Szukaj na tym blogu

5 grudnia 2023

Randka w ciemno

51. Teraz była dziewczyną, kobietą pełną pożądania.


Mój kutas i tak już był porządnie umazany w jej sokach. Był bardzo śliski oblepiony grubą warstwą mazi. Nie czekając więc na dalsze zaproszenia, przyłożyłem fiuta do jej kakaowego oczka, które już delikatnie się rozwierało jakby na moje zaproszenie, powoli wepchnąłem główkę poza brzeg, krawędź i zacząłem pchać się dalej i dalej. 

To, co się stało później, było naprawdę słodkie, gorące i bardzo mnie dowartościowało. Myślałem, że już niczym nie da mi się jej zaskoczyć, a jednak. Kiedy poczuła moją grubą fujarę w swojej dupie, odwróciła głowę i ujrzałem jej szeroko otwarte usta i oczy. Była autentycznie zdziwiona i zaskoczona. Mimo to nie protestowała w jakiś większy sposób, który by mnie zdeprymował i zniechęcił do dalszego działania. 

-Oooooohhhhhh… - wyrwało się z jej gardła przeciągłe, głębokie westchnienie.

Byłem zdecydowany zrobić to, co chciałem, niezależnie od jej protestów czy zachęcania. Położyłem dłonie na jej pośladkach, a właściwie mocno się o nie oparłem i zacząłem się pchać w jej kakaowe oczko centymetr po centymetrze coraz dalej i dalej. 

-Och Marku, co ty robisz?! Och Marku kochany, nie! Och tak, tak! Boże jak mi dobrze! Och, och, och, już dochodzę, - jęczała słodko i głośno.

Chyba trafiłem w dziesiątkę. Sam nie wiedziałem, jak można ją rozłożyć na łopatki jednym tylko głębokim posunięciem. Z wrażenia spadła z tej wersalki. A może sama się zsunęła? Nie ma to teraz żadnego znaczenia. Ważne, że oparta była na kolanach. Przód jej ciała leżał płasko na podłodze. W ten sposób jej dupa znajdowała się wysoko w górze, na wysokości mojego napęczniałego, grubego fiuta. Przyznam szczerze, że wcale z niej nie wypadłem. Siedziałem mocno i twardo w jej kakaowym oczku, penetrując je równo i dokładnie. A ona jęczała coraz głośniej i coraz bardziej autentycznie. Tego nie dało się zagrać ani wyreżyserować. Ona rzeczywiście mocno to przeżywała.

Nie dałem jej szans. Najmniejszych. Swoje mocne, młode palce zatopiłem w jej obfitych biodrach i naciągałem jak prezerwatywę na swojego chuja. Wchodziłem w jej dupę z oporem, ale płynnie i bez przerwy. Docierałem do samego końca, rozgniatałem jaja o pośladki i cofałem się po samą głowicę. Następnie powtarzałem ten ruch. 

Teraz już nie była tą pewną siebie, zdecydowaną mamusią. Teraz była dziewczyną, kobietą pełną pożądania, nieświadomą tego, co się z nią dzieje. Teraz była tylko kobietą na granicy orgazmu, który zawładnął nią doszczętnie i to ja byłem sprawcą tego całego zamieszania.

I kiedy położyła się na plecach na wersalce, tak niewygodnie, opierając tylko samą głowę i szeroko rozstawiając uda, bym mógł znów w nią wejść, bym mógł znów wejść w jej dupę swoim twardym, grubym fiutem, była już tylko samym orgazmem. Jej oczy prosiły, wręcz błagały mnie, bym nie przerywał, bym kontynuował to zadanie w jak najlepszy sposób, bym stanął na wysokości zadania, bym doprowadził ją na sam szczyt, by miała tę swoją porcję szczęścia.

Masowała swoją cipkę na różne sposoby, do góry, do dołu, na boki. Rozgniatała ją jak kwaśne, zepsute jabłko, a soki płynęły ze wszystkich stron i jęczała głośno, coraz głośniej. Dyszała, wzdychała, szarpała się w konwulsjach rozkoszy. 

Mój orgazm, choć mogłoby się wydawać, że tak długo wstrzymywany, powinien wybuchnąć już dużo wcześniej, przyszedł jak złodziej, niespodziewanie i wcale nie tak gwałtownie, jak mógłbym się spodziewać. Co nie zmienia faktu, że był niebiańsko, obłędnie słodki i gorący i trwał dłużej i głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. 

Spuściłem się do środka, w jej kakaowe oczko, głęboko, a spermy było tak dużo, że jej ciśnienie wypchnęło mojego fiuta na zewnątrz. Nieprzytomny z rozkoszy, trzymałem go w garści i ochlapałem jeszcze dolną częściej pizdeczki. Nasienie płynęło powolnym strumieniem wzdłuż rowka na brązową wersalkę, brudząc ją aromatycznym białym pokrowcem. Bożenka nic nie mówiła. Patrzyła tylko na mnie z dziwnym zrozumieniem i aprobatą.


KONIEC




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...