6. Jak żyć pełnią życia.
Wreszcie stało się. Moje niebieskie oczy błysnęły radością i ekscytacją, kiedy usłyszałem kroki, które dobiegały z salonu naprzeciwko. Zrozumiałem, że to ona — moja ukochana ciocia. W tej jednej krótkiej chwili moje serce zabiło szybciej, a drżenie w moich dłoniach się nasiliło. Czułem się dziwnie, jakby już samo jej pojawienie się sprawiało jakieś niesamowite zmiany w moim życiu.
Rzeczywiście była niezwykłą osobą. Oczarowała mnie swoją osobowością i wyglądem już w pierwszych kilku sekundach, kiedy tylko się pojawiła w drzwiach.
"Łał, niezła z niej laska", - pomyślałem i poczułem, że robi mi się jakoś dziwnie gorąco.
Nie będę oszukiwał, że mimo swoich czterdziestu lat była po prostu piękna. Najmniej taką mi się w tej chwili jawiła. Myślałem, że nie będę w stanie oderwać od niej wzroku. Czułem się głęboko zafascynowany, a jednocześnie skrępowany i zawstydzony. Czułem się jak mały chłopczyk przyłapany na podglądaniu koleżanki.
"Och nie, nie. Ciociu, proszę, nie patrz tak na mnie, bo nie wiem co się ze mną dzieje", - coś we mnie krzyczało, kiedy czułem na sobie jej spojrzenie.
Łagodna twarz i rozbrajający, niezwykle serdeczny uśmiech nie pozwalały pozostać obojętnym. Miałem wrażenie, że jej uśmiech jest w stanie rozpuścić każdy lód. Moje serce jeszcze raz bardzo mocno zabiło, a oddech na chwilę się zatrzymał.
Pierwsza rzecz, która tak mocno rzucała się w oczy, to jej długie, czarne, aksamitne włosy i ciemne jak głębia kosmosu oczy, które przenikały głębokim ciepłym spojrzeniem.
Gdy tylko zerknąłem na nią i odpowiedziałem uśmiechem na uśmiech, byłem pewien, że to będzie niezapomniane spotkanie. Ciocia emanowała niezwykłym spokojem i siłą, która od razu mnie oczarowała. Patrzyła na mnie, jak na tego małego chłopca sprzed lat, który biegał nago po jej ogrodzie. Jej obecność wypełniała przestrzeń wokół i sprawiała, że czułem się niezwykle bezpiecznie. Czułem się jak wtedy i może właśnie dlatego to wszystko było takie dziwne i ekscytujące. A później zrozumiałem, że stało się coś jeszcze.
Wraz z jej pojawieniem się, nadszedł spokój, którego tak bardzo mi brakowało w codziennym życiu. Moja ciocia była jak anioł stróż, który przyszedł, aby mi pomóc i nauczyć mnie, jak żyć pełnią życia. Kiedy zbliżyła się do mnie, poczułem, jak cała jej aura otacza mnie harmonią i przyjaźnią.
-Dzień dobry Julian, - odezwała się do mnie miękkim, głębokim głosem, - jak miło cię widzieć w moich skromnych progach. Jak minęła ci podróż?
-Och ciociu, - odpowiedziałem, błądząc oczami wszędzie wokół tylko po to, by nie patrzeć na jej duże piersi, - dobrze. Tu jest tak pięknie…
"Boże, jak ona się ubrała?! Przecież nie będę mógł się skupić nawet przez chwilę", - myślałem w panice.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz