby dostał padaczki. Wstydził się, bał i był zły na siebie, że nie panuje nad tym wszystkim.

-Boże, nie chcę! - powiedział głośno. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...