Szukaj na tym blogu

4 grudnia 2022

Wersja demo

4. Całkowicie w moim posiadaniu.


Ręka, która oplatała jej ciało, przyciskała do siebie i pieściła jej piersi. Czułem je pod swoimi palcami. Czułem, jak bardzo są jędrne i twarde. Czułem chropowate sutki. Poruszałem się w niej powoli. Raz za razem wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem. Było tak cudownie, tak wspaniale, tak słodko i tak przyjemnie.

Chciałem jej. Bardzo pragnąłem kochać się z nią, kochać się bez przerwy, cały czas, dzień i noc, kochać się jak szalony, jak wariat, jak niespełna rozumu. Świat wirował wokół nas, zwykłe rzeczy zmieniły się całkowicie.

Podnieśliśmy się. Ona uklękła na sofie, ja stanąłem tuż obok. Ona pochyliła się, a ja wszedłem w nią od tyłu. Trzymałem ją za biodra i penetrowałem jej ciasne wnętrze. Mój penis był grubszy i twardszy niż kiedykolwiek dotąd. Moje jądra niemal pękały od nadmiaru nasienia.

Wchodziłem w nią. Pochylony nad jej plecami, poruszałem swoimi biodrami raz za razem, dynamicznie, ale płynnie.

Zamknęła oczy, drżała, wzdychała, pojękiwała w narastającym podnieceniu. Była moja, całkowicie moja, od początku do końca. Była słodka, jak brzoskwinka, napęczniała od nadmiaru soków, które wypływały z niej wszystkimi szczelinami.

Weszliśmy na kanapę. Ona, obejmując przed sobą poduszkę, stanęła na czworakach i przyjęła pozycję na pieska. Rozstawiła szeroko kolana i wypięła w moim kierunku swój zgrabny tyłeczek.

Ukląkłem za nią i, jednym, zdecydowanym pchnięciem, wszedłem w jej ciasne, wilgotne wnętrze. Jej pizdeczka rozchyliła się na boki, jakby niechętnie, z oporem. Mój taran musiał przedzierać sobie drogę.

Wchodziłem coraz dalej i coraz głębiej, pod moją czaszką wirował cały świat. Miałem wrażenie, że nie będę mógł wykonać kolejnego ruchu, że trysnę w nią i wypełnię jej norkę swoim aksamitnym budyniem.

Napięła mięśnie pośladków i tylko dygotała z podniecenia. Trzymałem ją za biodra i wykonywałem kolejne posunięcia.

Odwróciła głowę i spojrzała na mnie Próbowała przyglądać się temu, co robię.

Dom wypełniony był ciszą zmieszaną z naszymi podnieconymi odgłosami, westchnieniami rozkoszy. Pokój wypełniony był naszym intensywnym zapachem, zapachem naszej miłości.

Patrzyłem na nią. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Była taka śliczna. Jej twarz przepełniona była wysiłkiem, bólem i podnieceniem. Cudownie mi było teraz z nią, tak niesamowicie i wspaniale.

Każdy kolejny ruch w jej młodej cipce był coraz bardziej odlotowy, oszałamiający, coraz mocniej pozbawiał mnie świadomości. Jej pizdeczka była taka miękka, a jednocześnie tak bardzo sprężysta, tak mocno obejmowała mojego twardego drąga, moją spragnioną męskość. Każdy kolejny ruch był już orgazmem, każdy kolejny ruch był coraz większą ekstazą.

Raz za razem wchodziłem w jej wnętrze, raz za razem zdobywałem jej cudowny ogród, raz za razem przenikałem jej intymny świat, cały jej wszechświat. Czułem, jak moja głowica przedziera się przez jej słodkie zakamarki, przez jej cudowne niesamowite wnętrze i docierała do samego sedna.

Położyła dłonie na swoich pośladkach i próbowała rozchylać je na boki, jakby tym samym chciała dać mi jeszcze większy do siebie dostęp, dostęp niczym nieograniczony.

Trzymałem ją za nadgarstki, krępowałem, jakby dając do zrozumienia, że jest moja, całkowicie w moim posiadaniu.

Zamknęła oczy, jej twarz spoczywała bezwładnie na poduszce. Oddychała i drżała za każdym moim pchnięciem.

Uniosłem ją delikatnie do góry, pochyliłem się nad nią i przycisnąłem mocno do swojej klatki piersiowej. Jedną dłonią masowałem jej brzuch i ten przepiękny kwiatuszek miłości, w którym spoczywał mój gruby fiut, a drugą pieściłem jej cycuszki.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...