144. Drzwi w szafie.
Poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę, wyjąłem kurczaka po chińsku i razem z plastikowym opakowaniem włożyłem do mikrofalówki. Odczekałem kilka minut, aż poczułem intensywny zapach przypraw. Następnie chuchając w dłonie, żeby się nie poparzyć, wyjąłem i postawiłem na talerzyku.
W tym samym czasie wstawiłem wodę na gaz, aby zrobić sobie gorącej ziołowej herbaty. Moje myśli wracały do Amelii i Grace, do tego, jak tańczyły w tych swoich króciutkich różowo-białych sukieneczkach na parkiecie, i do tego jak próbowałem podejrzeć, co znajduje się pod spodem, pod falbankami materiału. Myślałem o tym, co będzie w niedzielę na imprezie ich brata, ale też powracały myśli tego, co działo się później. W jakiś dziwny sposób to się wszystko mieszało ze sobą, nakładało i trudno było odróżnić jedno od drugiego. Powracały obrazy. Tego poranka, kiedy biegałem nago po lesie i spotkałem Natalię, kiedy poszedłem do jej domku na zalanej wodą polance, kiedy dała mi swoje ubrania i kiedy tam się z nią kochałem.
Nie sposób też było zapomnieć o tym wszystkim, co działo się tutaj, po powrocie z klubu karaoke, co wyczyniałem razem z ciocią, jak doszło do naszego zbliżenia.
Te wszystkie myśli, obrazy i wyobrażenia rozsadzały mi mózg i trudno było mi sobie z tym wszystkim poradzić. Z jednej strony czułem się kompletnie zażenowany i zbity z tropu, a z drugiej budził się we mnie jakiś dziwny potwór, który chciał przejąć kontrolę nad moim ciałem i umysłem, zawładnąć mną bez reszty i poprowadzić ścieżkami, których nie znałem, a które wydawały się być tak bardzo interesujące.
Kiedy jadłem chińszczyznę i czułem ostry, aromatyczny smak przypraw, mięsa i warzyw, kiedy stopniowo zaspokajałem swój głód fizyczny, moje podniecenie jakby nieco opadło. Miałem nadzieję, że mój penis już nie będzie taki sztywny i że przynajmniej da się go schować w slipach. Ale, na razie tym się nie przejmowałem.
Kiedy siedziałem na krzesełku, popijając gorącą ziołową herbatę, patrzyłem na las. Obserwowałem, jak gałęzie uginają się pod powiewami silnego wiatru, który zwiastował zmianę pogody. Patrzyłem na szybko sunące białe obłoki po niebie, słuchałem śpiewu ptaków i wdychałem świeże powietrze, które wpadało przez otwarte okno i miałem nieodparte przekonanie, że te wakacje na zawsze odmienią moje życie, że właśnie dzieje się coś, co jest punktem zwrotnym na mojej drodze życia.
Podszedłem do regału z książkami i z zaciekawieniem zacząłem przeglądać kolejne tytuły. Książki były najróżniejsze, począwszy od filozofii, poprzez prawo i socjologię a kończąc na powieściach kryminalnych i obyczajowych. Musiałem przyznać, że ciocia miała bardzo szerokie zainteresowania. To była duża biblioteka, pokaźne kompendium wiedzy na różne tematy. W obliczu tego wszystkiego, co tu już się wydarzyło, tym bardziej wydawało mi się to pociągające. Ciągle dręczyła mnie myśl jak ona to wszystko w sobie łączy i jak ma się jedno do drugiego?
Przerzedłem dalej i zatrzymałem się przy kolejnym meblu. Coś mnie tknęło, jakiś impuls kazał mi przyjrzeć się uważniej. To była szafa. Niby zwykła szafa, ale jakoś nie pasowała do tego pomieszczenia. Wyróżniała się czymś, choć na pierwszy rzut oka nie byłem w stanie tego określić.
Otworzyłem ją i nie zobaczyłem żadnych ubrań. Zamiast tego ujrzałem dziwne drzwi. Drzwi w szafie — to było niesamowite. W pierwszym momencie chciało mi się śmiać. To było jak przejście do Narnii, baśniowej krainy tak różnej od tego, z czym miałem do czynienia do tej pory.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz