Szukaj na tym blogu

3 grudnia 2023

Randka w ciemno

49. Byłem świadomy, że bzykam mamusię.


Na to, co się ze mną działo w tym momencie, składało się bardzo wiele rzeczy. Nie tylko to, że w niej byłem, ale również sama świadomość, z kim się kocham. Poza tym to, że widziałem ją w całej okazałości, od góry do dołu, w pełnej krasie, a muszę przyznać, że, była to dojrzała, piękna, słodka kobieta. Poza tym tak niesamowicie gorąca i moja. Mogłem puścić wodze swojej fantazji, pozwolić sobie na wyobrażanie różnych rzeczy, które działy się lub mogły się dziać ze mną i z nią. 

No cóż, ale nie było nad czym się zastanawiać, trzeba było przejść zdecydowanie do rzeczy. Położyłem dłonie na jej ramionach tak, by móc swoim podbrzuszem mocno dobijać do jej pośladków i rozpocząłem miarowe, równe, choć nie pozbawione stresu ruchy frykcyjne. Poruszałem biodrami najpierw powoli, do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu… Całą moją świadomość ogarniało słodkie uczucie szybko zbliżającego się orgazmu. Starałem się rozluźnić, nie spinać, nie myśleć za bardzo o tym, co się dzieje, bo to wszystko przyspieszało, doprowadzało mój umysł do szaleństwa. Mimo to cały czas byłem w pełni świadomy tego, że bzykam mamusię, moją przyszłą teściową, że to jest obrzydliwe, takie niestosowne. 

Po chwili przyspieszyłem. Poruszałem się najpierw tylko trochę szybciej. Kiedy stwierdziłem, że wszystko jest w porządku, jeszcze trochę szybciej i głębiej. I raz, i raz, i raz, i raz… posuwałem jej cipkę coraz mocniej.

-O tak, o tak, bardzo dobrze, jesteś taki słodki, mój ty młody, rasowy ogierze,- dopingowała mnie. 

Jej pośladki były duże, miękkie i obfite. Miałem wrażenie, że moje podbrzusze odbija się od jakiejś dużej piłki, że walę w poduchy. 

-Uch, uch, uch, - dyszałem ciężko.

Jak się okazało, nie było aż tak źle. Po chwili, pokonawszy pierwsze intensywne wrażenie, zaczynałem się przyzwyczajać i opanowywać sytuację. Położyłem dłonie na jej biodrach, a właściwie zatopiłem palce w jej obfitym ciele i przytrzymywałem zdecydowanie. Poruszałem tyłkiem już całkiem zgrabnie, zdecydowanie i mocno. Starałem się nie pracować w jednym tempie, bo w ten sposób już po chwili byłoby po wszystkim, tylko zmieniać rytm, raz szybciej raz wolniej. Cały czas obserwowałem mojego fiuta dziarsko poruszającego się jej obfitej mięsistej i ciasnej cipie, która aż kipiała wilgocią i gorącem. 

Nie jestem tego pewny, ale chyba wyczuła sytuację, bo postanowiła urozmaicić tę grę w taki sposób, że jej słodka jaskinia miłości zaczęła kurczyć się mocniej. Jednak nie mimowolnie, bez jej świadomości, tylko celowo i zdecydowanie. Wychodziło na to, że przyszła teściowa chciała doprowadzić mojego fiuta do szybszego wytrysku, niż ja sam byłem w stanie to zaoferować swoimi własnymi siłami. 

Po kilku minutach byłem już pewny, że robi to z zamiarem sprawdzenia, czy jestem dość odporny na jej miłosne zakusy. Co jakiś czas odwracała głowę do tyłu i ukradkiem zerkała na moje reakcje. Oczywiście wszystko to, co się działo sprawiało, że bardzo szybko zacząłem dochodzić na sam szczyt. Przed moimi oczami pojawiły się kolorowe kółeczka i gwiazdki. W uszach słyszałem jednostajny szum i czułem, że długo już nie wytrzymam. Jej słodka pizdeczka kurczyła się, bardzo mocno zaciskając swoje obręcze na moim żylastym, podnieconym fiucie, który penetrował jej wnętrze z taką zawziętością.

-O tak, dawaj! Szybciej, mocniej! O właśnie, właśnie! O tak, tak, - postękiwała za każdym moim uderzeniem.

-Och pani Bożenko, już nie mogę. Och, jaka pani ciasna! Och, już dłużej nie wytrzymam, zaraz się spuszczę! Boże, Boże jak mi dobrze! - jęczałem, czując, że zbliża się ten ostateczny moment.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...