Szukaj na tym blogu

4 kwietnia 2024

Ostatnie wakacje.

123. Wypełniłeś mnie swoim nasieniem.


Nie wiem, ile to wszystko trwało, z resztą nie miało to i tak żadnego znaczenia, bo, czy tego chciałem, czy nie, nie byłem w stanie powstrzymać tego, co tak mocno napierało na moje jądra. Czując, że przed moimi oczami zapada ciemność, a w uszach narasta jednostajny szum, jakby tysiące wodospadów, z całym impetem strzeliłem potężnym zapasem nasienia wprost w to jej młode, rozpalone wnętrze. Tak naprawdę nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, co właściwie się stało. 

Dopiero po chwili stopniowo zaczynała docierać do mnie cała powaga sytuacji. Natalia leżała na tym twardym i zimnym stole nieobecna, a jej oczy płonęły żywym ogniem. Proces wracania do świata żywych jej wydaniu następował powoli, etapami. Natalia uniosła się delikatnie na łokciach, najpierw spojrzała w swoje krocze, z którego lepkim, gęstym strumieniem wydostawała się sperma. Następnie spojrzała mi prosto w twarz. Widać było, że jest bardzo poruszona. 

-Spuściłeś się we mnie, - powiedziała z niedowierzaniem. 

-Co? - westchnąłem, nie do końca rozumiejąc, co się stało.

Bardzo powoli wyjąłem mokrego, ociekającego nasieniem penisa, który nie miał zamiaru opaść, tylko wciąż dumnie trzymał swój łeb bardzo wysoko. Nie myślał, on domagał się więcej tego, co przed chwilą zaszło. 

-Julian, spuściłeś się we mnie! - powiedziała bardziej dobitnie, wyrywając mnie z zamyślenia. 

-No, spuściłem się, - wzruszyłem ramionami. 

Nie wiedziałem nawet, o co ona się tak denerwuje. Przecież nic się nie stało, po prostu moja sperma znalazła się w jej cipce. Poza tym to było tak podniecające, że jeszcze teraz nie mogłem dojść do siebie. Czułem się totalnie szczęśliwy i spełniony. 

-Hej, chłopie, czy ty wiesz, co się stało?! - odezwała się, a w jej głosie było coraz więcej pasji. 

-Spuściłem się i co z tego? 

-Jak to co? Twoje nasienie jest w mojej cipeczce, rozumiesz?! 

-No, wiem... 

-Wypełniłeś mnie swoim nasieniem, rozumiesz?! 

-Rozumiem. 

-Teraz pewnie zajdę w ciążę. 

-Co? 

-Zostaniesz tatą! 

Jeszcze teraz nie mogło do mnie dotrzeć znaczenie tego, co mówiła. Choć byłem już dorosły, nie brałem tego na poważnie i wydawało mi się to niesłychanie nierealne, wręcz niemożliwe do zaistnienia w prawdziwym życiu. Nawet teraz czułem tylko podniecenie, wciąż narastające podniecenie i chciałem więcej, niezależnie od konsekwencji. Poza tym, jak robiłem to z ciocią, ta nie zgłaszała żadnych pretensji. 

Wciąż leżała na tym solidnym, dębowym stole z szeroko rozłożonymi udami, a jej podniecona mokra cipka znajdowała się na wierzchu w centralnym polu mojego widzenia w całkowitej gotowości do ponownej penetracji. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że przecież na tym jednym razie się nie skończy. Nie zastanawiałem się nad konsekwencjami, ale byłem pewien, że i ona chce to powtórzyć. To było jakieś szaleństwo. 

-Julian, właśnie zrobiłeś mi dziecko! Wepchnąłeś tego wielkiego kutasa aw moją cipkę i się spuściłeś, - jej dźwięczny uniesiony głos dopiero teraz przywrócił mnie do rzeczywistości. 

Dopiero teraz, chodź i tak z wielkim trudem, zacząłem się zastanawiać nad tym, co właściwie się stało. Przede wszystkim byłem przekonany, że teraz wstanie i zrobił mi karczemną awanturę. Tak to chyba zawsze bywa kobietami. Nie wiedziałem, bo nie miałem w tym względzie jakiegoś specjalnego doświadczenia. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...