24. Zawsze możesz zmienić zdanie i wybrać inną drogę.
Znów była moją kochaną ciocią, a ja byłem jej ulubionym bratankiem. Spojrzała na mnie z niezwykłą troską w oczach i zaczęła bardzo poważnie:
-Słuchaj Julianie, wiem, że nie jest łatwo podejmować takie decyzje. Ja sama wiele razy zastanawiałem się nad tym, co chcę robić w życiu a przede wszystkim czy to, co robię, rzeczywiście jest tym, co chcę robić naprawdę.
Poprawiłem pozycję, przygotowując się na to, że może mieć do mnie jakieś pretensje, o to jak przed chwilą się zachowałem. Jednakże to, o czym zaczęła mówić, nie było związane z tym, co stało się wcześniej. Musiała upłynąć dłuższa chwila, nim ponownie wszedłem w jej tok rozumowania. Cały czas byłem bardzo poruszony i pozbycie się tego wrażenia, sprawiało mi spore trudności. Penis w moich spodniach prężył się jak dziki kot i domagał natychmiastowego rozpięcia rozporka. Chciał sobie pohasać na zewnątrz, ale nie mogłem mu na to pozwolić. Ciocia chciała rozmawiać o czymś innym niż o seksie. Ciężko było mi udawać, że nic kompletnie się nie stało. Starając się udawać głębsze zainteresowanie jej słowami, pokiwałem tylko głową.
-Słyszałam, że po wakacjach wybierasz się na psychologię. Nie chcę ci nic w tym względzie doradzać, ale pamiętaj, że zawsze warto robić to, co sprawia nam radość i nas cieszy, nawet jeśli nie jest to łatwe, - kontynuowała.
Chociaż podniecenie porządnie zamieszało mi w głowie, zebrałem się w sobie i opanowałem nadmierne emocje. Przez chwilę zastanawiałem się nad tym, co powiedziała, a później i, mając nadzieję, że nie strzelę jakiejś wielkiej gafy, dodałem:
-Rzeczywiście, ciociu, to nie jest łatwa decyzja, ale myślę, że psychologia to coś, co naprawdę mnie interesuje i sprawia przyjemność. Chcę pomagać ludziom i myślę, że ta dziedzina mi w tym pomoże.
Kiedy zastanawiałem się, dlaczego akurat w tym momencie poruszyła taki temat, uśmiechnęła się do mnie serdecznie, a później położyła dłoń na moim ramieniu. W jej mniemaniu miał być to dotyk przyjacielski, niemający zupełnie podłoża erotycznego. Jednak nie dało się ukryć, że był bardzo delikatny i ciepły. Tak delikatny i ciepły, że najpierw poczułem gorący dreszcz na swoich plecach, a później słodkie intensywne mrowienie między nogami.
Poczucie intensywnego szoku wcale nie mijało, tylko przybierało coraz to nowe formy. Ona była niesamowita. Już sama jej obecność wzbudzała we mnie skrajne emocje. Patrzenie na nią, słuchanie jej głosu, bycie blisko, wyczuwanie jej ciepła i zapachu, wszystko to sprawiło, że coraz trudniej było mi się opanować.
Z jednej strony czułem się jak ktoś bardzo dorosły, mający swoje cele i perspektywy, a z drugiej jak małe dziecko, które tak naprawdę, nie wie, dokąd zmierza. Czułem się tak szczególnie teraz przy niej. Momentami traciłem orientację. Mimo to nie chciałem tego przerywać. Chciałem w to brnąć niezależnie od tego, jak miało się to zakończyć.
Spojrzała mi głęboko w oczy i powiedziała, uśmiechając się do mnie tak ciepło, że musiałem wziąć głęboki oddech, aby zapanować nad kołataniem serca:
-To dobrze, Julian. Cieszę się, że masz już jakiś pomysł na swoją przyszłość. Pamiętaj jednak, że zawsze możesz zmienić zdanie i wybrać inną drogę. Nikt ci tego nie zabroni. Ważne, żebyś wiedział, co sprawia ci radość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz