Szukaj na tym blogu

1 kwietnia 2024

Ostatnie wakacje.

120. Ty nie masz na sobie staniczka.


Ta zabawa była naprawdę interesująca i nie bardzo wiedziałem, do czego może doprowadzić. Widać było, że między nami mocno iskrzy. 

-A może mnie zgwałcisz? - powiedziałem i marzyłem o tym, żeby właśnie to się stało. 

Już sobie wyobrażałem, jak kładzie mnie na podłogę i dosiada. To byłoby naprawdę super. Mój penis naprężył się jeszcze bardziej i jeszcze mocniej uniósł swój łeb do góry. 

-Julian, nie przeginaj! - uniosła lekko głos, ale ja już wiedziałem, że są to tylko pozory dobrego wychowania i tak zwanej poprawności politycznej. 

-No pokaż, co masz pod spodem, - zachęcałem z nadzieją, że może jednak skusi się na ten głupi krok.

W tym momencie stało się coś, co zaskoczyło nawet mnie samego. Nie czekając, podwinąłem jej bluzeczkę i to, co zobaczyłem, spodobało mi się bardziej niż sama rozmowa. Po prostu nie mogłem uwierzyć, że ta zabawa rozwija się właśnie w tym kierunku 

Natalia była bez stanika. Jej średniej wielkości jędrne piersi dumnie sterczały pod grubym materiałem, a ja byłem w jeszcze większym szoku. Zrobiłem wielkie oczy i potrząsnąłem głową, myśląc, że to nie może być prawdą. 

-Julian, wariacie, przestań wreszcie się wygłupiać, - powiedziała, lekko mnie od siebie odpychając. 

No cóż, jakby to powiedzieć, to nie była samoobrona, bo zrobiła to na tyle opieszale, że tylko mnie rozochociła. Wielkie tsunami nadciągało. Coraz trudniej było mnie zatrzymać i ona o tym dobrze wiedziała. 

-O ho ho ale ty nie masz na sobie staniczka. Ojej, ale cycuszki, kręci mi się w głowie. Masz czym się pochwalić. Teraz rzeczywiście mogę uwierzyć, że jesteś prawdziwą naturystką. Ach no i nie boisz się tych wszystkich komarów? 

-Jakich komarów? Co ci znowu odbiło? 

-No tych, co tutaj tak latają. No przecież mówiłaś.  

-Przestań mnie denerwować i nie zadzieraj mi tej bluzki. I tak nie dostaniesz tego, o czym myślisz. 

Jeśli wydawało się jej, że w tej chwili zrezygnuję z tego, co zamierzałem zrobić, to grubo się myliła. Teraz osiągnięcie mojego celu wydawało się bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Powoli zbliżyłem się do niej, a później, patrząc głęboko w jej oczy, położyłem w dłonie na odkrytych biodrach. Kiedy poczułem ich delikatną miękkość, zapragnąłem pójść w to na całość. To było dziwne, bo już nie wydawała mi się taka obca jak na samym początku. Teraz miałem wrażenie, że znam ją od zawsze. 

-Julian, Julian, co ty robisz? Co ty sobie myślisz?! - zaprotestowała po raz kolejny, a ja po raz kolejny to zignorowałem. 

-Co ja myślę? No wiesz... Może chcę cię tylko przytulić, może pocałować. Sam nie wiem. 

-I co, wydaje ci się, że tak łatwo ci ze mną pójdzie? 

-No cóż... jeszcze nie wiem, ale to się wkrótce okaże.

Rozwiązanie tego patowego problemu wydawało się być coraz bliżej. Słyszałem jej przyspieszony oddech. Widziałem, jak na jej policzkach pojawiają się delikatne, śliczne rumieńce a oczy nabierają tego dziwnego, płomiennego blasku. Miałem wrażenie, że teraz to ona bardziej pragnie tego zakazanego owocu, którego tak bardzo przede mną broniła. Nie potrafiła tego ukryć. 

Miałem wrażenie, że czas się zatrzymał. Kolejne sekundy zdawały się ciągnąć w nieskończoność. Staliśmy naprzeciw siebie jak para zawodników, tak jakbyśmy mieli za chwilę rozpocząć taniec, albo walkę. Sytuacja wydawała się być oczywista: ja byłem w luźnym rozpiętym płaszczu ortalionowym, a moje przyrodzenie nie było niczym przykryte i starczało dumnie wystawione na jej pożądliwe spojrzenia. Świadomość, że patrzy na mojego wielkiego penisa, bardzo mnie podniecała. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...