3. Byłem w niej głęboko.
Tak spleceni kochaliśmy się bez pośpiechu. Byłem w niej. Wchodziłem w jej gorące wnętrze do samego końca. Mój penis siedział w jej ciasnej cipce po same jaja. Czułem, jak pulsuje, czułem, jak jej norka drży i szarpie się w coraz silniejszych skurczach.
Mogłem tak pozostać bez ruchu, a i tak orgazm przyszedłby za kilka chwil. Czułem, jak krew gotuje się w moich żyłach, a skóra na moich jądrach kurczy się jeszcze bardziej. Miałem wrażenie, że za chwilę się spuszczę.
Było mi tak dobrze, że trudno to sobie wyobrazić. Czułem wszechogarniające ciepło i słodycz, która przepełniała każdą komórkę mojego ciała. Delikatnie bez pośpiechu poruszałem swoimi biodrami. Stopniowo odpływałem gdzieś w niebyt. Drżałem.
Przymknąłem powieki. Skupiliśmy się na swoich własnych doznaniach. Wzdychałem coraz głośniej. Mój oddech stawał się ciężki, zmęczony.
Ona była taka piękna, ładna, delikatna i, co najważniejsze, moja. Starała się poruszać swoimi pośladkami, odpowiadając na moje ruchy. Położyła swoją dłoń na mojej. Czułem jej delikatne palce. Przez chwilę patrzyłem na nią. Patrzyłem na jej młodą dziecięcą buzię i czułem, jak w moich skroniach pulsuje krew. Czułem, jak moje serce łomocze coraz bardziej intensywnie.
To, co się działo, było tak realne, tak prawdziwe, tak rzeczywiste, że trudno było w to uwierzyć.
Świat jakby się zatrzymał, jakby zamknął w tej jednej chwili. Leżeliśmy razem na wielkiej, białej, miękkiej, bardzo wygodnej sofie. Nasze ciała były splecione jak ciała kochanków, którzy są ze sobą od wielu lat. Przyciągnąłem ją do siebie. Przywarłem swoim torsem do jej pleców. Była taka gorąca, że trudno było mi znieść tak wiele tak cudownych wrażeń. Moje ciało kipiało pożądaniem, bliskością, ciepłem i najbardziej subtelnymi doznaniami, jakie można sobie tylko wyobrazić.
Leżała tak blisko i była tak bardzo moja. Nie mogłem uwierzyć w to, co się działo. Wsunąłem ramię pod jej bok. Ogarnąłem piersi i mocno przytuliłem. Jej ciało przywarło do mojego, moja twarz znalazła się tuż obok jej policzka, moje usta obok jej ust.
Chwyciła dłonią za moją rękę. Jej ramiona objęły moje ramię. Czułem ciepło jej policzka, jej oddech. Moja dłoń powędrowała pod jej kolano,i uniosła do góry.
W tym momencie jej słodka niesamowita cipeczka była całkowicie odsłonięta. Poruszałem się w niej, wchodziłem i wychodziłem. Byłem w niebie. Wszystko, co znajdowało się poza tym pokojem, przestało istnieć. Wszystko, co działo się w tej chwili poza nami, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Odpływałem gdzieś daleko. Byłem tylko ja i ona. Wszechogarniające uczucie relaksu, podniecenia, seksu przenikało każdą komórkę mojego ciała, każdy zakamarek mojej istoty, mojego jestestwa.
Nie chciałem nic więcej. Nie potrzebowałem nic ponad to, co było. Było dobrze, wspaniale. Byłem seksem, byłem doznaniem, byłem podnieceniem, byłem sobą. Byłem wszystkim i było mi tak bardzo dobrze.
Byłem w niej głęboko. Powoli, centymetr po centymetrze, poruszałem się w jej wnętrzu. Wchodziłem i wychodziłem. Cała moja skóra drżała tak, jakby przepływał przez nią prąd.
Oplatałem ją swoimi ramionami, bardzo mocno przyciskałem do siebie. Czułem jej oddech. Oboje zamknęliśmy oczy i pogrążyliśmy się w sobie nawzajem.
Dłonią gładziła moją szyję. Pieściła mnie palcami tuż za uchem. Ustami muskałem jej policzek. Delikatnie, jakbym się bał spłoszyć tego cudownego motyla, którego trzymałem w dłoni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz