Szukaj na tym blogu

26 kwietnia 2024

Ostatnie wakacje.

145. Realistyczne, różowe dildo.


Mogłem zostać tu, gdzie jestem. Mogłem nigdzie nie wchodzić. Ciekawość jednak nie pozwoliła mi pozostać w miejscu i otworzyłem je. Drzwi są przecież do otwierania — prawda? Tak wtedy myślałem, tak mi się zdawało. Ten dom zaskakiwał mnie coraz bardziej. Coraz bardziej zaskakiwała mnie też ciocia. Co jeszcze tutaj spotkam, co zastanę? 

To było duże pomieszczenie: sypialnia, salon, gabinet lekarski i sala tortur w jednym. Po moich plecach przebiegł dreszcz strachu i niezwykłej ekscytacji. Co to jest do jasnej cholery? - pomyślałem, próbując znaleźć w tym jakieś rozeznanie. Z jednej strony bałem się, a z drugiej miałem wrażenie, jakbym przeniósł się do świata moich najskrytszych, niewypowiedzianych nawet marzeń. Nie wiedziałem, jak się zachować i co myśleć o tym wszystkim. Tak czy inaczej, to było bardzo dziwne, na dodatek jakoś tak celnie trafiało w samo sedno moich erotycznych pragnień, że nie potrafiłem powiedzieć nie, nie potrafiłem się oprzeć. Zanim o czymkolwiek pomyślałem, już podjąłem decyzję, już wiedziałem, że chcę w to brnąć i zobaczyć co jest dalej. 

Na wprost mnie znajdował się szklany regał. Stał po przeciwnej stronie pomieszczenia i od razu zwrócił moją uwagę. Z subtelnym różowym podświetleniem wyglądał niczym z innej epoki i zdawał się być jakby żywcem przeniesiony z jakiegoś statku kosmicznego. 

Podszedłem do niego i to, co zobaczyłem, zaparło mi dech w piersiach. Trudno było mi wyrazić to co czuję w tej chwili. 

-Łał, - wyrwało się z moich ust.

To, czego w tej chwili doświadczałem, to nie było jedno uczucie. To był raczej zbiór szeregu różnych wrażeń, które nie dały ująć się w słowa. Na szklanych półkach znajdowała się pokaźna kolekcja najróżniejszych zabawek erotycznych. Niektóre z nich widziałem po pierwszy raz na oczy i inne gdzieś mi tam mignęły, ale i tak konkretnego przeznaczenia nie byłem w stanie określić. Mimo to wszystkie bardzo mnie interesowały, każdą z kolei chciałem wziąć w swoje ręce, dotknąć i sprawdzić. 

To było marzenie każdego erotomana. Czy nim byłem? Oczywiście, że tak, choć wtedy jeszcze nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nie byłem jeszcze uświadomiony w tej dziedzinie tak bardzo jak teraz. No cóż, na wszystko przychodzi czas — prawda? 

Wziąłem do ręki realistyczne, różowe dildo z jądrami i mocną przyssawką. Wykonane z delikatnego materiału, było miękkie i elastyczne w dotyku. Jego wyraźnie zaznaczona główka, oraz teksturowany kształt mocno pokryty realistycznymi żyłkami musiały sprawiać oceany przyjemności każdej lasce, która go użyła. 

Cechą charakterystyczną było to, że zostało  wykonane z przejrzystego różowego PVC. Zadrżałem, bo już zacząłem sobie wyobrażać, co można z tym robić. Już widziałem rozchyloną cipkę cioci, widziałem, jak sobie wpycha to coś w sam środek i zrobiło mi się bardzo gorąco. A że byłem nagi, zobaczyłem jak mój własny kutas, który przecież na dobre jeszcze nie opadł, podnosi się, sztywnieje i szybko nabiera turgoru. No cóż, to wcale nie był koniec tej zabawy. Można powiedzieć, że to był zaledwie malutki początek, preludium do tego co miało nastąpić później. 

Po chwili zachwyciło mnie najwyraźniej innowacyjne dildo. Oszałamiało doskonale ukształtowaną teksturą i wyraźnie zaznaczonym kształtem żołędzi. W dotyku widać było, że zostało wykonane z wysokiej jakości silikonu. Dzięki żyłom, miękkości i elastyczności, to narzędzie mogło wtargnąć w najskrytsze zakamarki najbardziej wymagającej cipki. Przyssawka u podstawy była niezwykle mocna i wytrzymała, umożliwiając eksperymentowanie i wyuzdane zabawy. Pomyślałem sobie, że takich eksponatów nie powstydziłby się najlepszy sklep erotyczny. Widać było, że wszystko jest z górnej półki. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...