18. Chciała mi się przypodobać.
Ta sukienka była kreacją bardzo wyjątkową. Podkreślała jej kobiecość i seksapil. Chociaż nie za bardzo znałem się na damskiej modzie, to jednak wiedziałem, że takiego stroju nie zakłada się na co dzień. Wiedziałem, że coś takiego najlepiej ubierać na wielkie wyjścia, na przykład na randkę. Miałem świadomość, że wkładając tę sukienkę, ciocia chciała mi coś przekazać, jakiś sygnał. Czułem się tak, jakbym wkraczał do bram raju. Nie wiedziałem tylko, czym ta przygoda się skończy. Nie wiedziałem, co będzie za najbliższym zakrętem.
-Piękna sukienka, ciociu, - powiedziałem, nie mogąc oderwać od niej oczu.
Wyczuła moje głębokie wewnętrzne poruszenie i uśmiechnęła się słodko.
-Och, podoba ci się? Naprawdę? - odpowiedziała skromnie, chociaż doskonale zdawała sobie sprawę, jakie wrażenie na mnie wywarła. Musiało to być widać w moich oczach. Ja płonąłem. Byłem rozpromieniony jak to zachodzące słońce.
-Tak. Bardzo. Jest bardzo romantyczna i zmysłowa. Wyglądasz ślicznie, ciociu.
Usiadła obok mnie, założyła nogę na nogę i wyparła się wygodnie w wiklinowym fotelu. Widziałem, że moja nieporadna reakcja, sprawia jej wielką przyjemność. Stopniowo zaczynałem sobie uświadamiać, że od samego początku w bardzo subtelny sposób mną manipuluje. Wybierając się na psychologię, wiedziałem, że manipulowanie drugim człowiekiem jest naganne, ale w tej sytuacji nie miałem nic przeciwko.
-Dziękuję Julian. Pomyślałam sobie, że dobrze byłoby ją włożyć na twój przyjazd do mnie. Co o tym myślisz?
Dotarło do mnie, że jednak chciała mi się przypodobać. Nie wiedziałem tylko co z tą wiedzą zrobić.
-O tak, na prawdę. To bardzo miłe z twojej strony, ciociu.
Uśmiechnąłem się tylko, ponieważ ta sukienka w sposób idealny eksponowała jej piękny, duży biust. Właśnie ten biust kilka chwil wcześniej miałem okazję zobaczyć na przypadkowo odkrytych zdjęciach w swoim pokoju. Do tych zdjęć zwaliłem sobie konia. Dlatego teraz to wszystko w dwójnasób eksplodowało swoją niezwykłością w mojej głowie. Wyobrażałem sobie, że robię to po raz kolejny. Teraz patrząc na nią, a ona tylko się uśmiecha i pozuje przede mną tak, jak przed tym fotografem.
Ciocia jakby od niechcenia, podniosła się z fotela i usiadła na krześle obok. Miało to wyglądać naturalnie, ale w taki sposób, aby w jak najmniejszym detalu pokazać mi, jaka jest piękna i wyjątkowa. Oczywiście połknąłem haczyk i przyglądałem się jej z coraz większym i niedowierzaniem i zachwytem. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Ona naprawdę ze mną flirtowała. Wyglądała zjawiskowo wręcz bosko. Nie wiem, czemu wcześniej tego nie zauważyłem, ale miała na sobie też elegancką biżuterię. To był długi naszyjnik, który kończył się dużym, czerwonym, błyszczącym sercem dokładnie w dołku między jej piersiami. Odbijał blask zachodzącego słońca i kazał mi patrzeć dokładnie w to miejsce. Czy umieściła go tam specjalnie dla mnie?
Patrzyłem i patrzyłem, a ona mi na to pozwalała. Upłynęła dłuższa chwila ciszy, która w tej sytuacji wydawała się wręcz koniecznością. Ta sukienka sprawiała cuda. Optycznie wysmuklała jej sylwetkę, podkreśla duży biust i uwydatniała talię. Ciocia nie zapomniała też o doborze właściwego stanika, który doskonale eksponował dekolt, zbierając piersi do środka i wypychając je do przodu.
Patrząc tak na nią, pewnie bym zapomniał całkowicie o obiedzie, który przecież był już na stole, gdyby nie przypomniała mi o nim słowami:
-No jedz Julian, bo wystygnie, - powiedziała zachęcająco, a ja czułem coraz większy kamień w gardle.
Musiałem użyć całej swojej energii, by skupić się na posiłku, a nie na jej wielkich piersiach i tej urzekającej zwiewnej sukience.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz