Szukaj na tym blogu

19 grudnia 2023

Ostatnie wakacje.

14. Wszelki opór został złamany.


Na trzecim zdjęciu ciotka stała przodem do aparatu, a fotograf znajdował się nieco z góry. W ten sposób ciocia musiała unieść nieco głowę, by patrzeć w obiektyw. Jej wielkie cycki były po prostu oszałamiające i trudno było oderwać od nich wzrok. Z każdą upływającą minutą coraz bardziej zapierało mi dech w piersiach. Co najdziwniejsze, ciocia nie była już młoda, miała fałdki tłuszczu, delikatnie wystający brzuszek i inne drobne defekty, ale zupełnie nie zmieniało to mojego postrzegania jej jako ideału. Po prostu była cudowna no i nic nie mogło przebić tych wielkich, kosmicznie oszałamiających piersi oraz ponętnego krągłego tyłeczka. Czaszka mi dymiła z wrażenia. 

W końcu opanowawszy się, ze złością odłożyłem zdjęcia. Drżałem, byłem wstrząśnięty tym, jak reaguje moje ciało. Nie mogłem się pogodzić z tym, że jestem tak mocno podniecony, a mój penis jest na granicy wytrysku. Nie mogłem zrozumieć tego, jak mogę czuć coś takiego do siostry mojego taty. Choć byłem w tak wielkim szoku, jednak to działo się teraz i tutaj i nie miałem na to żadnego wpływu. 

Myślałem, że wytrzymam trochę dłużej. Niestety okazałem się kompletnym słabeuszem. Nie minęła nawet minuta, a już trzymałem plik zdjęć w ręce i drżąc, przełożyłem tak, by zobaczyć, co stało się w kolejnym kadrze. No tak, a na kolejnym ujęciu zobaczyłem ciotkę stojącą dumnie, prosto, wyprężoną i trzymającą w dłoniach swoje dwa wielkie walory, które w tej chwili zdawały się być centrum całego mojego wszechświata. 

-Matko Boska, - powiedziałem cicho i rozejrzałem się nerwowo dookoła.

W pokoju byłem sam, to znaczy nie sam – z nią. Była tu i patrzyła prosto na robiącego zdjęcie, patrzyła na mnie. Patrzyła tak, jakby chciała powiedzieć: kochanie rozepnij rozporek i włóż tam swojego ptaszka, włóż go śmiało. Nie wstydź się, spuść się na moje cycki. Czułem się tak, jakby w ten sposób mówiła bezpośrednio do mnie z pominięciem aparatu przestrzeni i czasu. 

Sytuacja zaczynała robić się coraz bardziej napięta. Czułem, jak przez moje plecy raz po raz przebiegają zimne i gorące dreszcze. Nie zdając sobie z tego sprawy, rozsiadłem się wygodnie w fotelu, osunąłem się niżej i szerzej rozstawiłem  uda. Moje spodnie coraz mocniej ściskały mnie w kroczu i czułem, że powinienem je rozpiąć. Nie myślałem, czułem, doświadczałem, moje ręce same powędrowały do paska i pociągnęły, rozpinając sprzączkę. 

Na następnym zdjęciu ciotka była już bez majtek, a ja miałem wrażenie, że umieram z rozkoszy. Może rzeczywiście tak było. Jej skromne bikini było zwinięte na udach, a ona stała i patrzyła w obiektyw, znając się mówić do fotografa: oto jestem cała tutaj piękna, ponętna i godna pożądania. Bierz mnie.

W końcu odłożyłem zdjęcia, mając nadzieję, że tym samym pozbędę się tego, czego nie chcę, tego, do czego nieuchronnie zmierzałem. Nic to jednak nie dało. Wytrzymałem zaledwie kilkanaście sekund i z powrotem zacząłem na nie patrzeć. Tym razem wszelki opór został złamany, a ja trzymałem w garści swojego grubego, sękatego penisa i zacząłem przesuwać dłonią w górę i w dół, w górę i w dół, najpierw powoli, skromnie i niewinnie, a później coraz szybciej i szybciej, by w końcu galopować na oślep jak szaleniec, masturbując się do nagiego zdjęcia ciotki. 

Skończyło się na tym, że trysnąłem spermą pod własną brodę, brudząc przy tym całe moje ubranie i nie wiedząc, jak sobie poradzić, bo przecież wytrzeć za bardzo się nie dało.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...