Szukaj na tym blogu

31 października 2024

Ostatnie wakacje.

333. A teraz wejdę w ciebie od tyłu.


Kiedy go już tam włożyła i siedziałem w niej centralnie, z jej gardła wyrwało się krótkie ostre stęknięcie jakby charczenie. Ona podtrzymywała mojego penisa, a ja przesuwałem biodra w jej stronę, wchodząc w nią bardzo powoli centymetr po centymetrze. Kiedy wszedłem w nią do samego końca, wyrzuciła z siebie głośny gardłowy jęk, który niósł się echem po całym pomieszczeniu. 

Cofnąłem się na chwilę, by zaraz później znów wjechać w nią z całą mocą i intensywnością, a ona jęczała raz po raz: głośno przeciągle i dźwięcznie. W końcu podjąłem równą i miarową pracę, wchodząc i wychodząc z cipki. Pracowałem jak młotem: ciężko i wytrwale. Spomiędzy jej nóg tam, gdzie mój napęczniały penis poruszał się w równym miarowym tempie, wydobywały się mokre odgłosy mlaskania, jakby pracował się w gęstym bajorku. 

-Aaaaa, iiiii, eee-e, ojej, ojej, - wyrzucała z siebie coraz bardziej słodkie i gorące jęki i westchnienia. 

Nie przerywałem, pracowałem i równo wytrwale. Patrzyłem na jej napęczniałe sterczące cycki ze sztywnymi sutkami i chropowatymi ciemnymi brodawkami i nakręcałem się coraz bardziej. 

-Ooooj, ojej, oooo… - miałczała słodko jak kotek. 

Wchodziłem w nią coraz głębiej i pracowałem coraz szybciej. Czułem, że cały drżę. Od czubka głowy po koniuszki palców stóp przebiegało coraz bardziej intensywne słodkie mrowienie. Nie chciałem tego powstrzymywać, pragnąłem, aby trwało i trwało. 

Po chwili siedziała już na mnie okrakiem i stękając płaczliwie, poruszała się w górę i w dół krótkimi wahadłowymi ruchami. Jej twarz wykrzywiona w grymasie ni to cierpienia, ni boskiej rozkoszy wydawała się być wciąż gdzieś poza granicami świadomości, jednak kiedy przyszła taka potrzeba zwolniła aby dostosować pozycję opadając na mnie mocniej. Wniknąłem w nią po same jaja, a z mojego gardła wydobywa się przeciągłe:

-Oooooooohhhhh… 

Kiedy na swoich obolałych, rozgrzanych z podniecenia jądrach poczułem ciężar jej pośladków, a skóra na moim fiucie opadła i naciągnęła się tak mocno, że aż zabolało, w mojej głowie zawirowało, a przed oczami pojawiła się mroczna ciemność i miałem wrażenie, że to już koniec całej zabawy, wychwyciła ten numerologiczny moment i jeszcze raz zmieniła pozycję. Odwróciła się do mnie tyłem i opadła na łokciach opierając się o pościel. W ten sposób wystawiła w moją stronę swoje jędrne i zgrabne pośladki. 

-A teraz wejdę w ciebie od tyłu, - szepnąłem podnieconym głosem. 

-Och, okej, - westchnęła słodko. 

Kiedy wchodziłem w nią powoli centymetr po centymetrze, stękała gorąco raz po raz. Wdzierałem się w ją najpierw powoli, a później coraz bardziej gwałtownie. Na koniec, chcąc przyspieszyć cały proces, uderzyłem mocno biodrami, wchodząc w nią po same jaja. W odpowiedzi kilka razy jęknęła słodko. Była taka ciasna, że aż kręciło mi się w głowie i wiedziałem, że muszę znów zacząć poruszać swoimi biodrami, aby kontynuować ten proces. 

-Aaaaaaa, aaaaaaiiiii, aaaaa, - jęczała coraz bardziej donośnie. 

Położyłem rozpostarte dłonie na jej biodrach i podtrzymując jej ciało na odpowiedniej wysokości, uderzałem coraz bardziej gwałtownie. 

-Chcesz tak? Chcesz jeszcze? 

-Tak, och tak, - wzdychała do mnie. 

Z szeroko rozstawionymi kolanami wygiętymi mocno plecami przyjmowała mnie z całym dobrodziejstwem. Wchodziłem w nią mocno szybko i do samego końca. Rytmicznie poruszałem swoimi biodrami, wdzierając się w niezwykle ciasne, wilgotne podwoje. Wiła się i skręcała, dając mi dobitnie do zrozumienia, że jest na granicy słodkiego orgazmu.


30 października 2024

Ostatnie wakacje.

332. Liż go, całuj go, jest twój.


-O-oooohhhh, - wyrzuciłem z siebie, mając wrażenie, że za chwilę nie będę mógł się powstrzymać i wypełnię jej buzię potężną porcją gorącego nasienia.  

Patrzyłem na jej sterczące jędrne cycki z dużymi ciemnymi brodawkami i sztywnymi wystającymi sutkami i kręciło mi się w głowie. Była taka podniecająca, wszystko, co robiła, było takie niezwykłe, tajemnicze i urocze.  Mój penis pokrywał się coraz większą ilością fioletowych żył, pęczniał i robił się coraz twardszy. Stękając, zaciskałem swoje usta coraz mocniej, a po moich plecach przebiegało coraz więcej gorących dreszczy. Czułem, jak moje podbrzusze zaczyna się coraz bardziej niebezpiecznie szarpać i kurczyć. 

-O tak moja mała bardzo dobrze to robisz, jesteś świetna, -  zachęcałem ją do jeszcze bardziej bezpruderyjnych i wyuzdanych pieszczot. 

Nie miałem pojęcia, ile jeszcze tak wytrzymam, ale było mi obojętne, co się stanie. Tak naprawdę nie miałem nic przeciwko temu, aby spuścić się już teraz to jej przepastne gorące gardło. Przesuwała się w moją stronę całą głową tak mocno, jakby chciała pochłonąć mojego wielkiego rumaka w całości, ale widać było, że jest to niemożliwe, on był po prostu za duży i nie było szans, aby zmieścił się w niej po same jaja. 

W końcu go wypluła, a on od razu jak sprężyna uniósł się do góry. Spojrzała na niego z uchylonymi ustami z podziwem i zachwytem. Teraz dopiero widać było jego prawdziwe rozmiary oraz sękatą, wypukłą strukturę. Prezentowałem go przed nią z dumą w całej klasie. 

Chwyciłem go w dłonie i nagiąłem do dołu, aby uderzyć w jej uchylone usta. Leżał na niej jak kawał gumowego węża, czubkiem zatykając dziurki od nosa, a ona się tym delektowała. 

-Chcesz go, co? - westchnąłem. 

-Tak chcę. Och chcę, - odpowiedziała. 

Wysunęła język i zaczęła lizać sam czubek od dołu do góry, kończąc na dziurce na samym szczycie. 

-Liż go, całuj go, jest twój. O tak, bardzo dobrze.

-Tak wiem, wiem, jak to robić. Och, ale on jest piękny. 

-Chcesz go? Chcesz, żebym go włożył w twoją ciasną cipkę? - prowokowałem. 

Kiwnęła głową, patrząc mi prosto w oczy, a zaraz później cofnęła się i odchyliła delikatnie na plecy, co miało być sygnałem, że jest dostępna gotowa. Znów kładła się na łóżku, tym razem z moją pomocą. Podciągnąłem ją bliżej swoich kolan i delikatnie rozwarłem jej uda. 

Zaraz później leżała już całkiem płasko na plecach z szeroko rozłożonymi udami i kolanami podciągniętymi pod brodę. Ja tymczasem klęczałem, obejmując udami jej pośladki. Mój penis całą długością spoczywał na jej cipce, zakrywając szparkę i część zarostu. Tylko chwila dzieliła mnie od tego, bym w nią wniknął i mocno spenetrował jej wnętrze. Kiedy nagiąłem mojego penisa i przycisnąłem go mocno do jej rozgrzanej szparki, zaczęła szarpać się w skurczach całego ciała, a z jej gardła wydobywały się szybkie, krótkie stęknięcia i jęki. Przejeżdżałem czubkiem mojego penisa po jej szparce tak, jakbym nie wiedział, co zrobić, a ona kurczyła się jak w amoku.  

-O tak, o tak, rozluźnij się skarbie, - mówiłem do niej.

W końcu nie wytrzymała, nie mogąc się doczekać, chwyciła za moją pałę i nakierowała jej czubek w samo w centrum swojej rozgrzanej jaskini miłości. Wkładała mojego chuja w swoją ciasną cipkę z największą troską i pieczołowitością, odchylając głowę do tyłu i wystawiając swoje jędrne cycki do góry. 


29 października 2024

Ostatnie wakacje.

331. Językiem, brodą i nosem


Nie przerywałem. Mimo jej pozornych protestów pracowałem tak mocno, aby zapamiętała mnie na bardzo długo. W zasadzie nie wiem, co dokładnie robiłem. Działałem instynktownie, wodziłem językiem na wszystkie możliwe strony, na pamięć, starałem się dotknąć i popieścić każdy zakamarek jej wnętrza, byłem głodny tych doznań, wszystko sprawiało mi tak wiele radości, że nie mogłem się powstrzymać. W końcu kiedy prawie całkowicie się zapomniałem i wsunąłem się zbyt głęboko, odruchowo w nadmiarze rozkoszy zacisnęła uda na mojej głowie, pozbawiając mnie słuchu, ale ja i tak nie przerywałem, męczyłem, pieściłem, sprawiałem niebywałą rozkosz swoim językiem, brodą i nosem.

Wymęczona i bardzo, ale to bardzo podniecona siedziała naprzeciwko mnie na łóżku, patrzyła na mnie zamglonymi oczami z niezwykłym pożądaniem. Była rozpromieniona. Widać było, że pragnienie seksu każdą komórką swojego ciała. W zasadzie nie umiała tego ukryć. Dysząc i drżąc ciężko, położyła dłoń na moim twardym sękatym korzeniu, a później uniosła wzrok i spojrzała na mnie z niesamowitym pożądaniem i prośbą w oczach o gorącą pozbawioną jakichkolwiek zahamowań miłość cielesną.  

-Chcesz go wziąć? - spytałem tak, jakbym nie wiedział, o co chodzi.

Bez zastanowienia kiwnęła głową. Była taka delikatna taka, drobna i krucha, że myślałem, iż rozpadnie mi się w dłoniach na kawałki. Mimo to pragnęła ostrego seksu ze wszystkim, co ze sobą niesie. Dyszała i patrzyła na mnie, a w każdym jej geście była prośba o więcej seksu. 

Po chwili stałem już obok niej na łóżku, a ona z niezwykłą zachłannością dobierała się do mojego ptaka. Jej twarz była na jego wysokości, a jej oczy przymknięte. Wdychała jego zapach jego podniecenie jego gotowość do wyuzdanych erotycznych igraszek i zaspokojenia jej cipki. Widać było, że tego bardzo pragnie i że coraz trudniej się jej powstrzymać. Jej pragnienia w coraz większym stopniu brały górę nad zdrowym rozsądkiem porządnej, ułożonej dziewczyny. 

Mój penis lekko opadał pod swoim ciężarem, ale wciąż był gruby, sztywny i gotowy dynamicznej akcji. Zaraz później na chwilę się ode mnie odsunęła. Miałem wrażenie, że chce nabrać dystansu, jednak była jakaś nieobecna, jakby przebywała gdzieś indziej. 

Później zaczęła się do mnie zbliżać niczym narkoman na głodzie na oślep po omacku, jakby już nic nie mogła dostrzec, jakby nic innego poza moim penisem ją nie interesowało. Wysunęła dłoń i chwyciła go od spodu, uniosła delikatnie do góry, szeroko otworzyła usta i od razu bez ociągania chwyciła głowicę.  Poczułem przyjemne ciepło wilgoć i delikatny uścisk. Od razu zaczęła ssać, zaciskając i uwalniając go ze swoich objęć. 

Wciąż stękała, jakbym to ja ją pieścił, a nie ona mnie. Raz po raz wyrzucała z siebie odgłosy zadowolenia, co mnie jeszcze bardziej nakręcało.

-O tak, dobrze to robisz, - westchnąłem, kiedy moje nogi zaczęły robić się miękkie jak wata. Kutas wręcz przeciwnie, był twardy jak kij bejsbolowy. 

To działo się bardzo szybko. Po chwili pochłaniała już mojego penisa do połowy. Przesuwała swoją głowę do przodu i do tyłu do przodu i do tyłu, a z jej ust wydobywały się słodkie mlaskania. Kiedy oparła otwartą dłoń na moim podbrzuszu i uśmiechnęła się spod przymkniętych powiek, jej przepastne gardło pochłaniało mnie już w całości. Mój penis był już totalnie sztywny i sterczał pod kątem czterdziestu pięciu stopni niczym kotwica. 


28 października 2024

Ostatnie wakacje.

330. Głęboko między jej uda 


Jej sutki były obłędnie grube, sztywne i twarde, a brodawki chropowate i przyjemne w dotyku. Trzymałem w ustach lewy. Robiłem to mocno pewnie i zdecydowanie. Ssałem i ciągnąłem, wyrzucając z siebie charakterystyczne odgłosy podnoszenia i zadowolenia. Musiałem przyznać, że było to niesłychanie przyjemne, szczególnie kiedy patrzyła na mnie z wyrazem swoistego cierpienia i uwielbienia zarazem. 

-A, a, aaa, - wyrzucała za siebie co chwilę, motywując mnie do jeszcze bardziej wzmożonego działania.

Chwyciłem więc w zęby jej sztywną antenkę, zacisnąłem je delikatnie i zacząłem szarpać na wszystkie strony, sprawiając, że pierś tańczyła  niczym baletnica na parkiecie. Czułem, że podniecenie tej pięknej dziewczyny jest na granicy wytrzymałości, a ona sama z niecierpliwością czeka na bardziej zuchwałe i bezczelne pieszczoty. W przerwach kiedy jej sutek wymykał się z moich zębów, muskałem go szybko moim zwinnym zachłannym językiem, który pracował jak miotełka. Po chwili objęła mnie ramieniem za głowę i starała się przyciągnąć do siebie jak najmocniej. 

-No dobrze, na razie starczy. Teraz chciałbym się pobawić twoją cipką, - zwróciłem się do niej jak gdyby nigdy nic, - Proszę wystaw mi ją ładnie. 

A kiedy się zawahała, dodałem z naciskiem:

-Możesz to zrobić?

W końcu kiwnęła głową jak grzeczna dziewczynka. To był znak, że zrozumiała i że się zgadza na mój sposób zabawy. Byłem bardzo zadowolony i od razu chwyciłem mu wiatr w żagle. 

-No dobrze, w takim razie ułóż się wygodnie na łóżeczku i rozsuń szeroko nóżki, - dorzuciłem jeszcze, czując, że ta gra sprawia mi coraz więcej przyjemności. 

Dziewczyna była bardzo pojętna. Nie musiałem dokładnie jej tłumaczyć, co i jak ma robić. Doskonale wiedziała, o co mi chodzi. Jeszcze nie skończyłem, a ona już zaczęła przybierać odpowiednią pozycję, dokładnie taką, jaką chciałem. Byłem bardzo usatysfakcjonowany. 

-Bardzo, dobrze, świetnie o tak, - mruknąłem. 

Po moich słowach drżąc, powoli opadała na plecy i szeroko rozsunęła kolana. 

-Przysuń się do mnie bliżej, o tak, na krawędź łóżka, - instruowałem jak doświadczony nauczyciel. 

Teraz położyła się grzecznie na plecach i szeroko rozłożyła uda. Zachowywała się jak u ginekologa na badaniu. Była posłuszna i właśnie to mnie tak bardzo podniecało. Kiedy położyłem dłonie na jej podciągniętych pod brodę udach, chwyciła się delikatnie za głowę, jakby nie mogła znieść napięcia, które się między nami tworzyło. Jej cipka była w centrum mojej uwagi, patrzyłem na nią jak na tarczę strzelniczą. Tam bowiem za chwilę miała wylądować moja twarz. Już nie mogłem się doczekać. 

Kiedy się zbliżałem, ona ciężko oddychała i drżała coraz mocniej. A kiedy zanurzyłem tam swoje usta głęboko tak, że mlasnęło, szarpnęła się w nagłym skurczu i podciągnęła swój tułów do góry, jakby chciała zaprotestować. Jednak po chwili opadła z powrotem na pościel. 

Pocałowałem. Mlasnęło jeszcze raz, jeszcze raz szarpnęła się w nagłym skurczu, a kiedy bezceremonialnie i nachalnie zanurzyłem tam pół twarzy, a mój język wjechał w jej głębokie czeluści, zaczęła wić się jak piskorz we wszystkie strony, choć nie wysunęła swojej cipeczki spod moich gorących ust. 

-O, e, o… - stękała coraz głośniej, szarpiąc się tak, jakby działa się jej krzywda. 

To było to czego potrzebowałem. Bawiłem się jej cipeczką. Podniecał mnie jej zapach, smak, wilgoć i wszystkie atrybuty, którymi i dysponowała. Atakowałem ze wszystkich sił, nie bacząc na jej głośne jęki, westchnienia czy mimowolne szarpanie się w konwulsjach rozkoszy. Kiedy wsunąłem głowę głęboko między jej uda i pracowałem połową twarzy w jej wnętrzu, trzęsła się już, jakby konała. Przymknęła powieki, zacisnęła szczęki i jęczała bez opamiętania. 

-E, eee-e…


27 października 2024

Ostatnie wakacje.

329. Boże, jakie masz twarde sutki.


Usiadłem tuż obok na łóżku, lewą dłoń położyłem na jej plecach, a prawą skierowałem wprost do jej nie za dużych, jędrnych, sterczących piersi. Odwróciła delikatnie głowę w oczekiwaniu na to, co będę robił, ale nie odezwała się ani słowem. Wydała mi się jeszcze mniejsza, bardziej delikatna i krucha niż przedtem. 

Wiedziałem, że nie mogę zbyt długo czekać, za bardzo się zastanawiać, bo taka okazja może się już nie powtórzyć, dlatego od razu przeszedłem do tyłu i ogarnąłem ją swoimi ramionami. Wciąż zachowywała się jak skromna, niewinna dziewczyna. W milczeniu odwróciła głowę i czekała na ciąg dalszy. 

Położyłem dłonie na jej małych cycuszkach i zacząłem ostrożnie ugniatać. Były sprężyste jak dwie piłeczki. Pod palcami czułem dość wydatne twarde sutki i chropowate brodawki. Wydawała się być tym wszystkim dość mocno zaskoczona, choć wiedziałem, że to są tylko pozory. 

-A teraz pobawię się twoimi piersiami, - szepnąłem jej wprost do ucha. 

-Tak, - zgodziła się, kiwając posłusznie głową. 

Nie wiedziałem, dlaczego tak się zachowuje, co nie zmienia faktu, że bardzo mi się to podobało. 

-Twoje piersi są bardzo twarde, - powiedziałem, - i bardzo mi się podobają. 

Masowałem dalej, a ona stęknęła cicho na znak, że poddała się moim pieszczotom nie tylko fizycznie, ale też i całą swoją osobą. Lekko ścisnąłem i masowałem, wykonując delikatne kółeczka na przemian lewą i prawą.

-Och, ach, och… - wydobyło się z jej gardła.

A później chwyciłem w dwa palce jej sutki, co przyjęła jeszcze głośniejszym westchnieniem. Kiedy tak ściskałem, masowałem i pieściłem, jej antenki stawały się coraz twardsze, coraz bardziej wydatne i sterczące, a ona sama zdawała się być coraz bardziej przejęta tym wszystkim. Z zamkniętymi oczami i uchylonymi ustami wyrzucała z siebie coraz głośniejsze jęki i westchnienia, które świadczyły o tym, że ten rodzaj pieszczot bardzo jej odpowiada. 

Znajdowałem się za jej plecami, swoje dłonie przerzuciłem przez jej obojczyki i od góry ściskałem jej sutki. Były już naprawdę twarde, a każda pieszczota wywoływała w jej ciele serię gwałtownych intensywnych skurczów, które przeszywały całe jej jestestwo.

-Tylko spokojnie, spokojnie moja mała. Nic się nie dzieje, rozluźnij się, - mówiłem do niej, a ona drżała coraz bardziej. 

Jej piersi były fascynujące. Zachowywałem się jak naukowiec, który chce zbadać, poznać i przeprowadzić jak najwięcej doświadczeń z ich udziałem. Teraz będąc nieco z boku i podtrzymując swoją dłoń, chwyciłem jej sutek i ścisnąłem tak mocno, że musiało zaboleć. Westchnęła, jęknęła, a w jej głosie było przejęcie, drżenie. Całe jej ciało wiło się w coraz bardziej intensywnych skurczach i spazmach. 

-Boże, jakie masz twarde sutki. Popatrz tylko dziewczyno, są grube i sztywne. Och naprawdę mi się podobają, - dyszałem do jej ucha. 

Po chwili takich pieszczot widziałem, że już jest całkiem gotowa, rozluźniona i otwarta na wszystko, co byłbym w stanie jej zaoferować. Trzymałem jej sutek między dwoma palcami, ściskałem, ciągnąłem i wykonywałem pełne kółka tak, jak chciałbym go urwać. Jęczała coraz głośniej, prawie płakała, ale widać było, że bardzo się jej to podoba i chce coraz więcej. Była taka drobna, taka mała i już czułem się tak całkowicie swobodnie wobec niej. 

-I o to chodzi, - powiedziałem, - tak musi być, - a ona westchnęła:

-Tak.

Po chwili już leżała z uniesioną głową, a jej cudowne piersi mierzyły mnie, strzelając sutkami w moje usta. Chwyciłem prawą bez namysłu, poczułem twardość i chropowatość i zacząłem ssać namiętnie i mocno. Patrzyła na mnie spod przymkniętych powiek, a jej ciało pachniało cudownym, podnieceniem, kobiecością i seksem. 

26 października 2024

Ostatnie wakacje.

328. Grzeczna, skromna, niewinna


Zdawało mi się, że śnię. Aromat, smak, a później głębokie, przejmujące westchnienie, które wypełniło moje uszy, było niczym poezja. Mój drżący język siedział w jej mokrej cipce, a ona sama kurczyła się, pulsując rytmicznie w rytm cichej pieśni, którą znała tylko ona. 

W końcu uniosła swoje kolana bardzo wysoko aż do piersi, odsłaniając swoje krocze. Nie zastanawiałem się i przejechałem swoim językiem od dołu do góry, orząc jej szparkę niczym starym radłem. W tym samym momencie usłyszałem głębokie, przeciągłe westchnienie, które świadczyło o tym, że robię to we właściwy sposób. 

Widziałem wszystko to, co najważniejsze widziałem jej cudowny kwiatuszek - różowy, delikatnie rozchylony, wilgotny i bardzo ciasny. Trzymałem swoje kciuki na brzegach większych warg sromowych. Mniejsze wysuwały się  swobodnie, tworząc kwiat lili, który zapraszał swoją perlistą głębią. Napawałem się niesamowicie intensywnym, słodkim zapachem miłości, który rozchodził się jak najcudowniejszego rajskiego kwiatu. Nigdzie się nie spieszyłem, mój język pracował bez pośpiechu, wytrwale, precyzyjne. Przesuwałem nim wokół jej twardej, napęczniałej wisienki. Teraz jej cipka była całkowicie w moim posiadaniu. Słyszałem głębokie przeciągłe westchnienia, które zdawały się przeszywać moją duszę. 

Kiedy skończyłem wykonywać kółeczka wokół jej antenki, przeszedłem do podłużnych ruchów od dołu do góry, a mój język rozgniatał jej perełkę. 

-Aaaaaaaahhh, ooooooooo… - dyszała i jęczała coraz głośniej, co zachęcało mnie to jeszcze intensywniejszej pracy. 

Po długich posuwistych ruchach całą powierzchnią języka przyszedł czas na krótkie muśnięcia samym jego czubkiem. Jej westchnienia odgłosy zadowolenia były dla mnie niczym najlepsza aria, niczym koncert. Bardzo zadowolony z siebie, szybko wchodziłem na właściwy rytm, uczyłem się na swoich błędach i już po chwili znów wykonywałem kółeczka, ale tym razem mniejsze, które skupiały się na samym wierzchołku łechtaczki. 

-Ehhhh… - wyrzuciła z siebie, a ja widziałem, że to jest to czego w tej chwili potrzebuje. 

Zaraz później zacząłem przesuwać swoim językiem na boki w prawo i lewo, w prawo i w lewo jak wahadłem. 

-Mmmhhh…

Chlip, chlip… - rozchodziły się słodkie mlaskania. 

Nie przestawałem, nie zwalniałem, przechodziłem od jednego ćwiczenia do drugiego płynnie i bezpośrednio, starając się w miarę moich możliwości urozmaicać repertuar doświadczeń, które jej prezentowałem. Znów pracowałem od dołu do góry, skupiając się na najwyraźliwszej części jej muszelki. 

-Oh, oh… 

Teraz trzymałem mój język między zębami sztywno jak wycieraczkę i poruszałem całą głową, mocno naciskając na jej kobiecość. Odpowiedzią było głębokie: 

-Oooooohhhh…

Trwało to jakiś czas i wiedziałem, że zadanie jest wykonane poprawnie. Starała się powstrzymywać od głośnych westchnień, aby skupić się bardziej na odczuwaniu, ale wychodziło jej to z trudem. 

Później z jakiegoś powodu przerwałem, sam nie wiem dlaczego. Może dlatego, że tego poranka miałem zbyt duży wybór, jak na jednego młodego chłopaka. Choć wiedziałem, że to niemożliwe, chciałem wszystkiego doświadczyć, wszystkim się zachłysnąć. 

Siedziała na krawędzi łóżka, była jakaś inna: grzeczna, skromna, niewinna. Może to też była gra? Bardzo prawdopodobne. Zresztą takie rzeczy bardzo trudno ocenić, gdy jest się tak bardzo podnieconym. W każdym razie miałem poczucie, że mam nad nią większą władzę. Nie wiem, czy jakąkolwiek władzę nad nią w ogóle miałem, ale tak mi się zdawało. 

Choć przed chwilą tak zachłannie lizałem jej cipkę, teraz siedziała ze złączonymi udami, całkowicie zakrywając swoje gniazdko miłości i czekała, aż zajmę się jej piersiami. To było zadziwiające, taka metamorfoza w tak krótkim czasie. Jednak może właśnie o to chodziło? Działała na mnie jak płachta na byka, wywoływała we mnie najdziksze instynkty. Kipiała we mnie zupa emocji, a panowanie nad nimi było praktycznie niemożliwe. Jedną z wielu reakcji, jaką we mnie wołała, była większa pewność siebie. Stało się ze mną coś, co dodało mi skrzydeł, odsunęło niepewność, wstyd i skrępowanie.

25 października 2024

Ostatnie wakacje.

327. Jesteś taki niewinny.


Pachniała tak samo słodko, jak wyglądała. Kilka centymetrów wyżej znajdowała się też druga dziurka, równie apetyczna i ponętna, jak ta pierwsza. Najprostszym rozwiązaniem w tej chwili byłoby wybrać któryś z otworków i pakować weń moim twardym, żylastym i spragnionym kutasem. Nie zrobiłem tego jednak. To nie był ten czas. W tej chwili miałem nieco inne zadanie. 

Wszystko rozgrywało się bardzo dynamicznie i już po chwili znów leżała na łóżku z szeroko rozłożonymi udami. Moja twarz jeszcze raz znalazła się bardzo blisko jej rozgrzanej kobiecości i czekała na dalszy bieg wypadków. 

Piękna nieznajoma położyła swoją dłoń, zakrywając cipkę i wykonała kilka niespiesznych półobrotów raz w jedną, raz w drugą stronę. Rozgniatała, masowała i pieściła, a kiedy przesunęła swoje palce trochę wyżej, na łechtaczkę, jej słodka muszelka rozchyliła się cudownie na boki. Widziałem, że była już bardzo mokra i lśniąca od soków. Na samym dole zebrała się mleczna, gęsta kropelka , która wyglądała jeszcze bardziej kusząco. 

Teraz już wiedziałem, że zadanie, jakie przede mną stoi, wcale nie jest łatwe. Przede wszystkim musiałem się powstrzymać od przemożnej chęci wypełnienia jej szparki swoim napęczniałym narzędziem. Jeżeli chciałem wyjść na wyższy level w tej potyczce, musiałem to zrobić, jak rasowy kochanek - samymi ustami. Niestety ten cudownie podniecający widok oraz słodki zapach tak mocno mnie oszałamiały, że już po chwili kręciło mi się w głowie i miałem wątpliwości, czy będę w stanie zrobić cokolwiek więcej. 

Uniosłem oczy i spojrzałem jej w twarz, by upewnić się, że wszystko jest w porządku. Jej kryształowo błękitne tęczówki patrzyły na mnie spokojnie, a kształtne, czerwone usta uśmiechały się łagodnie. Miałem wrażenie, że przekroczyliśmy jakąś niewidzialną granicę. Ona, tak samo jak ja, była gotowa na wszystko, co przyniesie nam los. 

-Nie obawiaj się niczego, Julianku, - odezwała się miękkim, pełnym ciepła głosem, - moja cipka należy do ciebie. Możesz z nią zrobić, co tylko zechcesz.

A później dodała:

-Och, jesteś taki niewinny, a ten twój kutas to po prostu bajka. 

-Och Keira, ja nie wiem, - jęknąłem.

-Naprawdę, nie krępuj się, wysuń swój zwinny języczek, dotknij i poczuj mój smak. 

-Boże, ale, och Keira! 

-Naprawdę, jestem bardzo apetyczna. Sam sprawdź. Zaciągnij się słodkim aromatem mojej cipeczki, a będziesz najszczęśliwszym facetem na świecie, - kusiła coraz bardziej.

-Keira, och Keira… - dyszałem ciężko, nie mogąc się opanować.

No i stało się to, co się miało stać. Oszołomienie narastało i było trudne do zniesienia, a jednak nie chciałem tego przerywać. Można powiedzieć, że to zaskoczyło nie tylko mnie, ale też i ją, bowiem żadne z nas nie spodziewało się takiego obrotu sprawy. Ona , oczywiście, nie przypuszczała, że ma przed sobą tak odważnego i bezpruderyjnego kochanka, a ja nie miałem pojęcia, że jestem zdolny do tak wyuzdanych zachowań seksualnych. No cóż, skoro była moja i mogłem z nią zrobić, co tylko zapragnę, zdobyłem się na coś, co już od dawna kryło się zakamarkach mojej świadomości, a teraz po prostu pozwoliłem mu się urzeczywistnić. 

 Na początku zbliżyłem swoją twarz do jej szeroko rozchylonego krocza. Byłem tak blisko, jak tylko się dało, a później kładąc dłonie na jej pośladkach, otworzyłem szparkę tylko tyle, abym mógł podziwiać tę niesamowitą, spektakularną jaskinię rozkoszy. A później wysunąłem język najdalej, jak tylko mogłem i wjechałem nim jak penisem w sam środek. 

Miałem wrażenie, że wszystko dzieje się obok mnie. To było tak nierzeczywiste, a jednocześnie tak cudownie podniecające, że cała ta zabawa wydała mi się najbardziej naturalną rzeczą na świecie czymś, czego po prostu nie mogłem nie zrobić. 

24 października 2024

Ostatnie wakacje.

326. Pokaż, co potrafi twój języczek.


Zauważyła to i uśmiechnęła się samymi oczami. Był to uśmiech porozumienia dusz, choć jeszcze w tym momencie nie wiedziałem, co za nim się kryje. 

-Och Keira, Boże! - westchnąłem, tracąc nad sobą kontrolę. 

-Co? No co, głuptasku? - szepnęła, uśmiechając się tak słodko, że o mało nie straciłem przytomności. 

-Keira, Boże, twoje piersi… 

-Hmm… - westchnęła, - podobają ci się? 

Cały zadrżałem.

-Czy się podobają? - głęboko wciągnąłem powietrze, - O Boże, one są oszałamiające! 

Coraz trudniej było mi się opanować, a ona zachowywała się jak dobra Samarytanka, gotowa dać mi wszystko, czego zapragnę. 

-Chcesz ich dotknąć, głuptasku? - szepnęła.

Głośno przełknąłem ślinę, bo nie wiedziałem, czy w ogóle będę w stanie to zrobić. Byłem w coraz większym szoku i nie miałem pojęcia, czy będę w stanie się ruszyć z miejsca. 

-Tak, chcę. Bardzo, - odpowiedziałem po chwili. 

-No dobrze , - rzekła głosem, w którym brzmiała nuta przekory, - pozwolę ci pod warunkiem, że ty dasz mi dotknąć swojego ptaszka. 

Jeszcze raz przełknąłem ślinę. Spełniał się najcudowniejszy scenariusz mojego życia. 

-No to jak, umowa stoi? - spytała na koniec. 

Kiwnąłem głową, dygocąc jak listek osikowy. Jak mogłem odmówić? Każdą komórką swojego ciała pragnąłem to zrobić. Nie umiałbym sobie wybaczyć, gdyby to się nie stało.

A w chwilę później stało się coś, co rozłożyło mnie na łopatki. Keira rozsunęła szeroko uda, pokazując mi swoją cipkę. Ze zdziwienia otworzyłem szeroko oczy, a moja szczęka opadła do samego dołu. Jej cipka była kosmicznie cudowna. Zarost był niezwykle delikatny i przypominał raczej meszek, niż kędzierzawą szczecinę. Był aksamitnie czarny i dość rzadki. Nie wyglądał jak u dojrzałej kobiety, raczej jak u dorastającej dziewczyny. To było niesamowite doświadczenie, lecz i tak nie było to wszystko.  

Chwilę później zrozumiałem , że to był zaledwie wstęp przed czymś znacznie bardziej wysublimowanym. To była gra wstępna przed aktem, który miał dopiero nastąpić. Raczej to wyczuwałem, niż rozdawałem sobie świadomie sprawę. Ta dziewczyna doskonale wiedziała, co robi. Każde słowo, każdy gest, wszystko to było doskonale przemyślane, wyreżyserowane i dopracowane najdrobniejszych szczegółach. No cóż, ja sam byłem tylko marnym aktorem w jej sztuce, na dodatek nie do końca świadomym swojej roli. 

Kiedy zbliżałem się do niej na czworakach, aby zrobić to, co miałem zrobić, uśmiechnęła się triumfalnie. Wiedziała, że osiągnęła swój cel. Zachowywałem się dokładnie tak, jak chciała i na dodatek byłem z tego faktu bardzo szczęśliwy. Nie miałem pojęcia, jak się tutaj znalazła, ale byłem pewien, że jej celem był seks.  

-No pokaż chłopaku, co potrafi twój języczek, - powiedziała, patrząc na mnie tymi swoimi wielkimi błękitnymi oczami, - pokaż, bo zwariuję.

Nie mogłem odmówić, a każda chwila spędzona z nią, zaskakiwała mnie coraz bardziej. Kiedy odwróciła się do mnie tyłem, uklękła, i wystawiła w moją stronę swoje jędrne i zgrabne pośladki, zadrżałem jeszcze mocniej. Nie mogłem uwierzyć,, że to co widzę, jest realne i rzeczywiste. Zdawało mi się, że to jakaś bajka, albo sen, erotyczne majaki. 

Po raz kolejny wciągnąłem głęboko powietrze. Jej cipka była czystą poezją. Idealnie wydepilowane, czyste wargi sromowe, rozchylały się, zapraszając mnie do siebie. Jej szparka była ciasna, głęboka i wilgotna tak jak trzeba. 

Mocno oszołomiony postanowiłem robić wszystko, czego ode mnie zarządza. Zdawało mi się, że jakikolwiek protest nie ma absolutnie żadnego sensu. W zasadzie byłem całkowicie pod jej przemożną władzą. Jedyną rzeczą, na jaką w tej chwili mogłem się zdobyć, to opaść tuż za nią na kolana, pochylić swoją głowę i delektować się tym cudem natury, tym nieziemskim zjawiskiem, jaki przede mną się rozciągał. 

23 października 2024

Ostatnie wakacje.

325. Czemu tak na mnie patrzysz, Julian?


Patrzyłem na nią i mimo ogromnego podniecenia starałem się ustalić jej wiek. Jej okrągła buzia oraz idealna cera bez śladów jakichkolwiek zmarszczek i skaz, świadczyły o tym, że była nie tylko piękna, ale też i młoda. Mogła mieć dwadzieścia trzy może dwadzieścia pięć lat, czyli była mniej więcej w moim wieku. 

Swoją drogą stanie tak przed nią w samym t-shircie z opuszczonymi na podłogę spodniami bez slipów z gołym, sterczącym jak rakieta penisem było idiotyczne i głupie, ale cholernie podniecające. Patrzyliśmy tak na siebie, mierzyliśmy się wzrokiem jak para gladiatorów tuż przed walką. 

Po chwili Keira usiadła na sofie, ale w taki sposób, żeby jej cipka była dokładnie widoczna i niczym niezasłonięta. Połówki tuniki zawinęły się pod udami, a z cipeczki wysunęły się delikatnie pomarszczone płatki. 

-Czemu tak na mnie patrzysz, Julian? Usiądź, porozmawiajmy, - powiedziała tak, jakby rzeczywiście była niespodziewanym gościem, a jednocześnie jakbym zaprosił ją do siebie na herbatkę.

Mój penis był tak gruby, tak sztywny, że miałem wrażenie, że jeżeli tylko go dotknę, strzelę na odległość dwóch metrów strumieniem gorącego nasienia. Wiedziałem, że jeżeli usiądę na fotelu naprzeciwko niej, będę musiał to zrobić, to znaczy dotknąć, albo penisa, albo opuchniętych, nabrzmiałych jąder. Żadna z tych opcji nie wróżyła nic dobrego w tym względzie, że za każdym razem istniało ogromne ryzyko wytrysku. 

-Podobasz mi się Julian, wiesz? Masz takiego ogromnego penisa, że trudno jest mi się oprzeć. Antonina dużo mi o tobie opowiadała. 

Spojrzałem na nią jeszcze bardziej zaskoczony.

-Tak? A o czym ci mówiła? 

Uśmiechnęła się ciepło. 

-No może o tym, że twój ptaszek jest w stanie zadowolić każdą kobietę i sprostać każdym wymaganiom. 

-Och tak? Nie wiedziałem, że ciocia ma takie dobre zdanie o mnie w tym względzie? O czym ci jeszcze mówiła?

Usiadła na sofie, a czerwona tunika rozdała się niczym rzeka po pufie i opadła na podłogę. Jej słodka dupeczka spoczywała na niej niczym uznana aktorka na czerwonym dywanie. Keira patrzyła na mnie, zrzucając ramiączka ze swoich obojczyków i powoli uwalniając się od delikatnego odzienia. Przeczuwała, że już tylko chwila i dzieli mnie od tego, abym podszedł do niej i zaczął się z nią kochać. Na razie jednak nic się nie działo. Siedziałem naprzeciwko niej w miękkim fotelu, patrzyłem i podniecałem się coraz bardziej.

Spojrzenie tej dziewczyny było warte miliona dolarów, było bezcenne, chyba jeszcze bardziej podniecające niż ten cały teatrzyk, który odstawiła. Ona mnie pożądała i tylko jakąś niewiarygodną siłą była w stanie się powstrzymać, aby nie przekroczyć tej cienkiej granicy, oddzielającej striptiz od gorącego seksu. Kiedy dokładnie się jej przyjrzałem, mogłem dostrzec głębszy przyspieszony oddech, a jej spojrzenie przeszywało mnie na wylot.

Kiedy jej piersi znalazły się na wierzchu, westchnąłem głęboko. Nie byłem w stanie się powstrzymać, bo to, co zobaczyłem, było urzekające. Jej piersi były małe jak dwa nie za duże jabłka, ale nie to mnie tak bardzo poruszyło. Tym elementem, który tak niesamowicie dotknął moją wyobraźnię i całą duszę, były ogromne, w stosunku do cycków, brodawki i sztywne, sterczące sutki. Brodawki były tak duże, że zajmowały ponad połowę powierzchni każdej z piersi. Patrzenie na nie, wywoływało we mnie fizyczny szok, graniczący z bólem.


22 października 2024

Ostatnie wakacje.

324. Strzeliłbym spermą wprost na nią.


-Och, ale ja nie wiem… czy ty mnie nie wykorzystujesz?

-Będziesz grzecznym chłopczykiem, Julian? 

Patrzyła na mnie nieco z góry, a mnie wydawało się, że robię się coraz mniejszy, coraz drobniejszy, że jestem coraz młodszy. 

-Tak, Keira, będę grzecznym chłopczykiem, - odpowiedziałem z pokorą.

-No to ściągaj spodnie, już, w tej chwili! Uniosła głos, choć wciąż był słodki jak wcześniej. 

Moja wyobraźnia szalała. Już wyobrażałem sobie, że ta prześliczna drobna dziewczyna o kasztanowych włosach klęczy pode mną i trzyma w ustach z mojego wielkiego, napęczniałego penisa. Wyobrażałem sobie, że trzyma w dłoni, trzepie mi gruchę i robi loda na raz. Tymczasem ona wciąż stała przede mną i nic się nie działo. Mało tego, jakby wyczuwając moje myśli odezwała się: 

-Tylko nic sobie więcej nie wyobrażaj, i Julian. Tu nie będzie żadnego seksu, rozumiesz? 

Przełknąłem ślinę i pokiwałem nerwowo głową, choć nie mogłem sobie wyobrazić scenariusza, gdzie do czegoś gorącego by nie doszło. Nie po tym, co się już stało. 

“Jak nie może być żadnego seksu, skoro stoi tak przede mną z gołą cipką, skoro tak na mnie patrzy? To po prostu niemożliwe. To nie może się tak skończyć. Nie ma takiej opcji”, - pomyślałem, mimo to kiwam głową na znak, że się zgadzam. 

-Tak, nie będzie żadnego seksu. Rozumiem to, - powiedziałem. 

-A tak przy okazji, ładną mam cipkę? 

Z trudem przełknąłem ślinę. 

Tak, masz bardzo ładną cipkę, - odezwałem się, a moje serce waliło jak oszalałe. 

Odwróciła się do mnie bokiem, podwinęła tę część garderoby, którą mylnie wziąłem za sukienkę, spojrzała na mnie i powiedziała:

-A jak tam moja dupcia, też ci się podoba? 

Nie mogłem się powstrzymać, aby się na nią nie rzucić. Tak bardzo chciałem mieć ją w swoich ramionach, pieścić jej ciało i kochać się do szaleństwa. Teraz wydaje mi się już całkowicie moja. Miałem wrażenie, jakbym znał ją od zawsze, a jej dupeczka była po prostu idealna: krągła, kształtna, sprężysta i jędrna.

Stała do mnie bokiem, tak prawie tyłem, odwróciła się do mnie i spojrzała na mnie z profilu. Kiedy tak przechylała głowę, była jeszcze ładniejsza, jeszcze bardziej mi się podobała. 

W pewnym momencie poddałem się, rozpiąłem pasek spodni i pozwoliłem im spaść na podłogę. Zrzuciłem też slipy, które wydały mi się zupełnie niepotrzebne i stanąłem w samym t-shircie. Naprężyłem całe ciało, wypiąłem do przodu biodra, a mój penis ani drgnął. Był tak napęczniały, tak gruby i sztywny, że nie był zdolny do żadnego ruchu. Mógł tylko sterczeć pod kątem czterdziestu pięciu stopni. Napletek obciągnięty był do dołu, a napięta lśniła, jak wypolerowana buława. Miałem wrażenie, że gdybym bardziej się naprężył, strzeliłbym spermą wprost na nią.

Keira stanęła przodem do mnie w delikatnym rozkroku, położyła dłonie na udach i przytrzymała nimi czerwoną tunikę, w bardzo piękny sposób eksponując swój skarb miłości, swoją cudowną pizdeczkę. Zdawałem sobie sprawę, że to postawa iście prowokacyjna. Ona doskonale wiedziała, jak na mnie działa i chciała się ze mną w ten sposób bawić. Nie wiedziałem tylko, ile jeszcze zdołam tak wytrzymać i jak to się skończy.

Jej czerwona tunika rozeszła się na boki dokładnie nad pępkiem, odsłaniając wszystko, co znajdowało poniżej. Tuż za jej plecami była się bardzo miękka, duża, skórzana sofa, na której z powodzeniem moglibyśmy się kochać do upadłego. 


Przeczytaj

Zapach rozkoszy

16. Rozkosz z przerażeniem Później, choć ona już nie zdawała sobie z tego sprawy w pełni, jej pączek – ten delikatny, ukryty skarb między ud...