122. Wchodziłem w jej wnętrze.
W dalszej kolejności wszystko potoczyło się już bardzo szybko. Zrobiłem pół kroku do przodu a ona do tyłu. Następnie oparła swoje pośladki o krawędź stołu. Później pomogłem jej na nim usiąść i rozsunąłem jej uda. Pomimo napięcia, które między nami było, nie rzuciliśmy się na siebie jak szaleńcy. To wyglądało raczej jak jakaś ceremonia, albo raczej obrzęd religijny. To było tak, jakbyśmy od zawsze na siebie czekali i znali każdy swój ruch.
Kiedy siedziała już na tym stole i płonącymi oczami patrzyła w moją twarz, chwyciłem w garść moje rozgrzane do czerwoności narzędzie zbrodni i wykonałem kilka badawczych ruchów w górę i w dół, stymulując ją do jeszcze większego podniecenia. Pośpiechu z wielkim ceremoniałem szukałem wejścia do jej ciasnej wilgotnej norki, a kiedy wreszcie je znalazłem, powoli, lecz bardzo zdecydowanie wsunąłem się do środka. Ogarnęła mnie wielka błogość i zdałem sobie sprawę, że właśnie przekroczyłem kolejny próg poznania.
Westchnęła głęboko, a dźwięk, który z ciebie wydała, był bardzo wymowny i świadczył o niesamowitym podnieceniu. Nie mogłem sobie poradzić z nadmiarem intensywnych bodźców w tej w samej chwili próbujących dostać się do mojego mózgu. Jej słodka norka była mokra niesłychanie gorąca i tak ciasna, że przed moimi oczami pojawiły się kolorowe kółeczka.
Była gotowa. Nie spodziewałem się, że będzie tak bardzo podniecona.
-Och Natalia, - westchnąłem.
-Och Julian, - odpowiedziała.
Wchodziłem w jej wnętrze do samego końca i myślałem, że za chwilę stracę przytomność. Doświadczenie ciasno opinających mięśni jej cipeczki na moim penisie było tak niesamowite, że nie mogłem sobie z nim poradzić, ale wiedziałem, że muszę to zrobić. W końcu się udało. Kiedy dotarłem do samego końca, musiałem na chwilę się zatrzymać, bo nie byłem w stanie ocenić czy jeszcze żyję, czy już umieram. Nie byłem w stanie normalnie funkcjonować.
W jej oczach była dzikość i totalna słodka odlotowa namiętność, której nie widziałem u żadnej innej dziewczyny spotkanej przeze mnie do tej pory. Mój i tak już wielki penis teraz zrobił się jeszcze grubszy i zdawał się po chamsku rozpychać jej ciasnym wnętrzu, przyprawiając mnie o jeszcze silniejsze zawroty głowy.
Poruszanie się w niej płynnymi frakcyjnymi ruchami w tych okolicznościach zdawało się być jakąś niedorzecznością, pomyłką, a wręcz obłędem. Każde, najmniejsze drgnienie mojego członka w jej ciasnej wilgotnej jaskini coraz szybciej przybliżało mnie do nieziemskiego, kosmicznego orgazmu i gwałtownego wytrysku. Pomimo tego, jakby wbrew prawom fizyki udało mi się jednak cofnąć biodra i delikatnie z głośnym mlaśnięciem z niej wyjść.
Zaraz później, nie zastanawiając się, jeszcze gwałtowniejszym impetem wszedłem w jej cipkę.
Okazało się, że te pierwsze kilka ruchów było najtrudniejsze, bo już po chwili pracowałem moimi biodrami już całkiem swobodnie. W wytrwałym tempie, nie pozostawiając szans na najmniejsze kompromisy i brnąc na oślep do mojego własnego, słodkiego raju, poruszałem się w tę i z powrotem, w tę i z powrotem.
Natalia stękała, jęczała i wzdychała z rozkoszy, raz rozsuwając szeroko uda, by po chwili zacisnąć je na moich pośladkach. Nie przeszkadzało mi to dokonywaniu mojego dzieła zniszczenia, w robieniu tego, do czego zostałem powołany. Posuwałem ją dynamicznie i pewnie, nie zdając sobie sprawy, że jestem do tego zdolny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz